List od jednej z Mam: Wspaniały dzień, choć z przygodami

Ewa wspomina przyjście na świat swojego dwuletniego już dziś synka.

mama i dziecko

Gdy zobaczyłam dwie kreski na teście, bylismy z mężem przeszczęśliwi. Ciąża rozwijała się prawidłowo. Termin porodu - 5 grudzień, choć w 26 tygodniu stwierdzono cukrzycę ciążową, dostałam dietę i wizyty co dwa tygodnie u diabetologa, ale dałam radę, choć na początku było ciężko.

Ww 32 tygodniu zaczęto robić mi KTG. Pierwsze idealne, za tydzień na wizycie drugie KTG i synuś mało się ruszał. Usłyszałam od lekarza: albo szpital i obserwacja albo USG prywatne. Poszlismy z mężem prywatnie na to USG i okazało się, że wszystko w porządku. Kolejne KTG i znowu jest nie tak, kolejne USG prywatne i wszystko w porządku. I tak dotrwalismy do tego dnia.

Był to 24 listopad 38 tydzień. Z rana zakupki, potem obiadek i tak do wieczora. Wybiła godzina 21:00. Leżałam w łóżku, poszłam siku i zobaczyłam plamy krwi na bieliźnie. Poszłam do mamy powiedzieć, że chyba coś się dzieje. Szybka reakcja i do szpitala.

Na izbie przyjęć usłyszałam od niemiłej pani: "Pani nazywa to krwawieniem???". Byłam w szoku! Z wielkiej łaski zadzwoniła po doktórkę, mówiąć jej przez telefon: "Mam tu pierwiastkę, panikuje z jakimś plamieniem, zejdzie pani do niej?", co mnie wprawiło w osłupienie. Położyła mnie na KTG i mój synuś znowu był leniwy, więć zjawiła się pani doktor. Przy badaniu usłyszałam: "Chyba pani rodzi, ale nie jestem pewna!". Zapytałam: "Jak to chyba? Ale nie mam skurczy ani nic mnie nie boli!". Pani doktor spojrzała na mnie i powiedziała: "Chyba pani rodzi, a nie mówiłam że napewno.". Zatkało mnie!

Zabrali mnie na porodówkę, na obserwację. Podłączona pod KTG leżałam pół godziny i wszystko zaczęło harmider, bieganie lekarzy i tylko usłyszałam: "Szybko na stół, będzie cesarskie cięcie, tętno dziecka ucieka!". Zostałam przetransportowana na salę operacyjną, gdzie wszystko potoczyło się w tempie ekspresowym i za chwilę usłyszałam płacz, a potem widziałam, jak lekarz niesie malutką cudną istotkę.

Pomyślałam: "To mój synuś!". Położyli mi obok mojego policzka mojego skarbka. Ten widok mam do tej pory przed oczami, to był najpiękniejszy widok w moim życiu :).

Po 4 dobach wyszliśmy zdrowi ze szpitala, mój rozrabiaka ma już 2 latka, jest wspaniałym, żywym dzieckiem, ale ja ten dzień pamietam, jakby to było wczoraj :).

Ewa (nazwisko do wiadomości redakcji)

(pisownia oryginalna - przyp. redakcji)

_______________

Kochane Mamy, czekamy na Wasze listy. Opisujcie swoje ciąże, porody, radości i trudy macierzyństwa. Adres mailowy redakcji: redakcja@supermamy.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz