List od Moniki: Bądźcie silne! Warto.

W 20 tygodniu ciąży u synka Moniki zdiagnozowano bardzo dużą wadę płuc. Lekarze zaproponowali aborcję, na którą rodzice chłopca nie zdecydowali się. Jak dalej potoczyły się ich losy?

baby

Napisała do nas młoda Mama, która ponad 4 lata temu, będąc w ciąży dowiedziała się, że jej dziecko ma poważną wadę płuc. Lekarze proponowali aborcję, jako jedno z rozwiązań, nie pozostawiali wielkiej nadziei na przeżycie po porodzie. Monika i jej maleństwo doświadczyli wielu ciężkich momentów...

To ważny i cenny głos zwłaszcza w ostatnim czasie, gdy w mediach aż wrze od dyskusji na temat wyboru kobiet do decydowania o przerywaniu ciąży, a także dyskusji o tym, czy warto narażać ciężko chore dziecko na cierpienie i niechybną śmierć, pozwalając mu przyjść na świat.

Na dalszych stronach przeczytajcie, jak potoczyły się losy Moniki i jej synka.

 

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Mama Jasia
2014-07-26 11:23:46

re: List od Moniki: Bądźcie silne! Warto.

Popłakałam się jak maleńkie dziecko... Sama jestem mamą 9 miesięcznego chłopca z zespołem downa... Wiem co przeżywa matka, która dowiaduje się o chorobie dziecka i słyszy to pytanie, które w moim przypadku padło nie tylko od lekarzy ale i od rodziny... Byłam w 11 tygodniu ciąży gdy pojawiły się pierwsze przesłanki, że moje dzieciątko jest chore... Lekarz prowadzący moją ciąże pokierował mnie by sprawdzić swoje podejrzenia do jednego ze specjalistów w dziedzinie USG g ... enetycznego. Potwierdziły się jego przypuszczenia. Ze względu na wczesną ciąze miałam zrobioną biopsje zamiast amniopunkcji. Biopsja potwierdziła już w 100 %, że moje maleństwo jest chore. Na pytanie lekarzy przeprowadzających biopsje czy decyduje się na usunięcie odpowiedziałam, że nie! Mój synek mając 6 miesięcy przeszedł operację serduszka, co również jest powiązane z Zespołem Downa. Jaś urodził się w 35 tc ważąc 1800 gram. Dziś ma 9 miesięcy i jest moim... naszym największym szczęściem. Do wszystkich przyszłych mam i tatusiów będących w podobnej sytuacji : NIE PODDAWAJCIE SIĘ :) I WALCZCIE :) WARTO :) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mama Szymusia
2014-07-21 16:28:34

re: List od Moniki: Bądźcie silne! Warto.

Popłakałam się jak maleńkie dziecko... Sama jestem mamą 9 miesięcznego chłopca z zespołem downa... Wiem co przeżywa matka, która dowiaduje się o chorobie dziecka i słyszy to pytanie, które w moim przypadku padło nie tylko od lekarzy ale i od rodziny... Byłam w 11 tygodniu ciąży gdy pojawiły się pierwsze przesłanki, że moje dzieciątko jest chore... Lekarz prowadzący moją ciąże pokierował mnie by sprawdzić swoje podejrzenia do jednego ze specjalistów w dziedzinie USG g ... enetycznego. Potwierdziły się jego przypuszczenia. Ze względu na wczesną ciąze miałam zrobioną biopsje zamiast amniopunkcji. Biopsja potwierdziła już w 100 %, że moje maleństwo jest chore. Na pytanie lekarzy przeprowadzających biopsje czy decyduje się na usunięcie odpowiedziałam, że nie! Mój synek mając 6 miesięcy przeszedł operację serduszka, co również jest powiązane z Zespołem Downa. Jaś urodził się w 35 tc ważąc 1800 gram. Dziś ma 9 miesięcy i jest moim... naszym największym szczęściem. Do wszystkich przyszłych mam i tatusiów będących w podobnej sytuacji : NIE PODDAWAJCIE SIĘ :) I WALCZCIE :) WARTO :) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Natalia
2014-07-21 13:36:29

re: List od Moniki: Bądźcie silne! Warto.

Czytając list od Pani Moniki przypomniałam sobie swoją także nieplanowaną ciążę. Otóż w 20 tygodniu ciąży wykryto u mojej córki wrodzoną wadę serca. Nikt nie proponował mi aborcji, jednak nikt też nie gwarantował, że dziecko będzie żyło. Co tygodniowe konsultacje z wieloma lekarzami, badania USG. Gdy już się pogodziłam z jedną diagnozą, to ta okazywała się błędna i pojawiała się następna. Potoki łez wylewałam... Skierowano nas do Krakowa na specjalistycz ... ny oddział i tam na świat przyszła moja córka ( 3 stycznia 2013). Nie płakała... pomyślałam, że nie żyje...ale nie nagle jej krzyk... chwile tylko tuliłam ją w ramionach. Wiedziałam, że za chwile może jej nie być ale trzeba walczyć...musi walczyć... pojechała na Neonatologie później USD w Krakowie. Trzy miesiące spędzone w szpitalu...szereg zabiegów, z których szybko wracała do sił. Aż nagle kryzys wdała się odma w płuca - operacja płuc. Przebiegła spokojnie ale w nocy był kryzys musieli ją reanimować bo serce nie wytrzymało obciążenia... kolejna operacja... Udało się parę tygodni jeszcze na OIOM ...później tydzień na normalnej sali i do domu... Lekarze mówią, że takiej woli życia w małej dziewczynce jeszcze nie widzieli. Oczywiście jeszcze czeka nas prawdopodobnie wiele zabiegów ale mocno wieżę, że to co najgorsze już za nami. Natalia ( 23lata - Rzeszów) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz