Historie porodowe Supermam

Wzruszająca historia opisana z perspektywy ojca biorącego udział w porodzie rodzinnym.

poród

Poród oczami ojca

Jednym z pierwszych uczuć kiedy dowiedziałem się, że moja żona jest w ciąży był lęk, jak będzie wyglądał poród. Tzn. czy zdążymy dotrzeć na czas do szpitala, czy dziecko urodzi się zdrowe i czy żona będzie miała odpowiednią opiekę medyczną. I kiedy nadszedł dzień rozwiązania myślałem intensywnie o tym, czego nauczyliśmy się w szkole rodzenia, ale także wciąż z tyłu głowy miałem myśl, czy po porodzie nadal żona będzie mi się podobała? Postanowiliśmy bowiem, ze będziemy rodzić razem.

Niektórzy mogliby dołożyć do tego strach o to, czy np. nie zemdleję z wrażenia podczas akcji porodowej.

Dla mnie było to niezwykłym przeżyciem i świadomym. O ile żonie trudno jest przypomnieć sobie szczegóły związane z tą niezwykłą chwilą, o tyle ja zachowałem przytomność umysłu i starałem się jak mogłem być pomocny. No dobra, ale ta myśl mi zaprzątała głowę. Słyszałem, ze podczas parcia kobieta potrafi przeistoczyć się w potwora, do tego te emocje no i krew, dużo krwi, szczególnie w okolicy miejsca w ciele kobiety które kojarzyć się powinno mężczyźnie raczej z ogrodem, przystanią rozkoszy etc..

 

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

moja historia jest jak koszmar
2015-01-13 02:12:06

re: Historie porodowe Supermam

Moj maz zawizol mnie do szpitala I pojechal do domu nie pytajac czy ma zostac czy ja cos potrzebuje nie interesujac sie moim bolami przyjechal po 3 dniach a jak go przywitalam z placzem bo myslalam ze juz nie wroci ale I tak po 3 miesiacach od porodu odszedl. ...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
coca-cola
2015-01-09 16:38:20

re: Historie porodowe Supermam

:) az buzia sama sie cieszy jak sie to czyta :) my z mezem rowniez mielismy poród rodzinny i to bardziej (o dziwo) jemu na tym zalezało, od momentu kiedy dowiedzial sie, ze jest taka mozliwosc nie widział innej opcji. Osobiscie spotkałam sie z przypadkiem, gdzie po rodzinnym porodzie mezczyzna nie mogl w ogole przełamac sie i zblizyc sie do zony, malzenstwo bylo niestety tylko formalnoscia, przez dlugi czas wszyscy ich bliscy i psychologowie wraz z nimi pracowali nad "powrotem do normalnosc ... i", troche sie tego obawiałam, ale przez tydzien lezałam w szpitalu na wprost sali porodowej i wiedziałam, ze jesli ktos nie daje rady to w kazdej chwili moze sale opuscic, nic sie nie dzieje :) był nawet chłopak, który dosłownie po 10 minutach wyszedl (a skurcze u zony dopiero sie zaczynały) i powiedział "łoj, ciezko było" i juz nie wszedł na salę, weszła za to mama dziewczyny, bo sala do porodów rodzinnych nie jest tylko dla tatusiów :) ja osobiscie goraco polecam taki rodzaj porodu, maz trzymal mnie za reke, zwlekal nieprzytomna z podlogi a jak juz doszło do samej akcji porodowej to porwałam jego ulubiona koszule :) oczywiscie nieswiadomie, jak sie znajomi zapytali go czemu nic nie powiedział to odparł, ze sie bał :D dzis (choc w naszym przypadku bylo mege ciezko) wspominamy wszystko z usmiechem i do tej pory maz przypomina mi, kiedy bardzo sie zloszcze na niego, jak dzielnie wytrwal przy mnie nie zostawiajac mnie nawet na chwilke samej ;) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz