`Gdyby była lepsza opieka to na pewno byłaby z nami`

Zaczęła rodzić bez pomocy medycznej w 20 tygodniu. Maluch zmarł, a szpital pomylił płeć dziecka. Pani Weronika uważa, że nie miała należytej pomocy od samego początku ciąży.

śmierć dziecka

Pani Weronika Łętkowska zaszła w ciążę w 2015 roku. Niestety od początku ciąża nie przebiegała prawidłowo. Kobieta często jeździła do szpitala, mimo plamień była jednak odsyłała do domu. Lekarz zalecał luteinę, nospę i leżenie. Zapewniano kobietę, że z dzieckiem jest wszytko w porządku.

W 20. tygodniu ciąży kobieta poczuła silne skurcze i wezwała karetkę. W szpitalu w Sochaczewie, pomimo stanu w jakim była, kazano jej chodzić na badania nawet po schodach. Lekarze stwierdzili, że dziecku nic nie jest, serduszko bije, a malec rozwija się prawidłowo. Kobieta została w szpitalu, a jej mąż pojechał zająć się pozostałymi dziećmi. Dwie godziny później kobieta zaczęła rodzić. Jak wspomina pani Weronika, wołała o pomoc, a inna pacjentka prosiła o pomoc położną. Niestety, nikt się nie zjawił, a maleństwo się urodziło. Z personelu nie było nikogo, kobieta zadzwoniła po męża:

- Wtedy jeszcze leżałam z dzieckiem w kroku. Wzięłam je na rękę, było takie jak dłoń. Widziałam, jak sinieje. Czekałam na panią doktor - opowiadała w Interwencji pani Weronika.

Co na to szpital? Dyrektor szpitala powiatowego w Sochaczewie, Piotr Szenk twierdzi, że taka sytuacja nie mogła mieć miejsca. Zdaniem dyrekcji wszelkie standardy są zapewnione, a odział jest niewielki więc, jeśliby faktycznie była wzywana pomoc, ktoś na pewno by przyszedł. Pani Weronika zapewnia, że było jednak zupełnie inaczej.

- Leżałam w tej krwi, gdy przyszła doktor z wielkim "halo", że w majtkach rodzę. Kazała mnie jak najszybciej przewieźć na salę zabiegową. Robiła mi łyżeczkowanie "na żywca", żeby było jak najszybciej. Wszystko czułam - powiedziała pani Weronika.

To nie koniec dramtu

Po przedwczesnym porodzie szpital poinformował, że na świat przyszedł chłopiec. Zrozpaczeni rodzice nadali mu imię Piotr i pochowali na cmentarzu w Sochaczewie. Para zdecydowała się na złożeniu do prokuratury zawiadomienia o nieudzieleniu pomocy pani Weronice przez personel szpitala w Sochaczewie. Śledczy zdecydowali o ekshumacji zwłok dziecka i okazało się, że maluszek wcale nie był chłopcem. Pani Weronika urodziła dziewczynkę. Prokuratura poinformowała redakcję Interwencji, że przeprowadzający sekcję zwłok lekarze nie mieli problemów z określeniem płci. Zewnętrzne cechy płciowe były na tyle dobrze widocznie, że nie wykonywano dodatkowych badań.

Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie narażenia pani Weroniki na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Ale państwo Łętowscy nie poddają się i zgłosili sprawę do wojewódzkiej komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych.

- Gdyby była lepsza opieka, lekarze, to na pewno byłaby z nami. Zostały codzienne wizyty na cmentarzu i pytania rodzeństwa, czy leży tam ich siostrzyczka - powiedziała pani Weronika.

db

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Wkurwiona
2017-09-03 00:33:55

Ja rodzilam 5 dni temu sytuacja podobna wszyscy mieli mnie gdzieś... No bo było za dużo porodów tej nocy...gdybym nie wypisala się o 4 nad ranem na własne żądanie i nie załatwiła natychmiast cesarki w prywatnej klinice to małej by nie było...albo by była warzywne... tej nocy na oddziale inne 3 pacjentki również miały problemy ale tylko ja działałam radykalnie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
2017-09-03 09:06:13

Tak było też 35 la5 temu, gdy moją mamę zostawili samą sobie- ja ledwo przeżyłam, moja siostra urodziła się martwa. Lekarka sprawdzająca ktg uznała, ze tętna płodów się pokrywają... kretynka do kwadratu. Wszyscy mieli w dupie rodzącą wtedy; i teraz tez

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz