Przyjaciel na talerzu, czyli o dziecięcym wegetarianizmie słów kilka [FOTO]

Zaproponowała dzieciom do zjedzenia żywe zwierzęta!

jedzenie zwierząt

Pewnego dnia 4-letni chłopiec odmówił zjedzenia wieprzowiny, gdyż stwierdził, że "nie je zwierząt, bo to jego przyjaciele." Mamie chłopca, Kasi Stępkowskiej, dało to do myślenia. Większość dorosłych widzi jednak na talerzu smaczny kotlet... Naturalne jej się wydało, że z kotem czy psem się zaprzyjaźniamy, ale już świnia czy krowa bez problemu trafia na stół. Czyżby z dziećmi było inaczej?

Kasia zainspirowana tym wydarzeniem postanowiła pokazać, że ludzie są z natury skłonni zaprzyjaźnić się ze wszystkimi zwierzętami, zamiast je jeść. A także, że dziecko w żadnym zwierzęciu nie widzi potencjalnego obiadu. Stępkowska rozpoczęła projekt fotograficzny, w którym zaproponowała dzieciom do zjedzenia żywe zwierzęta. Zdjęcia, które zostały zrobione w tym śmiałym eksperymencie społecznym, mówią same za siebie.

Coś w tym jest! Chyba każdy z nas zna dziecko, które zaprzyjaźniło się z karpiem pływającym kilka dni przed Świętami w wannie, czy cielaczkiem u babci na wsi... które oczywiscie docelowo miały wylądować na talerzu. 

A Wy, drogie mamy, przyjęłybyście takie ideologiczne podejście swojego malucha i zaakceptowały taki "wegetarianizm" u dziecka? A może to za dużo zwierzęcych bohaterów w bajkach sprawia, że dziecku mięso staje w gardle?

Zobaczcie niesamowite fotografie >>>

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz