List od jednej z mam: mąż nie chciał drugiego dziecka

Czasem trudno znaleźć dobre rozwiązanie...

mąż nie chciał dziecka

 

Droga Redakcjo,

piszę do Was, ponieważ mam potrzebę wyżalenia się komuś. Jestem matką dwóch wspaniałych chłopców w wieku 2 i 5 lat. Kiedy braliśmy z mężem ślub oboje marzyliśmy o zostaniu rodzicami, jednak narodziny synka pokazały, że mąż kompletnie nie odnajduje się w roli ojca. Ciągłe zmęczenie pracą trzyzmianową sprawiło, że płaczące i wymagające stałej uwagi niemowlę stało się dla niego irytujące. Gdy syn trochę podrósł, na jakiś czas sytuacja uległa poprawie: mąż zaczął się z nim bawić i raz na jakiś czas wychodzili gdzieś razem. Cały czas jednak zaklinał się, że za nic w świecie nie chciałby powtórki z okresu niemowlęcego naszego synka.

I wtedy stało się: zaszłam w drugą ciążę. Antykoncepcja hormonalna działa w 99% - niestety, ja okazałam się tym 1%... Od razu powiedziałam o tym mężowi, myśląc, że mimo wszystko się ucieszy, ponieważ kocha mnie i starszego syna, więc jakoś sobie poradzimy. Ach, jakże się wtedy myliłam! Na wieść o drugim dziecku mąż wpadł w szał! Zaczął mnie wyzywać i krzyczeć, że na pewno gdzieś się puściłąm, bo to nie może być jego dziecko. Wrzeszczał i wymachiwał rękami, aż w końcu uderzył mnie w brzuch. Nigdy wcześniej ani zresztą później mnie nie bił – do dziś nie wiem, czy uderzył w złości, czy z premedytacją celował w brzuch, żebym poroniła. Upadłam na podłogę zalewając się łzami, a mąż wyszedł i wrócił dopiero na drugi dzień. Nigdy nie wracaliśmy w rozmowach do tamtego wieczoru.

Byłam pewna, że uderzenie mnie w brzuch było dla dziecka tragiczne w skutkach ale o dziwo, meleństwu nic się nie stało i drugi syn przyszedł na świat zdrowy. Gdy wróciłam z połówkowego USG (mąż ani razu nie był ze mną na badaniu) i powiedziałam starszemu synowi, że będzie miał braciszka, mąż nie odwracając wzroku od telewizora, powiedział tylko: "żeby to chociaż dziewczynka była...". Młodszym z naszych chłopców nie interesował się nie tylko w czasie ciąży, lecz także po jego narodzinach. Całą opiekę przejęłam ja, a mąż ewentualnie po pracy zajmował się starszym synem.

Tak jest do dziś. Kiedy mały chce nawiązać jakiś kontakt z tatą, ten tylko zbywa go półsłówkami, a sam zwraca się do niego tylko po to, żeby zwrócić mu uwagę, by czegoś nie robił. Wiem, że nie kocha młodszego synka. Nie wiem, co mam robić, bo zdaję sobie sprawę, że mąż nie jest złym człowiekiem, tylko przerosła go sytuacja. Starszego z naszych chłopców bardzo kocha i spędza z nim coraz więcej czasu. Jak mogę mu uświadomić, że krzywdzi jedno z naszych dzieci? Bardzo mi zależy, byśmy pozostali rodziną, ponieważ kocham męża i czuję, że wszystko da się jeszcze naprawić, tylko nie wiem jak... Błagam, pomóżcie!

 

Komentarze (63)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Lucyq3
2017-09-06 12:58:23

Zrozum go choć trochę. Nie zmuszają go do czegoś czego on sam nie chce. Na razie niech wystarczy że akceptuje małego. Robiac więcej możesz sprawić że wasza rodzina się rozpadnie. Nie każdy cieszy się z powiększające się rodziny. Jestem kobietą ale doskonale rozumiem Twojego męża.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 19:58:38

Akceptuje?? Chyba raczej toleruje... Jak tu nic nie robic?? Chyba nie masz serca. Trzeba dzialac bo dystans sie powieksza. Do psychologa bym poszla

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
2017-09-06 12:50:57

Pojscie do psychologa i porozmawiac z nim. Nie moze tak byc ze jednym sie zajmuje a drugim wcale.Powodzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Emi
2017-09-06 11:30:23

Ja proponowałabym wizytę u psychologa, jeśli zależy mu na Pani i Waszych dzieciach. Proszę spróbować przekonać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
2017-09-06 04:09:26

Hmm...trzy pytania: 1. Skoro maz potrafil uderzyc Cie gdy bylas w ciazy i Mu to wybaczylas (bo skoro nie wrocilas do tematu to niestety to zrobilas) czy nie zrobi tego drugi, trzeci raz? 2. A skoro nie mial oporow uderzyc Ciebie czy bedzie sie chamowal gdy mlodszy syn znacznie dokazywac? 3. Chlopcy sa jeszcze mali I nie rozumieja co sie dzieje ale... Czy za pare lat gdy podrosna to czy starszy syn nie zacznie wykorzystywac tej sytuacji przeciw mlodszemu? Skoro Tata tak robi a Mama ... nie reaguje to widocznie tak ma byc? Najwazniejsze jest przyszlosc chlopcow :) Nie bede mowila co zrobic bo to decyzja ktora nie ja musze podjac. Powodzenia Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jaaa
2017-09-06 00:32:12

Nie rozumiem jak mogliście nie wrócić do tego tematu jak wrócił, jak wygląda Wasze życie na co dzień. Nie wyobrażam sobie położyć się do lozka, rozmawiać na co dzień po takim zdarzeniu jak gdyby nigdy nic. Minęło sporo czasu jeśli bardzo zależy Ci na tym byście nadal byli "rodzina" to poszukaj dobrego psychologa rodzinnego lub do poradni rodzinnej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kleo
2017-09-05 21:40:46

Masakra. To chyba jakiś żart żeby zabić tu ludzi. A jak nie żart to rozwooood....jal to nie jest złym człowiekiem on nie jest człowiekiem!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
KAMILA
2017-09-05 18:15:13

Jak to czytam to krew mnie zalewa. Od razu takiego bym kopła w tylek i do widzenia. Zero odpowiedzialności, szacunku do żony i dziecka.Kobieto, przejrzyj na oczy!!! Taki facet nie ma jaj i tyle.Jak można uderzyc żonę w ciąży?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ania
2017-09-05 11:54:21

Witaj! Postaw wszystko na jedna kartę. Nie krzywdz swojego dziecka. Gdy bedzie dorastal dzieki takiemu tatusiowi nie bedzie mnial wiary w siebie, bedzie czuł się niechciany i przez to ucieknie w zle towarzystwo i będą narkotyki, dopalacze itd. Pozwol mu na normalne dziecinstwo. Ja mam dwoje dzieci i obydwoje z mężem sa dla nas calym swiatem. Jedno dziecko poronilam i przezylismy to strasznie. Jak widzę w telewizji dziecko które matka porzucila lub skrzywdzila to sama jak bym mogla to b ... ym je wziela i pokochala. Nie umiem sobie wyobrazic jak twoj mąż może być obojetny dla wlasnego dziecka. Powodzenia i zrób to co najlepsze dla twoich synow bo za kilka lat bedzie tylko gorzej Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Przeczytaj do końca proszę.
2017-09-04 22:44:38

Ja na twoim miejscu już po tym uderzeniu w brzuch rozwiodłabym się, w porywie emocji można kogoś popchnąć ewentualnie rzucić czymś w ścianę czy podłogę ale nie uderzyć w brzuch, no chyba ze mężuś sięga ci do pach.. Ty kochana jakby wybaczyłaś mu to lecz takiego traktowania dzieci nie można tolerować ani w żaden sposób wybaczyć bo jeżeli on tak robi od ponad 2 lat to nie ma szansy na to ze się to zmieni a nawet jeśli to nie będzie to szczere. Takie zachowanie krzywd ... zi oboje dzieci i matkę również bo musi na to patrzeć. Dla mnie dzieci są najważniejsze i nigdy nie pozwoliłabym na takie traktowanie, wolałabym być sama i jeść suchy chleb z masłem i tyrać jak wół ale wiedzieć ze moje dzieci nie są krzywdzone niż opychać się kawiorem (nie sugeruję że ty tak robisz) mieszkając i żyjąc z kimś takim i pozwalając mu na takie traktowanie moich skarbów.. Dlatego uważam że czasem lepiej żyć skromnie ale w miłości niż bogato i w.. nawet nie wiem jak to nazwać. Powinnaś usiąść i postawić się na miejscu dzieci, się zastanowić czy wolałabyś mieszkać z takim ojcem i każdego dnia być uświadamiana jak bardzo on cię nienawidzi czy żyć tylko z mamą i rodzeństwem, którzy cię kochają bezwarunkowo. Przemyśl to z perspektywy dziecka a nie żony. Dobrze się nad tym zastanów, a wierzę że podejmiesz właściwą decyzję, taką która będzie najlepsza dla dzieci. Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-04 22:35:27

Piszę w imieniu tego DRUGIEGO DZIECKA. Ja takim dzieckiem byłam. Kiedy mama powiedziała tacie, że jest w drugiej ciąży, on skwitował, że to nie jego. Nie pamiętam dzieciństwa, ale pamiętam, że tata nie bawił się że mną, nie odrabiał lekcji ani nie sprawdzał, nie rozmawiał ze mną, no nic nie pamiętam dobrego. Pamietam za to wszystkie jego uwagi, wyzwiska i obelgi, i to jak zawsze chwalił inne dzieci. Nawet mnie nie bił. Kiedyś zapytałam mamę czy ja jestem adoptowana, bo ... tata to mnie nie kocha! Takie miałam dzieciństwo. Wychowała mnie tylko mama i tylko ja kocham i szanuję. Ojca toleruje że względów finansowych. Kontakt mamy ograniczony. Dzisiaj z serspektywy czasu bardzo żałuję że go mama wtedy nie zostawiła. Wolałam nie mieć ojca wcale, niż żeby był obok ktoś obcy, obojętny. Przez zachowanie ojca Wyrosłam na osobę zakompleksioną, bez wiary w siebie. A mama zawsze uważała go za dobrego człowieka i kochała go i tak samo głupio usprawiedliwiała... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz