Historie porodowe Supermam

Chłopak Patrycji, który na co dzień pracuje za granicą, gdy usłyszał o tym, że zaczyna się poród, natychmiast pojechał na lotnisko. Jesteście ciekawe, czy zdążył?

noworodek

Wszystko zaczęło się 4 września. Po południu poczułam pierwszy silny skurcz, który jakby chciał mi powiedzieć „zaczyna się!”. Poszłam więc z mamą na zakupy do marketu obok domu, aby poród postępował. Wróciłam do domu, ciepła kąpiel i skurcze ustały. Byłam zawiedziona i smutna. Miałam nadzieję, że to początek z dwóch powodów, że zobaczę swojego Syna i partnera, który na poród ma przylecieć z Norwegii, gdzie pracuje (nie widzieliśmy sie ponad miesiąc).

Położyłam się spać, a o 3 rano obudził mnie przeraźliwy skurcz. Wtedy już byłam pewna! Ubrałam się, obudziłam rodziców i pojechaliśmy na porodówkę do szpitala w moim mieście. Po drodze zadzwoniłam do chłopaka: „zaczyna się, prawie jesteśmy na porodówce, musisz zdążyć!" On na to, że ubiera się i jedzie na lotnisko.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz