Lokalny polityk zmuszał swoją ciężarną żonę do prostytucji. O wszystkim powiedziała przed kamerami programu `Uwaga!` TVN

Dlaczego dopiero teraz przerwała milczenie?

sutenerstwo

Marcin P., przed laty przewodniczący rady miasta w jednej z podwarszawskich miejscowości, kandydat na burmistrza, a ostatnio asystent europosła zaprzecza zarzutom, jakie stawia prokuratura, a jest ich niemało. Żona mężczyzny, która po 8 latach gehenny postanowiła przerwać milczenie, opowiedziała o wszystkim reporterce Uwagi! TVN.

- Gdy się poznaliśmy, wydał się takim inteligentnym mężczyzną, dżentelmenem. Był bardzo dobrze wychowany - wspomina pani Agnieszka. Kobieta w tamtym czasie mieszkała u swojej mamy z córką z poprzedniego związku. Marcin P.wydawał się jej być partnerem idealnym.

- On twierdził, że nie może mieć dzieci, więc zaufałam mu i nie zabezpieczałam się. Po dwóch miesiącach, po miesiącu zaszłam w ciążę - wspomina pani Agnieszka. Niestety firma, w której pracowała kobieta miała problemy finansowe i pracodawca zaległa z pensjami. Marcin P. zapewnił kobietę, że ma pomysł jak zaradzić tej sytuacji. Pewnego dnia zawiózł ją do nowego mieszkania pod pretekstem chęci kupna lokalu. W pomieszczeniu przebywały kobiety, które były prostytutkami. Wkrótce potem okazało się, że pani Agnieszka miła umawiać klientów na spotkania towarzyskie, a także sama świadczyć usługi seksualne.

- Byłam bardzo przerażona i wystraszona tym wszystkim. Potem w domu mówiłam mu, że ja tam nie chcę jeździć, ale on tego nie słuchał - wspomina pani Agnieszka.

Czemu ostatecznie przystała na "pomysł" partnera? Jak twierdzi, bała się mężczyzny. Marcin P. miał ją atakować i grozić, że zaraz po urodzeniu zabierze jej dziecko. - On twierdził, że ma pozycję dobrą i lepsze warunki, a... "A ty co masz? Ty nic nie masz. Gdzie ty jesteś? Gdzie ty siedzisz? Kto ci da dziecko?" mówił - wspomina pani Agnieszka.

Mężczyzna kazał jej uprawiać seks z nieznajomymi do 7. miesiąca ciąży. Gdy po urodzeniu córki, nie chciała spełniać zachcianek męża, ten wpadał w szał i wygrażał, że zrobi krzywdę także dziecku. "Do pracy" wróciła trzy miesiące po porodzie.

- Wszystko robione było tak, jak on to sobie wymyślił - tłumaczyła przed kamerami. - Tak zaplanował i tak miało być. Wstajesz - idziesz, nie dyskutujesz, nie zadajesz żadnych pytań. Nawet ślub był zorganizowany wtedy, gdy tego mężczyzna chciał, a raczej potrzebował. Kobieta przyznała również, że była regularnie bita nawet przy dzieciach. Kobieta znosiła tę gehennę przed 8 lat.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz