`Wpadniemy za godzinkę`, czyli odwiedziny rodziny i znajomych po porodzie

Jak asertywnie poradzić sobie ze zbyt natrętnymi gośćmi?

mama i dziecko

Odwiedziny w szpitalu

Jakiś czas po porodzie, emocje jeszcze dobrze nie opadły, wydaje ci się, że dopiero niedawno przyjechaliście na oddział z porodówki, jesteś umęczona, nie byłaś jeszcze pod prysznicem, Ty i Twój partner jeszcze za dobrze nie napatrzyliście się na waszą kruszynę i nagle słyszycie… „puk, puk”, po czym szpitalne drzwi do sali otwierają się z energicznym skrzypnięciem i cała gwardia gości wpada, by powitać nowonarodzonego członka rodziny. Znajome? Prawie każda świeżo upieczona mama przez to przechodziła. Ktoś może powiedzieć: „No to już przesada, przecież ludzie mają choć odrobinę taktu”. Uwierzcie, w każdej rodzinie znajdzie się ktoś, kto musi już, natychmiast, w tej chwili obejrzeć wasze dziecko, bo „po prostu nie wytrzyma”!

Powitanie noworodka w domu

Schody z odwiedzinami zaczynają się jednak w domu. Wychodzisz ze szpitala, szczęśliwa, zadowolona, przekraczasz próg mieszkania… Cóż, wiadomo, dla młodego tatusia, zaaferowanego nową sytuacją jak Ty, sprzątanie i doprowadzenie domowego azylu do stanu używalności, to ostatnia rzecz, o jakiej myśli. Na pewno się starał, ale nic nie będzie zrobione tak wprawną ręką, jak ręka pani domu. Najmłodszy członek rodziny oswaja się z nowym otoczeniem, Ty w przerwie między karmieniem, a przewijaniem, starasz się doprowadzić dom do porządku, być może starszak biega wokół was… Odwiedziny to ostatnia rzecz, o jakiej teraz marzysz, goście są jednak bezlitośni. Jak sobie z tym poradzić?

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz