Papież Franciszek i prezydent Trump stają w obronie chłopca, który ma zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie

Zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dziecko miało zostać odłączone od aparatury podtrzymującej życie w piątek. Procedurę wstrzymano.

Charlie Gard

Mały Charlie przyszedł na świat 4 sierpnia 2016 roku, jego rodzice byli niezwykle szczęśliwi, gdy się urodził, jednak kilka tygodni później stan dziecka się pogorszył. Po tygodniu od narodzin zdiagnozowano u chłopca zespół MDS, powodujący stopniowy zanik mięśni.

Postępująca choroba doprowadziła do tego, że 10-miesieczny chłopiec nie jest w stanie się ruszać, ani oddychać samodzielnie. Niemalże od urodzenia przebywa w szpitalu, chłopca nie da się wyleczyć, a lekarze mogą jedynie łagodzić objawy choroby. Wbrew woli rodziców szpital w Londynie zwrócił się do sądu o zaprzestanie leczenia, gdyż uporczywe leczenie jedynie przynosi dziecku cierpienie. Taki sam wyrok wydał Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Mały Charlie w piątek miał - zgodnie z decyzją sądu - zostać odłączony od aparatury, ale tak się nie stało. Londyński szpital wstrzymał jednak procedurę. Dyrekcja dziecięcego szpitala Great Ormond Street Hospital, gdzie przebywa Charlie, motywowała zmianę decyzji chęcią umożliwienia bliskim spędzenia większej ilości czasu z chorym chłopcem.

W opiekę nad nieuleczalnie chorym 10-miesięcznym Charlim zaangażował się Watykan. W niedzielę wieczorem oświadczenie w sprawie losu dziecka wydało biuro prasowe papieża Franciszka. Papież Franciszek "z miłością i wzruszeniem śledzi sprawę małego Charliego Garda i wyraża swoją bliskość z jego rodzicami". Papież "modli się za nich wyrażając życzenie, by nie lekceważono ich pragnienia towarzyszenia ich dziecku i leczenie go aż do końca"- oświadczył watykański rzecznik Greg Burke.

Watykański szpital Bambino Gesu w Rzymie zadeklarował gotowość na przyjęcie małego Charliego. Mariella Enoc, szefowa tej placówki, wystąpiła do dyrekcji szpitala, gdzie przebywa chłopiec, z pytaniem, czy istnieje możliwość przeniesienia dzieck do kierowanego przez nią szpitala "na czas, jaki mu pozostał". Taka deklaracja pojawiła się także na jej Twitterze.

Gotowość pomocy zadeklarował także prezydent USA Donald Trump. Informacja pojawiła się na jego Twitterze, ale dokładnie nie wiadomo, jaka miałaby to być pomoc.

Losy małego Charliego wzbudzają wiele emocji już nie tylko na wyspach. Decyzja lekarzy i sądów jest dla wielu osób niemoralna i oburzająca.

db

 

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2017-07-05 00:30:48

Wiem ze dla rodzicow to trudna sytuacja ale skazujecie malenstwo na męke I cierpienie ja 16 lat temu pochowalam coreczke zmarla ok 8 dniach walki o oddech I do tej pory nie moge sie pogodzic ale nigdy bym nie skazywala dziecko na cierpienie I pozwolila mu odejsc

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
2017-07-05 06:50:47

Z tego co czytalam w innym artykule rodzice nazbierali pieniedzy na eksperymentalne leczenie w USA, tylko wlasnie brytyjskie sady i szpital na to nie chca sie zgodzic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz