Kierowca autobusu wyprosił ojca z dwójką małych dzieci! Dlaczego?

Nie każdy jest rodzicem, ale każdy powinien umieć się zachować.

dziecko w autobusie

 

Pewien ojciec wraz z dwójką maluchów wsiadł do zatłoczonego warszawskiego autobusu 503 w godzinach szczytu. Wszystkie miejsca siedzące były już pozajmowane, a na widok mężczyzny z małymi dziećmi nikt nie raczył podnieść szanownych czterech liter, żeby ustąpić miejsca. Ponieważ rodzina miała do przejechania spory kawałek drogi, po dłuższym czasie spędzonym w pozycji stojącej, maluchy zaczęły płakać i krzyczeć. Być może dlatego, że były już zmęczone. Ponieważ ojciec dzieci nie mógł ich uspokoić, na przystanku do rodziny podszedł kierowca autobusu i... kazał wysiąść! Mężczyzna odmówił opuszczenia pojazdu, a dzieci po chwili uspokoiły się, więc kierowca dał za wygraną. Oburzony ojciec postanowił napisać skargę do Związku Transportu Miejskiego. Moim zdaniem, postąpił słusznie.

"Chamstwu w życiu... "

"... należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom" – tak mówi znany kabaret i tak też uczynił ojciec dzieci wyproszony z maluchami z autobusu. Swoją drogą, kierowcy przydałaby się odrobina empatii, aby mógł zrozumieć odczucia małych dzieci długo stojących w pojeździe. Jak to jest, że płaczące dziecko przeszkadza na tyle, by trzeba było je wyprosić, a grupa pijanych młodzieńców rzucających k..wami już kierowcy nie przeszkadza? Jeszcze nie widziałam, by za nieprzebieranie w słowach ktoś wyleciał z autobusu...

Problemem znacznie większym od zachowania kierowcy jest reakcja pasażerów na widok ojca z małymi dziećmi. A dokładniej: brak reakcji. Ludzie często podobnie traktują osoby starsze i kobiety w ciąży. Najlepszą metodą jest czytanie książki lub słuchanie muzyki na słuchawkach: wtedy niektórzy czują się zwolnieni z obowiązku zauważenia osoby, której należy ustąpić miejsca. Mnie samej w ciąży ani razu nie ustąpili. Na szczęście, gdy zaczęłam już podróżować z dzieckiem, osoby życzliwe zaczęły się trafiać coraz częściej. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ktoś, kto spokojnie mógłby sobie trochę postać (nie jest możliwe, by wszyscy pasażerowie jednocześnie byli ciężko chorzy) jest w stanie ze swojej wygodnej miejscówki patrzeć spokojnie na rodzica stojącego z maluchem, który chwieje się przy każdym zakręcie czy hamowaniu. Cztero- czy pięciolatek już nie mieści się w wózku. Przecież bycie uprzejmym nic nie kosztuje! Cóż, może ja po prostu zostałam inaczej wychowana...

zg

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz