Historie porodowe Supermam - konkurs z marką SKARB MATKI

Dziś historia opowiedziana przez Mamę Madzi. Szczególnie wzruszyło nas postscriptum.

poród

Ten dzień miał wyglądać inaczej, bo bardzo chciałam urodzić naturalnie, jednak już w 29 tc moja ginekolog powiedziała, że mam szykować się na cc, ze względu na nieprawidłowe ułożenie dziecka, które już raczej się nie zmieni. W 35 tc potwierdziło się - ma być cc, wyznaczona na 22.11.2012 r.

Odliczałam dni w stresie i strachu - być może za dużo naczytałam się o samym zabiegu, komplikacjach i (co mnie przerażało najbardziej) braku dziecka po porodzie.

W szpitalu stawiłam się 21.11 i już w tym dniu powiedzieli, że na drugi dzień cc nie będzie, bo jest zbyt dużo kobiet, które muszą ją mieć natychmiast, natomiast mi się nie spieszy, ale w szpitalu i tak zostanę. To mnie jeszcze bardziej zdołowało.

Zrobiono mi EKG, KTG, pomierzono i kazano czekać. Na drugi dzień rano ordynator stwierdził, że cc może być wykonana 23.11. Nie spałam całą noc czekając na godzinę 8.00 - bo o tej porze zaplanowano cesarkę. Byłam tak przerażona tym faktem, że cały czas było mi słabo, a ciśnienie skakało, bobasek w brzuszku wyczyniał figle tak, że ledwo oddychałam - to pewnie przez mój stres, też czuł, co się święci.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz