Dramatyczne wieści w ciąży: urodzisz chore dziecko!

Ta młoda mama doświadczyła w życiu rzeczy, których wiele z nas nie potrafi sobie nawet wyobrazić. Przeczytaj, jak sobie poradziła.

Jillian Benfield

Jillian Benfield przez 5 lat była cenioną i znaną twarzą programów informacyjnych w USA. Jej kariera rozwijała się, a praca dawała ogrom satysfakcji. Pod koniec 2013 roku, jej mąż Andy, żołnierz Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, został przeniesiony do Las Vegas. Ich córeczka miała wtedy zaledwie miesiąc. Młoda mama nie wahała się jednak ani trochę. Porzuciła ulubioną pracę i postanowiła dołączyć do męża.

Po rocznym pobycie w Las Vegas, Andy Benfield został przeniesiony do Nowego Meksyku. W dniu przeprowadzki rodzina dowiedziała się, że spodziewa się kolejnego dziecka.

Ciąża przebiegała bardzo dobrze i Jillian nawet nie przypuszczała, że podczas jeden z rutynowych kontroli otrzyma dramatyczne wieści. Podczas badania pojawiło się podejrzenie, że jej synek ma zespół Downa. Lekarz zalecił przeprowadzenie testów, które tylko potwierdziły przypuszczenia. Od czasu diagnozy jej życie zmieniło się radykalnie. Przed wszystkimi starała się udawać, że wszystko jest w porządku, ale za zamkniętymi drzwiami targały nią wszystkie emocje. Była zła, że ich wszystkie marzenia zostały zniszczone, czuła rozpacz, a przyszłość widziała w czarnych barwach. Ciągle zadawała sobie pytania: Czy jej syn będzie wyśmiewany? Czy będzie w stanie osiągnąć niezależność? Czy to jej wina? Czy to kara za grzechy? A może to próba?

„W minionym tygodniu szlochałam więcej, niż przez całe moje życie. Ostro skrytykowałam członków mojej rodziny. Zawiodłam. Wiem jednak, że mimo moich niepowodzeń, Bóg nadal mnie kocha. Wiem, że nas nie opuścił. Że nie opuścił naszego syna. Wiem, że będzie błogosławieństwem dla nas, a my będziemy błogosławieństwem dla niego.” – napisała w jednym z postów na swoim blogu.

Dopiero później, Jilian zdała sobie sprawę z czegoś o wiele ważniejszego, niż cokolwiek innego: „Wiem, że jeśli urodzi się z zespołem Downa, wszyscy będziemy musieli stawić czoła wielu wyzwaniom, ale bez względu na wszystko, będziemy  go kochać.”.

Mały Anderson Benfield urodził się ostatniego dnia 2014 roku. Mimo początkowych trudności rośnie i uczy się w swoim własnym tempie.

Wychowywanie dziecka z zespołem Downa to pokora i codzienna nauka. Jillian czuje dumę na widok synka i chętnie opowiada o nim innym: „Wszyscy rodzą się z różnymi możliwościami i ograniczeniami. Ludzie z zespołem Downa również. Wiem, że ten chłopczyk dokona w życiu rzeczy niesamowitych.”.

„Powiedziałam kiedyś, że nasz syn będzie błogosławieństwem bez względu na to, czy będzie miał zespół Downa czy nie. Ale on jest nie tylko błogosławieństwem. Jest cudem. Andy zmienił mnie i moje postrzeganie świata. Uczynił mnie lepszą. Wiem, że to nie koniec jego pracy. Dzięki niemu będę dalej rosnąć. Wierzę, że na wszystkich, których na swojej drodze spotka, będzie miał taki sam wpływ. (…) Dziś uśmiecham się, bo rzecz, której się bałam, przez którą płakałam nocami, która miała zakończyć życie, jakie znałam jest teraz rzeczą, za którą jestem wdzięczna.” – zakończyła.

Zobacz zdjęcia małego Andersona, jego rodziców i starszą siostrę! Ci ludzie mogą być wielką inspiracją dla każdej rodziny, która przechodzi ciężkie próby.

kp

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2016-04-12 20:49:07

re: Dramatyczne wieści w ciąży: urodzisz chore dziecko!

Biedak umiera tak samo jak bogacz, a mędrzec identycznie jak głupiec. Więc JEŚLI miałabyś po śmierci trafić do piekła na wieczność, to czy chciałabyś, aby ktoś Cię przed nim ostrzegł i powiedział jak go uniknąć? Spójrz. Gdyby ktoś Ciebie oszukał i okradł, a potem stanął przed Sądem i rzekł na swoją obronę: "Wysoki Sądzie. Przepraszam, że oszukałem i okradłem, ALE logicznie rzecz biorąc nie przejmuje się tym, bo skąd mogę wiedzieć, jak jest w więzieniu i ... czy ono istnieje? To głupie. Przecież nigdy tam nie byłem, więc po co miałbym się martwić? Mam inny światopogląd. Myślę pozytywnie. Jestem niewierzący. Ponadto, zamiast przejmować się karą, ZROBIŁEM DOBRY UCZYNEK i umyłem panu samochód. " - to czy na tej podstawie sprawiedliwy Sędzia powinien wypuścić Twojego napastnika na wolność? Dobrze wiesz, że nie. Ponieważ w takich okolicznościach, Twój oprawca trafiłby do więzienia, NIE DLATEGO, że tam nie był lub że nie wierzy w istnienie kary, a także NIE DLATEGO, że umył Sędziemu samochód czyniąc dobry uczynek - LECZ DLATEGO, że Cię oszukał i okradł. Bo dwie są drogi zadośćuczynienia Prawu. Jedna polega na tym, że się Prawa przestrzega, druga zaś na tym, że się ponosi karę, jeśli się Prawo przekroczy. Podobnie jest z Tobą. Jeżeli TYLKO RAZ w życiu skłamałaś lub coś ukradłaś to Bóg wymierzy Tobie karę, NIE DLATEGO, że w Niego nie wierzysz lub że się tym nie martwisz, bo czynisz dobre uczynki - LECZ DLATEGO, że w rzeczywistości złamałaś już Prawo. Wobec tego, w Dniu Sądu, słusznie trafiłabyś do piekła i już nigdy z niego nie wyszła. Jednak pewien mężczyzna, widząc Twoje wszystkie błędy i słabości, wszedł do sali sądowej i rzekł z miłości do Ciebie: "Oddaje całe swoje życie, aby zapłacić karę ZA CIEBIE. " Wtedy sędzia mówi TOBIE: "TWOJA kara została spłacona. Stałaś się wolnym człowiekiem, ponieważ ten mężczyzna SPŁACIŁ TWOJĄ KARĘ. " - Co byś wtedy czuła? Czy powiedziałabyś temu człowiekowi, który oddał za Ciebie swoje życie: "Dziękuję?" To uczynił dla Ciebie Bóg ponad 2000 lat temu. Posłał swojego BEZGRZESZNEGO Syna Jezusa Chrystusa, aby spłacił swym życiem TWOJĄ KARĘ. Było to konieczne, ponieważ przez swoje grzechy złamałaś już Prawo i nie mogłabyś zostać wypuszczona na wolność za wyznawanie religii, chodzenie do kościoła lub czynienie dobrych uczynków. DLATEGO Bóg musiał posłać Jezusa, aby uczynić Cię wolną w Dniu Sądu ponieważ Cię kocha i nie chce abyś żyła z dala od Jego miłości. Nie prosiłaś Go, aby Cię umiłował. On uczynił to z własnej woli i nie ma już znaczenia kim dziś jesteś lub co uczyniłaś. Możesz być najbardziej rozwiązłym grzesznikiem na świecie, najgorszym nędznikiem, jaki kiedykolwiek istniał, a jednak BÓG CIĘ KOCHA, bo dał Ci samego Jezusa jako przebaczenie Twych win. Więc jak mogłabyś wzgardzić taką miłością, która nie ma sobie równej? Jednak tak jak każdy człowiek, masz dziś wolną wolę. I jeśli zdecydujesz się odrzucić łaskę ofiarowaną Ci dzięki Jezusowi Chrystusowi, wówczas ZMUSZONA będziesz żyć pod Prawem, które w Dniu Sądu sprawiedliwie Cię osądzi, ponieważ już je złamałaś. A wtedy słusznie trafisz do piekła, gdyż zlekceważyłaś miłość Bożą daną Ci w Chrystusie. Więc póki nie jest jeszcze za późno, to przyjdź do Jezusa taką, jaką jesteś. Grzeszną, zbuntowaną, niedoskonałą. I nie czekaj, aż staniesz się idealna, bo to się nigdy nie stanie. Złamałaś już Prawo, więc tylko Twoje szczere zaufanie Chrystusowi dokona w Tobie zmiany i oczyści Cię z wszelkich win. Już nie raz się przekonałaś, że religia i jej obrządki nie mają mocy zmienić Twojego życia. Nawet Twoje próby samodoskonalenia ciągle zawodzą, bo i tak zaliczasz upadki. Tylko przyjrzyj się jak szatan realnie wiąże i okalecza ludzi chorobami, nałogami, oraz sprawia, abyś nieustannie polegała na sobie. Diabeł ma dostęp do Twojego życia na tyle, na ile sama jemu na to pozwalasz. Dlatego na ile zdecydujesz się otworzyć swe życie dla Jezusa, na tyle będzie On obecny i będzie błogosławił Tobie dając jednocześnie wolność od bezsilności, chorób, nałogów, czy depresji. Pomyśl. Zasługujesz na wieczne życie w szczęściu danym Ci od Boga także tu na ziemii, więc czemu chcesz się tego pozbawiać? Czy nie lepiej to zmienić zanim będzie za późno? Poproś dziś Jezusa swoimi słowami, aby wszedł w Twoje serce, przebaczył Ci wszystkie grzechy, oraz uwolnił od nich, a także poprowadził dalej ku wieczności. Zaufaj Mu. I tak jak On przebaczył Tobie, tak Ty przebaczaj ludziom. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz