Osierocona Mama

Tuż przed Świętami dostałyśmy na adres redakcji list od Magdaleny. Nie wiedziałyśmy, co jej odpowiedzieć. W takich sytuacjach po prostu brakuje słów...

angel

Witam. Piszę do Państwa redakcji tak po prostu, żeby się wygadać... z kimś czasem trzeba porozmawiać a tak jest chyba łatwiej. W grudniu ubiegłego roku przyszła na świat moja córeczka. Gdy się urodziła byłam najszczęśliwsza na świecie i równie mocno przerażona. Lilka, bo tak brzmi jej imię urodziła się w 30 tygodniu ciąży. Przez pierwszych kilka dni mimo wcześniactwa trzymała się bardzo dobrze. Później jej stan się pogorszyl, trzeba było przeprowadzic transfuzje. Najpierw jedną później następną aż w koncu przestałam liczyć. Były problemy z oddychaniem, karmieniem i serduszkiem do tego doszedł wylew ale na szczęście tylko drugiego stopnia, a one zazwyczaj nie pozostawiają trwałych uszkodzeń. W pewnym momencie byliśmy się jeździć z mężem do szpitala w którym leżała, bo nie widzieliśmy co usłyszymy.

Był to dla nas bardzo trudny czas. Lila była naszym prezentem ślubnym poczętym w podróży poślubnej. Gdy dowiedzieliśmy się o ciąży nasze reakcje były skrajnie różne. Mąż bardzo się cieszył, a ja byłam wręcz panicznie przerażona. Moja pierwsza ciąża nie przebiegała prawidłowo pod koniec miałam zatrucie ciążowe i rzucawkę, obie z córeczką miałyśmy niewiarygodne szczęście, że przeżyłyśmy. Stąd na początku moje uczucia były bardzo pomieszane z jednej strony radość i szczęście, ze nasza starsza córka będzie miała rodzeństwo i nasza rodzinka się powiększy z drugiej strach, że będzie "powtórka z rozrywki".

 

Komentarze (22)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2014-04-23 23:44:17

re: Osierocona Mama

Bardzo mi przykro i bardzo Wam współczuję :( Tego nie da się słowami opisać. To ogromna strata i ogromna tragedia. Trzymam mocno kciuki za Waszą rodzinę. Wiele już wycierpieliście. Mówią, ze czas leczy rany, ale nie zawsze tak jest... Niektóre rany są zbyt głębokie. Życzę dużo siły i pomimo tak ogromnego bólu, cierpienia, żalu....życzę też wiele radości bo jest dla kogo się uśmiechać i żyć. Czasu niestety nie da się cofnąć, ale trzeba pamiętać o córeczce, kt ... ra tak bardzo na Was kochani liczy, dla niej trzeba się uśmiechać. Powodzenia! Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-04-23 22:19:27

re: Osierocona Mama

Bardzo mi przykro i bardzo Wam współczuję :( Tego nie da się słowami opisać. To ogromna strata i ogromna tragedia. Trzymam mocno kciuki za Waszą rodzinę. Wiele już wycierpieliście. Mówią, ze czas leczy rany, ale nie zawsze tak jest... Niektóre rany są zbyt głębokie. Życzę dużo siły i pomimo tak ogromnego bólu, cierpienia, żalu....życzę też wiele radości bo jest dla kogo się uśmiechać i żyć. Czasu niestety nie da się cofnąć, ale trzeba pamiętać o córeczce, kt ... ra tak bardzo na Was kochani liczy, dla niej trzeba się uśmiechać. Powodzenia! Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-04-23 21:35:52

re: Osierocona Mama

czytałam, płakałam... skrajne uczucia empatii i próby zrozumienia bólu oraz wielkiego szczęścia jakie mnie spotkało... moja córka urodziła się w 27 tc, ważyła kilogram, dobrze rozumiem strach, każdą infekcję w inkubatorze, 2 ml pokarmu - które okazywały się za dużą porcją... wylewy, retinopatia i bezdechy, które powodowały że to moje serce przestawało bić kiedy biegłam do łóżeczka, gdy "wył" monitor oddechu... Moja historia jest tak podobna a jednak inna... tak ba ... rdzo współczuję, moja mała sobie poradziła, dziś ma 4 lata (więc jak Pani starsza córka) a ja nadal nie przestaję się bać o to co czyha... trudno zrozumieć ból kiedy nie przeżyło się tego samego. Wszyscy dookoła mówią, że czas na braciszka a ja ? nie wiem czy będę kiedykolwiek gotowa na powtórkę, strach jest silniejszy i obawa -jak tym razem mogłoby się to skończyć, może tak jak u Pani... łącze się i ściskam, k. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mama Aniołka
2014-04-23 20:43:02

re: Osierocona Mama

Rozumiem Pani ból, ja jestem mama Aniołka który dziś skończył by 11 miesięcy a zaczęło się tak... 23.05.2013 r dostałam w nocy bóli porodowych ciąża donoszona prawidłowo przechodzona wszystko wydawało się dobrze zostało tylko pojechać do szpitala i urodzić zdrową córeczkę bóle dostałam o 3.15 w nocy pojechałam z mężem do szpitala wszystko było dobrze zostałam zbadana zrobione USG z dzieciątkiem wszystko dobrze ma już wychodzić do nas na świat... o godzinie 4.45 ... przyszła na świat Nasza córeczka niestety martwa udusiła się podczas tak krótkiego porodu była zawinięta w pępowinę lekarz który robił mi USG przed porodem nie widział tego a w czasie porodu tylko na sam koniec zanikło tętno nikt z lekarzy nie mógł uwierzyć że Nasza córeczka nie żyje reanimacja trwała 45 min ale bez skutku ....... do dziś jest ten sam ból te same uczucie czemu akurat to nas musiało spotkać dla czego to nasza córeczka musiała odejść tyle kobiet zabija swoje dzieci a my tak bardzo na nia czekaliśmy nasza starsza córeczka cały czas zadaje pytanie mamusiu czemu moja siostra jest w niebie?? a ja sama nie wiem czemu nie mogę tego zrozumieć a jak mam wytłumaczyć to 5 letniemu dziecku ..... dziś jestem w 30 tyg ciąży czekam na następnego maluszka mam nadzieje że będzie wszystko dobrze ze nasze dzieciątko przyjdzie szczęśliwie na świat a o Naszym Aniołku w niebie nigdy nie zapomnimy i zawsze będziemy mocno KOCHAĆ KOCHAĆ Z CAŁEGO SERCA i mam nadzieje że kiedyś się spotkamy tam u góry w niebie....OSIEROCONA MAMO życzę Ci jeszcze zdrowego ziemskiego ANIOŁKA nie poddawaj się :* mocno ściskam i łącze się z Twoim bólem wiem że czas nie leczy ran codziennie płacze i tęsknie za moim Kochanym Aniołkiem :*:* Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Moon
2014-04-23 20:22:34

re: Osierocona Mama

Rozumiem Pani ból, ja jestem mama Aniołka który dziś skończył by 11 miesięcy a zaczęło się tak... 23.05.2013 r dostałam w nocy bóli porodowych ciąża donoszona prawidłowo przechodzona wszystko wydawało się dobrze zostało tylko pojechać do szpitala i urodzić zdrową córeczkę bóle dostałam o 3.15 w nocy pojechałam z mężem do szpitala wszystko było dobrze zostałam zbadana zrobione USG z dzieciątkiem wszystko dobrze ma już wychodzić do nas na świat... o godzinie 4.45 ... przyszła na świat Nasza córeczka niestety martwa udusiła się podczas tak krótkiego porodu była zawinięta w pępowinę lekarz który robił mi USG przed porodem nie widział tego a w czasie porodu tylko na sam koniec zanikło tętno nikt z lekarzy nie mógł uwierzyć że Nasza córeczka nie żyje reanimacja trwała 45 min ale bez skutku ....... do dziś jest ten sam ból te same uczucie czemu akurat to nas musiało spotkać dla czego to nasza córeczka musiała odejść tyle kobiet zabija swoje dzieci a my tak bardzo na nia czekaliśmy nasza starsza córeczka cały czas zadaje pytanie mamusiu czemu moja siostra jest w niebie?? a ja sama nie wiem czemu nie mogę tego zrozumieć a jak mam wytłumaczyć to 5 letniemu dziecku ..... dziś jestem w 30 tyg ciąży czekam na następnego maluszka mam nadzieje że będzie wszystko dobrze ze nasze dzieciątko przyjdzie szczęśliwie na świat a o Naszym Aniołku w niebie nigdy nie zapomnimy i zawsze będziemy mocno KOCHAĆ KOCHAĆ Z CAŁEGO SERCA i mam nadzieje że kiedyś się spotkamy tam u góry w niebie....OSIEROCONA MAMO życzę Ci jeszcze zdrowego ziemskiego ANIOŁKA nie poddawaj się :* mocno ściskam i łącze się z Twoim bólem wiem że czas nie leczy ran codziennie płacze i tęsknie za moim Kochanym Aniołkiem :*:* Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
szczęściara
2014-04-23 00:58:52

re: Osierocona Mama

Właściwie nie mam prawa się odzywać, bo mam dwoje zdrowych dzieci (z komplikacjami, ale rehabilitacja po pół roku zatarła błąd lekarzy)... wiem też, że to co napiszę nie jest lekarstwem na wszystkie lęki (nie jest też absolutnie oskarżeniem!), wiem, że dla wielu Rodzin to zbyt duży wydatek... chcę napisać o czujniku oddechu, który wciąż polecany jest tylko wcześniakom i dzieciom z grupy ryzyka, a moim zdaniem powinien być pierwszym zakupem wyprawkowym. Pamiętam, jak po p ... owrocie do domu z pierwszym dzieckiem nie zmrużyłam oka przez 5 nocy, dopóki nie przyszedł pocztą monitor oddechu. U nas nie był dotąd potrzebny, włączył się chyba ze 4 razy przy dwójce dzieci (włączam tak długo, jak długo dzieci śpią w niemowlęcym łóżeczku, także turystycznym na wyjeździe - synkowi do 15 miesiąca, córka ma już 13 i wciąż "aniołek" działa co noc) - przez pomyłkę, ale aż drętwieję na myśl, że mogłabym go nie mieć. Dlatego, przyszłe Mamy, pomyślcie o zakupie, może warto zaoszczędzić na ciuszkach i innych gadżetach... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sylwia...
2014-04-22 22:36:36

re: Osierocona Mama

witam.mam troje dzieci.coreczki byly planowane a synek zaplanowal sie sam.mialo byc tak jak przy poprzdnich 2 porodach czyli rodze i mamy pieknego bobaska ale z synkiem nie bylo juz tak rozowo.urodzil sie w 36 tyg. ciazy z RDS 3 stopnia po 6 godz.trafil na oiom a po 12 godz juz wiedzialam ze Filip ma wrodzona dosc rzadka i zlozona wade serduszka.musial w ciagu miesiaca przejsc operacje ratujaca mu zycie... w 11 dobie zycia przeszedl taka operacje... przed operacja ochrzcilam synka potem buziak i ... -CZEKAM TU NA CIEBIE SYNKU... prawie 8 godz. pod blokiem -gleboka hipotermia krazenie pozaustrojowe a w tym wszystkim moj dwu i pol kilowy kruszaczek. a potem poltora miesiaca trzy razy dziennie 88 schodow w gore i tyle samo w dol.stalam kolo inkubatora i jedyne co moglam zrobic dla mojego synusia to bylo poprawienie mu tych tycich skarpeteczek i mowienie do niego ze siostry na niego w domu czekaja ze ida swieta... ot takie tam przyziemne sprawy... mowilam mu ze go kocham i ze jak potrzebuje jeszcze troche czasu na nabranie sil do zycia to ok.glaskalam go po policzkach i raczce...dwa tygodnie spiaczki farmakologicznej bo nie mozna bylo zamknac mostka.potem pooperacyjne zapalenie pluc... i te slowa lekarzy BEZ ZMIAN... pierwsza proba rozintubowania nie udana... 51 doba po operacji jeszcze na oiomie ale juz bez rurki intubacyjnej radosc wielka! ale dziewczynka obok umierala na moich oczach ucieklam z placzem...odwiedzalam Filipa przez poltora miesiaca az do momentu gdy lekarz powiedzial ze maly moze przejsc juz na zwykly oddzial! potem bylo juz tylko lepiej.zaczelam malego karmic piersia ( walczylam o zachowanie pokarmu)a moj synek mimo wygladu kosmity(majac dwa miesiace wazyl tyle samo co w dniu urodzenia) byl najpiekniejszy i najgrzeczniejszy na oddziale.tydzien na oddziale kardiochirurgi i pytanie od lekarza-CHCECIE JECHAC DO DOMU? tak tak tak! NO TO DZWONCIE ZE JUTRO WRACACIE. CALA DROGE POWROTNA DO DOMU SYNEK PRZESPAL A PRZY TABLICY Z NAZWA NASZEGO MIASTA OBUDZIL SIE! dwa mies.pozniej okazalo sie ze Filip ma gleboki niedosluch spowodowany lekami.dzisiaj krasnal ma dwa i pol roku i wszczepiony implant slimakowy dzieki ktoremu wiem ze kiedys uslyszy odemnie jaki byl dzielny i bedzie mogl osobiscie podziekowac profesorowi Michalowi za uratowanie zycia.po co to wszystko tu napisalam? bo chce wam wszystkim mamom powiedziec ze warto walczyc... tak bylo mi ciezko oddajac synka na operacje ale nigdy powtarzam nigdy nie zadalam pytania dlaczego to spotkalo naszego synka? dlaczego? z prostego powodu-bo gdyby to nie spotkalo Filipa to napewno spotkalo by to inne dziecko ktore tez tyle by wycierpialo.... nie potrafie tak myslec ze dobrze ze mnie to nie dotknelo...Bog dal mi takie dziecko bo wiedzial ze dzwigne ten ciezar niezaleznie od tego jaki bedzie final.dzisiaj Filip jest rozbrykanym chlopcem a ja tylko marze o tym aby ktoregos razu rano po przebudzieniu uslyszec MOMO!!! dochodzace z jego luzka... az tyle Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-04-23 23:03:48

Podziwiam Pania.Jest Pani wspaniala matka i bardzo silna kobieta.Czasem warto sie wyplakac i wyzalic,ma Pani do tego pelne prawo.Lacze sie w bolu...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ola- niedoszła matka chrzestna Lilci
2014-04-22 17:18:38

re: Osierocona Mama

witam.mam troje dzieci.coreczki byly planowane a synek zaplanowal sie sam.mialo byc tak jak przy poprzdnich 2 porodach czyli rodze i mamy pieknego bobaska ale z synkiem nie bylo juz tak rozowo.urodzil sie w 36 tyg. ciazy z RDS 3 stopnia po 6 godz.trafil na oiom a po 12 godz juz wiedzialam ze Filip ma wrodzona dosc rzadka i zlozona wade serduszka.musial w ciagu miesiaca przejsc operacje ratujaca mu zycie... w 11 dobie zycia przeszedl taka operacje... przed operacja ochrzcilam synka potem buziak i ... -CZEKAM TU NA CIEBIE SYNKU... prawie 8 godz. pod blokiem -gleboka hipotermia krazenie pozaustrojowe a w tym wszystkim moj dwu i pol kilowy kruszaczek. a potem poltora miesiaca trzy razy dziennie 88 schodow w gore i tyle samo w dol.stalam kolo inkubatora i jedyne co moglam zrobic dla mojego synusia to bylo poprawienie mu tych tycich skarpeteczek i mowienie do niego ze siostry na niego w domu czekaja ze ida swieta... ot takie tam przyziemne sprawy... mowilam mu ze go kocham i ze jak potrzebuje jeszcze troche czasu na nabranie sil do zycia to ok.glaskalam go po policzkach i raczce...dwa tygodnie spiaczki farmakologicznej bo nie mozna bylo zamknac mostka.potem pooperacyjne zapalenie pluc... i te slowa lekarzy BEZ ZMIAN... pierwsza proba rozintubowania nie udana... 51 doba po operacji jeszcze na oiomie ale juz bez rurki intubacyjnej radosc wielka! ale dziewczynka obok umierala na moich oczach ucieklam z placzem...odwiedzalam Filipa przez poltora miesiaca az do momentu gdy lekarz powiedzial ze maly moze przejsc juz na zwykly oddzial! potem bylo juz tylko lepiej.zaczelam malego karmic piersia ( walczylam o zachowanie pokarmu)a moj synek mimo wygladu kosmity(majac dwa miesiace wazyl tyle samo co w dniu urodzenia) byl najpiekniejszy i najgrzeczniejszy na oddziale.tydzien na oddziale kardiochirurgi i pytanie od lekarza-CHCECIE JECHAC DO DOMU? tak tak tak! NO TO DZWONCIE ZE JUTRO WRACACIE. CALA DROGE POWROTNA DO DOMU SYNEK PRZESPAL A PRZY TABLICY Z NAZWA NASZEGO MIASTA OBUDZIL SIE! dwa mies.pozniej okazalo sie ze Filip ma gleboki niedosluch spowodowany lekami.dzisiaj krasnal ma dwa i pol roku i wszczepiony implant slimakowy dzieki ktoremu wiem ze kiedys uslyszy odemnie jaki byl dzielny i bedzie mogl osobiscie podziekowac profesorowi Michalowi za uratowanie zycia.po co to wszystko tu napisalam? bo chce wam wszystkim mamom powiedziec ze warto walczyc... tak bylo mi ciezko oddajac synka na operacje ale nigdy powtarzam nigdy nie zadalam pytania dlaczego to spotkalo naszego synka? dlaczego? z prostego powodu-bo gdyby to nie spotkalo Filipa to napewno spotkalo by to inne dziecko ktore tez tyle by wycierpialo.... nie potrafie tak myslec ze dobrze ze mnie to nie dotknelo...Bog dal mi takie dziecko bo wiedzial ze dzwigne ten ciezar niezaleznie od tego jaki bedzie final.dzisiaj Filip jest rozbrykanym chlopcem a ja tylko marze o tym aby ktoregos razu rano po przebudzieniu uslyszec MOMO!!! dochodzace z jego luzka... az tyle Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anka1502
2014-04-22 16:26:24

re: Osierocona Mama

Witam wszystkie mamy !! Straszna historia :( niewyobrazalny bol bol ktory nigdy nie ustanie ja co prawda mam inna historie ale dla mnie bardzo bolesna - mianowicie poronilam 3 razy za kazdym razem ten sam strach I coraz mocniejszy bol I utrata nadzieji w to ze kiedys dane bedzie mi byc mama ze kiedys bede mogla przytulic swoje malenstwo I powiedziec jak bardzo dlugo na nie czekalam ... bolalo rowniez to iz w tym samym czasie mojukochanuy tatus chorowal na raka I badzo cieszyl sie za kazdum razem ... na wiadomosc o ciazy to dawalo mu sil walczyl .... niestety ..... sily opdaly on chyba tez stracil nadzieje .... poddal sie ... zmarl ... a kilka tyg przed jego smiercia powiedzial mi corus nie przejmuj sie doczekasz sie malenstwa pamietaj ktos musi odejsc by ktos mogl soe urodzic .... I co rok po jego smierci zaszlam w ciaze o dziwo ciaza przebiegala bez komplikacji urodzilam w 35 tyg zdrowa coreczke dokladnie w dzien smierci taty czy to cud czy zbieg okolicznosci nie wiem w kazdy badz razie kochane mamy nie tracmy nadzi tego bolu joc nie zalagodzi ale zycie trwa I wszystkoe nasze aniolki czuwaja nad nami .... ja w to wierze ... nie poddawajcie sie ... nasze aniolki by tego nie chcialy .... duzo sily dla Was kochane Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ONAION
2014-04-22 15:35:09

re: Osierocona Mama

Boże mój,jak dobrze znam ten stan,kiedy każdego ranka trzeba wstać,przeżyć kolejny dzień,mieć siłę dla dzieci,dla świata,jak bardzo boli każdy oddech,ile kosztuje każdy uśmiech.....mój synuś miał 5 miesięcy kiedy zmarł,zakrztusił się wydzieliną z noska,mimo błyskawicznej reakcji nie udało się go odkrztusić,reanimowany najpierw przez tatę,potem pogotowie........trzy tygodnie rozpaczy i miotania się między nadzieją a zwątpieniem,miliony pytań,dlaczego....po trzech t ... ygodniach w szpitalu,pod aparaturą jego serduszko zatrzymało się. Nasz zdrowy,piękny chłopczyk odszedł,a my zostaliśmy,każdego dnia zbierając siły by jakoś żyć,by dzieci nie odczuły jak bardzo rodzice cierpią,wszystkim osieroconym rodzicom życzę ogromnej siły do dalszego trwania,spokoju w sercu,chociaż sama nie wiem,kiedy moje serce się uspokoi i przestanie krwawić....... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz