Pewna mama postanowiła ostrzec innych rodziców - jej dziecko okropnie poparzyło się na placu zabaw! [ZDJĘCIA]

Jej synek poważnie poparzył nóżkę na placu zabaw. Postanowiła ostrzec innych rodziców - została skrytykowana.

poparzenie u dziecka

29-letnia Jessica Mead wybrała się z siostrą i 15-miesięcznym synkiem Jacksonemdo parku. Kiedy kobieta pakowała rzeczy po lunchu, który zjedli na trawie, jej synek razem z kuzynostwem boso pobiegł na plac zabaw. Chwilę później doszedł do niej jego przerażający krzyk. Kobieta od razu domyśliła się, że musiał się gdzieś poparzyć. Przerażona pobiegła za nim i wzięła go na ręce. Na jego stópce zobaczyła pęcherze. Natychmiast schłodziła je wodą z butelki i przystawiła chłopca do piersi, by go uspokoić.

Od razu udała się z dzieckiem do budki ratowników medycznych, by zajęli się poparzeniem małego Jacksona, ale wszyscy byli na patrolu. Podczas gdy jej siostra zbierała synów i pakowała rzeczy do samochodu, Jessica usiadła z niemowlakiem pod prysznicem przy plaży, by dalej schłodzić jego poparzoną stópkę. To była dla niej zupełnie nowa sytuacja, więc nie do końca wiedziała co zrobić. Nie zdawała sobie również, że poparzenie jest poważne, więc zdecydowała, że zabierze synka do mieszkania siostry, które było bliżej niż szpital.

By ulżyć maluchowi w cierpieniu weszła z nim do basenu, a następnie wezwała lekarza na domową wizytę. Pediatra stwierdził, że to prawdopodobnie oparzenie pierwszego stopnia. Kazał zabandażować stopę i nie moczyć jej by zapobiec zakażeniu. Następnego dnia Jessica udała się z synem na wizytę lekarską, gdzie poparzenie zakwalifikowano jako powierzchowne, ale drugiego stopnia.

„Czułam się głupio. Inne dzieci również wbiegły na plac zabaw, ale akurat Jackson musiał stanąć na tej najbardziej rozgrzanej części. Generalnie większość placu zabaw była zacieniona, ale gdzieniegdzie znajdowały się prześwity, przez które dostawało się światło słoneczne.” – wyjaśniła Jessica. Młoda mama usłyszała, że jej synek jest trzecim dzieckiem, z którym zgłosili się rodzice z powodu podobnych oparzeń. Jedno z dzieci oparzyło się w innym parku, a jedno w przedszkolu, stając na rozgrzaną gumową matę.

Jessica i jej siostra Kellie prowadzą bloga, więc kobieta postanowiła podzielić się z innymi mamami swoją historią. Chciała je ostrzec, że wystarczy chwila, by w upalne dni doszło do groźnego oparzenia. Przyznała się we wpisie, że czuje się winna, chociaż to był przecież wypadek. Jeżeli liczyła, że inne mamy okażą jej zrozumienie, bardzo się zdziwiła. Wiele kobiet nazwało ją nieodpowiedzialną i skrytykowało za to, że pozwala dziecku biegać boso na placu zabaw.

Inne sugerowały, że w takie upalne dni nie należy dziecka zabierać do parku, bo może poparzyć się dosłownie o wszystko. Żadna z mam nie podniosła jej na duchu i nie napisała, że doskonale rozumie, ale przy dzieciach często zdarzają się wypadki, których nie da się przewidzieć. Jessica z dobrego serca chciała ustrzec inne mamy przed jej błędem, ale w zamian zamiast wdzięczności spotkała ją nienawiść. Pozostaje więc pytanie: czy w Internecie wszystkie mamy muszą zachowywać się jak ekspertki od wychowania i osądzać postępowanie innych?

Supermamy, sprawdzacie, czy sprzęty na placyku nie są nagrzane, zanim pozwolicie dziecku się na nich bawić?

kp

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2017-06-10 21:02:34

Pewnie ze sprawdzam czy sprzety sa gorace. W laro metalowa zjezdzalnia jest jak patelnia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz