Sześć fatalnych nawyków rodzicielskich, które możesz odpuścić od razu

Te sześć nawyków rodzicielskich są jak zaraza przekazywana z pokolenia na pokolenie. Hamują rozwój Twojego dziecka i zatruwają Wam życie.

Dziecko, matka, kara, gniew, besztać

Są zachowania i reakcje rodzicielskie, które powtarzamy nieświadomie, niekiedy na skutek wzorców wyniesionych z domu. Nie zastanawiamy sie nad nimi, bo one po prostu się dzieją. Niektórzy mówią: tak po prostu mam. Drogi rodzicu, czas, abyś zdał sobie sprawę, co jest fatalnym, ale też powszechnym zachowaniem w repertuarze rodzicielskich zachowań. Być może dotyczy Ciebie tylko jeden punkt, a może żaden. Brawo! My przedstawiamy sześć fatalnych zachowań, które ciążą nie tylko na dobrej i zdrowej relacji z dzieckiem, ale mają również wpływ na więzi z innymi członkami rodziny.

1. Obwinianie się

Mamo, nie obwiniaj się bez przerwy, że coś źle zrobiłaś, czegoś nie dopatrzyłaś, nie sprzątnęłaś, nie ugotowałaś, nie ubrałaś odpowiednio, nie przewidziałaś i nie zaradziłaś. To wykańczający kołowrót winy, który wyczerpuje Twoje zasoby psychiczne i powoduje, że nie zauważasz czasem prostego wyjścia z sytuacji oraz tego, że właściwie nic złego się nie stało. Bądź wobec siebie łagodna (co nie oznacza pobłażliwa). Spójrz na siebie, jakbyś spojrzała na swoją ukochaną i dorosłą już córkę, która ma na głowie cały dom, dwoje maleńkich dzieci i uwija się jak w ukropie, czując niekiedy totalne zmęczenie i niechęć. Co byś jej wówczas powiedziała? Doradziła?

2. Perfekcjonizm

Odpuść sobie dążenie do perfekcji. Kiedy w rodzinie pojawia się dzieciątko, naprawdę szkoda czasu i energii na próbę jednoczesnego sprostowania obowiązkom domowym, "żoninym" i "mamowym". Twoje mieszkanie nie musi lśnić czystością, gdy znajduje się w nim noworodek, a ty nie musisz tryskać optymizmem, gdy jesteś w połogu i masz za sobą wykańczający poród. Jeśli wpadł Ci w ręce poradnik rozwoju maluszka, z którego dowiadujesz się, że twój brzdąc zachowuje się zgoła inaczej, choć jest obiektywnie zdrowy i normalny, oddaj książkę na spalenie do kominka i zaakceptuj fakt, że Ty oraz Twoje dziecko możecie napisać własną historię. I nie będzie ona gorsza, będzie po prostu inna.

3. Porównywanie z innymi

Na litość boską, przestać porównywać się ciągle z innymi matkami! Nie musisz być taka jak one. Twoje dziecko nie musi być takie, jak inne dzieci. Spróbuj na trzeźwo uzmysłowić sobie swoje mocne i słabe strony. Być może masz dwie lewe ręce do gotowania, za to wspaniale bawisz się z dzieckiem. Może czujesz się zagubiona w okazywaniu bliskości, ale jesteś cudowną organizatorką życia domowego. Popracuj nad słabszymi stronami i ciesz się przymiotami, które masz. Moja córka powiedziała mi kiedyś: - Mamo, miałaś dużo szczęścia, że praktycznie od początku podstawówki sami ogarnialiśmy szkołę, odrabianie lekcji, terminy wpłat na Komitet Rodzicielski i robienie kanapek. Ale trzeba Ci przyznać, że jeśli chodzi o rodzicielstwo bliskości, jesteś mistrzem!

4. Wyręczanie

Zrozum, nie za wszystko jesteś odpowiedzialna, a już na pewno nie za "działkę" Twojego męża czy wychowawcy w szkole. "Mamuśki" mają skłonność do brania na siebie zadań, których wykonanie wcale do nich należy, nie powinny ich wykonywać lub uparcie je wykonują i "schrzaniają" robotę, szukając potem winnego, niekiedy w samym dziecku. Odpowiadamy tylko za to, co jest w naszej mocy i gestii. Odpowiadamy za nasze dziecko, ale nie odpowiadamy za to, że poczuło chęć rzucenia się na podłogę w supermarkecie i wycia niczym syrena alarmowa. Odpowiadamy za naszą reakcję wobec jego zachowania, ale nie bierzemy na siebie poczucia winy z powodu jego nieoczekiwanego napadu szału. Ktoś zwrócił Ci uwagę, że źle wychowujesz brzdąca, bo mały się rzuca i wyje? Ok, wiem, poczułaś się źle, ale zignoruj to. Nie daj się sprowokować i ponieść emocjom. Nie sprawisz klapsem, że malec przestanie rozpaczliwie płakać.

5. Dramatyzowanie

Porzuć to cholerne dramatyzowanie! Dlaczego, gdy inne dziecko zbije szklankę, mówisz: "Nic się nie stało. Mogło się zdarzyć". Gdy Twoje nabroi - larum! "Jak mogłeś, niezdaro! Taka piękna szklanka, moja ulubiona!". Lament i płacz. No, ludzie! Córka Twojej koleżanki przebiła pępek, śmiejesz się z tego z pobłażliwością. Ale jak Twoja latorośl zrobi podobnie, wyrywasz sobie włosy z głowy. Nie wiem dlaczego, ale pokutuje takie przekonanie, że nad dzieckiem trzeba łamać ręce. Bo ono to i tamto. Bo zrobiło tak i siak, powiedziało tamto i owamto. ”O, Jezu, Jezu! Nie tak Cię wychowałam!". Porzuć, kochana, ten dramatyczny ton, a przekonasz się, że ważąc słowa i zachowując spokój, bardziej wpłyniesz na zachowanie dziecka, niż popadając w matczyny obłęd.

6. Osądzanie

Nie osądzaj! Ani siebie, ani dziecka. Już tyle o tym napisano, powiedziano, wyjaśniano i dowiedziono. Osądzanie dziecka jest jak operacja tępym skalpelem na żywym sercu. Osądzając je, niszczysz w nim jego wewnętrzne piękno, poczucie wartości, radość życia, spontaniczność. To samo robisz sobie, "ciukając się" na okrągło, że jestem taka i siaka. W sumie, do niczego! Nie mów: "Mój Ignaś jest uparty jak kozioł!". Powiedz: "Mój synek potrafi być uparty". Nie wyrokuj: "Ala to mały matołek". Powiedz; "Ala ma niekiedy problemy z szkole. Pracujemy nad tym". Nie wtłaczaj sobie do głowy: "Chyba jestem złą matką". Powtórz sobie w duchu: "Ok, może to nie było moje najlepsze zachowanie, jednak wcale nie znaczy, że jestem zła. Pomyślę nad tym, jak opanować emocje w podobnej sytuacji. Czym mogę zastąpić klapsy i krzyk". Kiedy rodzicom podsunie się dobre metody i narzędzia wychowawcze, chętnie po nie sięgają. Ulegają fatalnym nawykom, ponieważ na dany moment nie potrafią inaczej. Na szczęście, można to zmieniać praktycznie od zaraz. Wystarczy odrobina samoświadomości, dobrej woli i wytrwałości, której Wam, drogie supermamy, z serca życzę!

autor: Joanna Weyna Szczepańska

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz