Tragedia w Gdańsku: Dlaczego mała Nikola nie żyje? Sprawę wyjaśni Prokuratura

Miało być rutynowe wywołanie porodu zdrowego dziecka, a skończyło się nagłą cesarka i śmiercią noworodka.

Pani Magda zgłosiła się w maju tego roku do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Zgodne z ustaleniami, miał zostać wywołany poród. Nikola była trzecim dzieckiem pani Magdy, a przez całą ciążę wszystkie badania wskazywały, że urodzi zdrową dziewczynkę.

Jednak pierwsze badania po przyjęciu na oddział położniczy wykazały, że maluszek jest "dziwne ułożony", później pojawiły się krwawienia. Z relacji kobiety wynika, że lekarze mieli bagatelizować jej stan i poinformowali ją i męża, że "przy takim łożysku krwawienia się zdarzają". Ponadto mimo zaistniałej sytuacji, jak twierdzi kobieta, przez dłuższy czas nie było przy niej ani lekarza, ani położnej.

Ostatecznie kobieta trafiła na stół operacyjny. Dziewczynka przyszła na świat metodą cesarskiego cięcia, w zamartwicy (niedotlenienie płodu).

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz