7-letnia ofiara szkolnej przemocy trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami głowy [FOTO]

Mama chłopca czuje, że nikt nie traktuje poważnie sytuacji, w której znalazł się jej syn.

przemoc szkolna

7-letni Jak jest opisywany przez mamę jako cichy, troskliwy i kochany chłopiec. Mimo swojego dobrego serca dziecko jest prześladowane w szkole przez kolegę. Jego matka Laney czuje się bezradna, a po ostatnich wydarzeniach, przez które jej syn trafił do szpitala, postanowiła nagłośnić sprawę. Korzystając z Facebooka założyła fanpage „Justice for Jak”, na który wrzuciła zdjęcia poważnie rannego chłopca. Okazało się, że autorem jego obrażeń jest szkolny kolega, który znęca się nad Jakiem już od dłuższego czasu.

„Jak był wiązany skakanką, dźgany ołówkiem i spinaczami, drapany, bity po twarzy rakietką tenisową i przezywany.” – wyjaśniła mama chłopca. „Oprawca, jego brat i dwóch kolegów skoczyli mojemu synowi na głowę. Podczas ostatniego incydentu, który miał miejsce 23 marca oprawca bił Jaka a potem popchnął go tak, że mój syn uderzył głową w metalowy słup. Nie dostał nawet zimnego opatrunku!”.

Guz Jaka, który powstał w wyniku uderzenia bardzo napuchł, więc mama zabrała go do szpitala, gdzie lekarz stwierdził wstrząs mózgu i wypisał chłopca do domu. Kilka dni później kobieta ponownie pojawiła się u lekarza, ponieważ guz chłopca był dalej bardzo duży. Dodatkowo zaczęła się z niego sączyć ropa, więc dziecku przepisano antybiotyki. Przez następne dni Jak skarżył się na coraz większy ból głowy, aż ostatecznie został przyjęty na szpitalny oddział dziecięcy. Tam wydrenowano mu skrzep krwi, który się utworzył i ropę, która zbierała się w ranie. Od tego czasu chłopiec był na antybiotykach, lekach przeciwbólowych i morfinie oraz był dwukrotnie operowany z powodu infekcji, która wdała się w ranę.

Laney, mama chłopca czuje bezsilność, bo oprawca jej syna zgodnie z prawem nie może zostać ukarany. Kobieta ma również wrażenie, że szkoła nie podchodzi poważnie do wypadku, nazywając obrażenia jej syna „niewielkimi”. Podczas gdy Jak przez ostatnie 2 tygodnie bardzo cierpiał dziecko, które spowodowało jego obrażenia nie poniosło żadnych konsekwencji.

Nadinspektor Tom Harding w oświadczeniu dla prasy wyjaśnił, że Jak „poniósł niewielkie obrażenia podczas kolizji z innym uczniem w szkole, w które wdało się zakażenie”. Laney czuje, że cała sprawa jest zamiatana pod dywan, dlatego postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.

„Musimy stawić czoła tyranom, współpracować i doprowadzić do zmian. Uczmy nasze dzieci by były miłe i nie dały się zastraszać!” – zakończyła kobieta.

Na następnych stronach zobacz zdjęcia przedstawiające obrażenia 7-latka. Są przerażające tak samo, jak agresja szerząca się wśród dzieci >>>

kp

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Ew
2017-04-30 18:30:04

Przemoc jest w szkołach niestety ... Ale najgorsze jest to ,że dorośli nie reagują... Szkoła nic nie zrobi wiem to z autopsji, jednak trzeba walczyć! W końcu chodzi tu o dobro naszych dzieci

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
To co zrobiono z tym chłopcem j
2017-04-30 13:54:20

łam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz