List od jednej z Mam: `Moja przyjaciółka urodziła dziecko i teraz uważa, że jej jest trudniej niż mi`

Czy macierzyństwo może zniszczyć przyjaźń? Ta mama pyta, co daje jednym matkom prawo czuć się bardziej doświadczonymi przez los od innych?

macierzyństwo

Drogie Mamy,

Mam 34 lata i dwójkę dzieci, nigdy nie starałam się wymądrzać (przynajmniej tak mi się wdaje), ale służyć wsparciem i radą, jeśli ktoś potrzebowałby pomocy. Nie czuje się eksperką, a wręcz uważam, że nie ma uniwersalnych prawd, a każda mama jest specem od swojego malucha i żadne rady osób trzecich w niczym nie pomogą. Wydaje mi się, że podchodzę do rodzicielstwa w rozsądny sposób i "nie wytykam" innym matko im błędów, ale i sama nie lubię "świetnych rad". Staram się na życie patrzeć bardzo pozytywnie i szklanka jest zawsze do połowy pełna. Choć robota, jaką każda z nas ma do zrobienia przy dzieciach jest podobna, staram się myśleć pozytywnie, chyba inaczej bym oszalała. Staram się mówić i myśleć, że super, że dziś tylko dwa razy wstawałam do dziecka, a nie że znowu nie przespałam nocy itd. Ostatnio jednak wydarzyło się w moim życiu coś, czego zupełnie bym się nie spodziewała. Czy za mało narzekam? A może narzekam i tego wcale nie kontroluje?

Moja najlepsza przyjaciółka została mamą i choć obydwie się cieszyłyśmy, że będziemy na tym samym etapie życia, od jakiegoś czasu nasze relacje bardzo się pogorszyły.

Kiedy urodził się maluszek mojej przyjaciółki, najpierw usłyszałam, że ją "oszukałam", że nigdy jej nie powiedziałam, że dziecko ciągle płacze, ciągle czegoś chce i ona nie wiedziała, że tak będzie. Zrobiło mi się przykro, ale pomyślała, że każdy rodzic musi się zmierzyć ze zmianami, które następują w jego życiu i każdy robi to po swojemu. Nie wzięłam tego do siebie i powiedziałam, że nigdy nie mówiłam o nieprzespanych nocach nie dlatego, że to tajemnica, ale dlatego, by się negatywnie nie nakręcać i polecam jej bardzo takie pozytywne nastawienie i skupienie na małych sukcesach. Czasem pytała o radę, a czasem uważała, że zna się lepiej, lub ktoś doradził jej lepiej... jej święte prawo. I tak minęło kilka miesięcy. Ja wróciłam do pracy, starsze dziecko poszło do przedszkola, młodsze oddaliśmy do żłobka i się zaczęło ...

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz