Nie kocham swojego dziecka

Matki wstydzą się przyznać, że nie kochają swojego dziecka. Problem dotyka nie tylko tych, które nie planowały swojej ciąży, ale również tych, które na nią bardzo czekały. Dlaczego nie ma miłości i czy to się kiedyś zmieni?

matka

Wyczekane dziecko i brak miłości

Niektóre kobiety bardzo czekają na dziecko, ciąża jest dla nich wspaniałym czasem, są podekscytowane swoją nową rolą i z niecierpliwością czekają na moment przytulenia swojego maleństwa. Kiedy nadejdzie ta chwila, okazuje się, że nie ma magii, nic nie czują. Wstawanie do dziecka, opieka w dzień i w nocy i tysiące porad od innych osób sprawiają, że mama nie czuje się dobrze w swojej roli. Na forach internetowych, gdzie swoimi przeżyciami dzielą się mamy z podobnym odczuciem braku miłości do dziecka, można przeczytać wiele trudnych historii, oto niektóre przykłady:

„Urodziłam miesiąc temu, myślałam, że to przyjdzie z czasem, ale ja ciągle nic nie czuję!!!  No może tylko zmęczenie i złość. Lubię go, jak śpi. To wszystko. Wiem ,że pewnie zostanę zakrzyczana, że nie dorosłam, że się nie nadaję, ale przecież dziecka teraz nie wyrzucę. A naprawdę chciałam je mieć, mam 28 lat.”. (pisownia oryginalna - przyp. redakcji).

Komentarze (4)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2015-06-28 16:00:42

re: Nie kocham swojego dziecka

Ja pierwszą ciążę zaplanowałam, czekałam, aż córka pojawi się na swiecie. I sie pojawiła, a ja zastanawiałam sie, po co ja ja urodziłam. Pierwsze pol roku jej zycia pamietam jako najbardziej nieszczęśliwy okres w moim życiu, pamietam ciągły płacz moj i jej, noszenie na rekach,itp. Czasem miałam ochotę ja udusić, ale starałam sie idealnie wypełniać obowiązki matki. Miłość przyszła sama, nagle corka stała sie całym moim światem. Druga ciaza była wpadka, syn pojawi ... sie, gdy ja nie miałam pracy, a my wynajmowaliśmy mieszkanie. Miałam nadzieje, ze poronie, chciałam tego, a kiedy syn pojawił sie na swiecie, zawładnął moim sercem od razu. Teraz ma 3miesiace, a ja nie miałam chwili załamania. Tym razem czuje wewnętrzny spokój, szczęście i moj syn tez jest spokojniejszym dzieckiem. Dzis mysle, ze po pierwszej ciazy cierpiałam na depresje. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-06-28 15:28:01

re: Nie kocham swojego dziecka

Tak to juz jest, sama jestem mloda matka, mam dwójke dzieci i wiem jak wiele musi taka matka zniesc ze strony otoczenia. I wcale mnie nie dziwi, ze wiekszosc mlodych mam nie zwraca sie ze swoim problemem do najblizszych, chociazby matki czy tesciowej. "Przeciez kiedys tego nie było, nie wymyślaj tylko wez sie za robote." Sama uslyszalam taki tekst od teściowej. Nie chodzilo o depresje poporodową ale o problemy z karmieniem... jesli czytaja to mlode mamy, ktore maja tozne problemy ze sobą, ... dzieci, partnerami niech wiedza ze zawsze warto zwrocic sie o pomoc do psychologa, poloznej, doradcy laktacyjnego czy kazdej innej instytucji stworzonej zeby pomagac. To nie wstyd miec problem!!!) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ola
2015-06-28 14:11:23

re: Nie kocham swojego dziecka

u mnie trwalo to ok 4 miesiecy za nim pokochalam swojego syna. na poczatku byl wielki ciezar odpowiedzialnosci. za granica, bez pomocy babc i cioc. partner caly czas w pracy do 23. a ja sama obolala i ciagle zmagajaca sie ze wszystkim tez samodzielnie. czulam jakby na moje barki spadly tony czegos i mialam sile tylko wypelniac podstawowe obowiazki zwiazane z dzieckiem. do tego zmienione cialo. zmeczenie. partner nawet jak mial wolny dzien to nie umial przejac inicjatywy. wszystko musialan mu mow ... ic. sam sie nie zainteresowal. czulam sie jakbym miala male dziecko i troche wieksze dziecko ktore mi moze podac butelke co najwyzej. a nie partnera. bardzo sie staralam byc perfekcyjna. a do tego malego kolki i moja bezradnosc gdy pozostawalam z nim sama. duzo czynnikow. az pewnego razu stwierdzilam ze dosc. w cale nie musi byc chata posprzatana na blysk. ja nie musze wygladac jak super sexi mama. po prostu odpuscilam sobie samej. stalam sie dla siebie przyjaciolka. w myslach tlumaczylam sobie jak bym tlumaczyla ukochanej przyjaciolce ze nie mozna sie tak spinac, ze to nie koniec swiata ze trzeba odpuscic a z partberem wyjasnic spokojbie w rozmowie co i jak. czego chce i czego oczekuje. potemjak juz doszlam troche psychicznie do siebie to spakowalam siebie i dziecko i pojechalismy na miesiac do Polski. wrocilismy na sszczepienie i znow po 3 tygodniach na 2 miesiace do polski. Pomoc dziadkow z obu stron nie oceniona ja doszlam do siebie. w Polsce dawalam malego codziennie w dzien na 2 godziny do opiekunki. mial 7 niesiecy i nic mu sie nie dzialo. wrecx przeciwnie, byly tam inne maluchy przy ktorych sie zaczal szybciej rozwijac a do tego ja mialam wiecej czasu dla siebie a potem wiecej ochoty na zabawe z nim :) pamietajcie mamy, to wy najlepiej wiecie co jest dla was dobre i dla waszego malucha. noe spinajcie sie wszystkie poradniki i inne gazety to tylko przydatne wam informacje wylawiajcie a reszte traktujcie jak cos co Was nie doryczy. pamietajcie ze najsurowszy krytyk siedzi w waszych glowach. ale mozna go zamienic na najlepszego przyjaciela ktory wesprze zawsze gdy bedzie taka potrzeba. :) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-06-28 13:07:04

re: Nie kocham swojego dziecka

u mnie trwalo to ok 4 miesiecy za nim pokochalam swojego syna. na poczatku byl wielki ciezar odpowiedzialnosci. za granica, bez pomocy babc i cioc. partner caly czas w pracy do 23. a ja sama obolala i ciagle zmagajaca sie ze wszystkim tez samodzielnie. czulam jakby na moje barki spadly tony czegos i mialam sile tylko wypelniac podstawowe obowiazki zwiazane z dzieckiem. do tego zmienione cialo. zmeczenie. partner nawet jak mial wolny dzien to nie umial przejac inicjatywy. wszystko musialan mu mow ... ic. sam sie nie zainteresowal. czulam sie jakbym miala male dziecko i troche wieksze dziecko ktore mi moze podac butelke co najwyzej. a nie partnera. bardzo sie staralam byc perfekcyjna. a do tego malego kolki i moja bezradnosc gdy pozostawalam z nim sama. duzo czynnikow. az pewnego razu stwierdzilam ze dosc. w cale nie musi byc chata posprzatana na blysk. ja nie musze wygladac jak super sexi mama. po prostu odpuscilam sobie samej. stalam sie dla siebie przyjaciolka. w myslach tlumaczylam sobie jak bym tlumaczyla ukochanej przyjaciolce ze nie mozna sie tak spinac, ze to nie koniec swiata ze trzeba odpuscic a z partberem wyjasnic spokojbie w rozmowie co i jak. czego chce i czego oczekuje. potemjak juz doszlam troche psychicznie do siebie to spakowalam siebie i dziecko i pojechalismy na miesiac do Polski. wrocilismy na sszczepienie i znow po 3 tygodniach na 2 miesiace do polski. Pomoc dziadkow z obu stron nie oceniona ja doszlam do siebie. w Polsce dawalam malego codziennie w dzien na 2 godziny do opiekunki. mial 7 niesiecy i nic mu sie nie dzialo. wrecx przeciwnie, byly tam inne maluchy przy ktorych sie zaczal szybciej rozwijac a do tego ja mialam wiecej czasu dla siebie a potem wiecej ochoty na zabawe z nim :) pamietajcie mamy, to wy najlepiej wiecie co jest dla was dobre i dla waszego malucha. noe spinajcie sie wszystkie poradniki i inne gazety to tylko przydatne wam informacje wylawiajcie a reszte traktujcie jak cos co Was nie doryczy. pamietajcie ze najsurowszy krytyk siedzi w waszych glowach. ale mozna go zamienic na najlepszego przyjaciela ktory wesprze zawsze gdy bedzie taka potrzeba. :) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz