Historie porodowe Supermam

Nasz Cud, nasze Dziecko mamy dzięki metodzie in vitro.

dzidzia

Nasza ciąża była tą wymarzoną, wymodloną, wypłakaną. Pierwszą straciliśmy, drugiej długo nie było, więc poddaliśmy się procedurze in vitro.

W dniu badania bety zadzwonił Pan Sławek z laboratorium i pogratulował nam ciąży!! Udało się!! Przy pierwszej próbie in vitro!! Udało się!! Trzęsłam się, płakałam, bladłam i robiłam się czerwona - wszystko na raz, tak - ze szczęścia. 

Próbowałam nie oswajać się za bardzo z myślą o ciąży, gdyż ciągle bolały wspomnienia o dzidzi straconej w 16 tygodniu. Oczywiście nie było to możliwe i z wielką radością, ale i niepokojem obserwowałam każdy sygnał od swojego organizmu.

Początkowo ciąża przebiegała właściwie nieźle, no, może oprócz porannych mdłości. Hehe, termin poranne mdłości musiał wymyśleć chyba jakiś facet bo moje mdłości były i poranne i dzienne i nawet nocne. Każda próba odkurzenia domu kończyła się nad toaletą (hihi akurat nie żałuję że w tej czynności musiał zastąpić mnie mąż). Później było już coraz mniej fajnie... :(.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz