„Laktacja śni mi się po nocach”. Kobiety powinny przeczytać te wyznania!

Kiedy - okiem mężczyzny - kobieta zamienia się w mamuśkę…

Poszedłem po pracy do baru, dwóch facetów siedzi obok i na co zeszło? Na rozmowę o laktacji! A bar był piwny, nie mleczny, za to rozmowę toczyli dorośli mężczyźni. Podsłuchiwałem ich i wzdychałem. Dobrze, że wkrótce zaczął się mecz, bo wpadlibyśmy w depresję z powodu stanu mamusienia naszych żon.

- Wiesz, że ona ciągle dzwoni do koleżanek i gada o laktacji? Wpadam w panikę, gdy wyciąga telefon. I że znów będzie, co Franuś zrobił. Kurna, nic nie zrobił! Jedyne co potrafi, to zapełnić pampersa – młody ojciec użalał się nad swoim stanem żonodepresyjnym. Drugi potakiwał w milczeniu. Wreszcie wyznał, że zapisał się na jogę.

- Chcę chociaż popatrzeć na szczupłe kobiety. Becia urodziła rok temu, ale wygląda tak, jakby dalej była w ciąży. Kupiłem jej karnet na siłkę, to tłumaczy się, że przecież nie zostawi Jasia samego. Obiecałem, że z nim zostanę, a i tak skończyło się awanturą, bo niby dałem jej do zrozumienia, że jest gruba jak wieloryb – dzielił się z kolei swoją opowieścią niewysoki blondyn. Obaj panowie jednocześnie sięgnęli do pokala. Długo wciągali piwo do ust. Ta dramatyczna przerwa ma w męskim świecie kilka znaczeń. W skrócie powiedzmy, że w tym przypadku oznaczała westchnięcie rezygnacji. O, jakże ich rozumiałem! Jednak głupio było mówić, jak to po porodzie żony skończył się ogień w naszej sypialni. Ech…

Kochane Mamusie! Weźcie proszę do serca te kilka męskich jęków.

My wiemy, my to rozumiemy, że wraz z przyjściem na świat dziecka, wasz świat stanął na głowie. Nasz również! I my naprawdę chcemy być pomocni, choć macie wrażenie, że nawiewamy.

Chętnie podamy wam laktator i wymasujemy obolałe piersi, ale nie mówcie wkoło macieju o laktacji! Zrozumcie również nas, że nie da się dłużej słuchać waszych rozmów przez telefon, gdzie na czynniki pierwsze rozkładacie dziecięce kupki i zupki, krocza, szwy i bolące piersi, a wydzwaniać możecie tak w każdej wolnej chwili, choć wciąż narzekacie, że ich nie macie.

Oczywiście, że was kochamy i pożądamy, i nie straszne nam wasze rozstępy oraz pocesarskie blizny. Jednak, kiedy rok po wydaniu dzieciątka na świat nadal wyglądacie tak, jakbyście dopiero co miały jechać na porodówkę, to wybaczcie, ale niekiedy wolimy nawiać od was do baru…

Jeśli proponujemy wam coś, co nie ma związku z dzieckiem, to nie dlatego,  że to maleństwo jest dla nas nieważne. My chcemy po prostu pobyć trochę z wami sam na sam i przypomnieć sobie, że mamy kobietę przy boku, a nie tylko mamusię.

I bardzo prosimy was o więcej seksu! Wasza bliskość, czułość, zapach, wasze krągłości, oddech i cudowności, o których nie wspomnę, potrzebne są nam do życia jak powietrze. Powiedzcie po prostu co mamy zrobić, jak wam pomóc w ciągu dnia, abyście czuły się mniej zmęczone wieczorem i nabrały ochoty na łóżkowe igraszki.

Facet mający w perspektywie seks z ukochaną kobietą, naprawdę chętnie się poświęci. Same mówicie, że jesteśmy prości w obsłudze. Proszę bardzo, możecie nami manewrować, tylko tak permanentnie nam nie mamusiejcie!

wsz

 

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz