Historie porodowe Supermam - konkurs z marką SKARB MATKI

Dziś wspomnienia szczęśliwej Mamy - Aleksandry. Ciąża przenoszona, poród wywoływany. Przeczytajcie, co było dalej.

dzidzia

Na 1 lipca przypadał mój termin porodu, jednak na dzień porodu czekałam bardzo długo. Tak długo, że urodziłam dopiero 14 lipca, czyli 13 dni po terminie! Akcja porodowa, a właściwie walka o poród była bardzo ciężka.

Byłam już wykończona czekaniem aż coś zacznie się dziać. Mijał dzień za dniem, każdy kolejny bardziej nerwowy, co raz więcej pytań znajomych czy już urodziłam, czy moja Kaja jest już na świecie? Czerwcowe i lipcowe upały wykańczały mnie, z domu nie szło wyjść, co nie poprawiało mojego humoru, bo całą ciążę byłam aktywną osobą i męczyło mnie przebywanie cały dzień w domu w ucieczce przed słońcem. Wychodziłam z domu tylko na kolejne wizyty u lekarza, które po terminie porodu odbywały się już co 3 dni, aby obserwować dziecko na KTG, żeby mieć pewność, że wszystko jest dobrze i trzeba nadal czekać.

Pech chciał, że mój lekarz poszedł na urlop i na własną rękę musiałam szukać sobie lekarza w 4 dniu po terminie, aby dalej ktoś sprawował nad nami opiekę medyczną. I tak zgłosiłam się do szpitala, w którym planowałam rodzić. Byłam tam raz i drugi na badaniach, później powiedziano mi że w 11 dniu po terminie mam się zgłosić na oddział w celu wywołania porodu. I tak się zaczęło.

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2014-08-18 22:02:53

re: Historie porodowe Supermam - konkurs z marką SKARB MATKI

Miałam bardzo podobnie, doskonale wiem co pani przeszła. ale czego sie nie robi dla dzieci :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-08-17 14:56:35

re: Historie porodowe Supermam - konkurs z marką SKARB MATKI

Tylko podziwiać za wytrzymałość! Ja nie dalam rady urodzić, nie mialam tyle sily i zrobiono mi cc. Zazdroszczę porodu silami natury, szczególnie po takiej męczarni z wywolaniem. Pozdrawiam i zdrowia dla maluszka

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz