Poród mojej Żony

List od Wojtka, dumnego taty, zainspirowany Historiami porodowymi Supermam.

tata

To było przed świętami wielkanocnymi w środę po 20. Żona dostała regularne skurcze, więc pojechaliśmy do ginekologa. Rozwarcie było znikome, ale skurcze były niepokojące, więc Żona wylądowała na patologii, a ja musiałem jechać do domu. Caaaałą noc przegadaliśmy przez telefon… Była dzielna jak zawsze, podchodziła do wszystkiego praktycznie i jak zawsze to ona uspokajała i pocieszała mnie.

Już o 9 rano byłem na patologii... chodziliśmy po korytarzu, śmialiśmy się, ona żartowała z tego, iż już nie zje kiełbasy i śledzia, a miała taką ochotę... . Poprosiła mnie o wodę. Zszedłem na dół do sklepiku, gdy wróciłem, jej już nie było. Pielęgniarka pakowała jej rzeczy i śmiała się z Żony, bo gdy odeszły jej wody myślała, że się posikała i przepraszała. Kupiłem ubranie ochronne, spakowałem do końca torbę i ruszyłem na porodówkę.

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2015-01-15 02:31:25

re: Poród mojej Żony

Wkoncu odwazny tatus tak trzymaj moj narzeczony tez chce byc przy porodzie zobaczymy jak to bedzie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz