Wyglądają na szczęśliwe? W rzeczywistości cierpią na depresję poporodową...

Dramatyczne historie matek. Cierpiały, ale ukrywały to.

post partum dep

Niedawno urodziłaś, ale nie potrafisz cieszyć się obecnością dziecka? Wciąż zamartwiasz się jego stanem zdrowia, masz problem z nawiązaniem prawidłowych relacji, nie możesz spać, gwałtownie chudniesz, a w Twojej głowie aż kłębi się od czarnych myśli? Potrzebujesz pomocy, bo depresja poporodowa wyrządza krzywdę nie tylko Tobie, ale może być bardzo groźna dla maleństwa. To bardzo powszechne, ale niedoceniane zaburzenie dotyka od 5 do nawet 25 procent młodych matek.

Niestety, objawy są często ignorowane nawet przez najbliższych. O chorobie dowiadujemy się dopiero w momencie, kiedy stanie się coś naprawdę złego. Cierpiące mamy wyrządzają krzywdę nie tylko sobie, ale także potomstwu. Czy łatwo rozpoznać tę przypadłość? Nie, dlatego najbliżsi powinni być szczególnie wyczuleni. Dotknięte depresją poporodową kobiety zazwyczaj stwarzają wrażenie szczęśliwych. Prawdziwy dramat rozgrywa wewnątrz nich.

Jedna z międzynarodowych organizacji pomagających kobietom w podobnej sytuacji poprosiła czytelniczki swojej strony internetowej o przesłanie zdjęć z najgorszego okresu w życiu. Wszystkie udowadniają jedno – w takich sytuacjach potrafimy się maskować. Niektóre z nich miewały myśli samobójcze, ale mimo to uśmiech nie schodził z ich twarzy.

Komentarze (5)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Ania
2014-10-25 09:18:30

re: Wyglądają na szczęśliwe? W rzeczywistości cierpią na depresję poporodową...

Jestem mama dwojki dzieci.Zuzia ma 3,5 lat a Kuba 8 miesiecy.Po urodzeniu Zuzi bylam bardzo szczesliwa.mialam chwile zalamania ale to szybko minelo.Kiedy urodzil sie Kuba bylo zupelnie inaczej...owszem,jak wrocilam do domu cieszylam sie,Zuzia zaakceptowala rodzenstwo,wydawalo sie wszystko isc w dobrym kierunku..Kuba mial dwa tygodnie kiedy zadlawil sie i trafilismy do szpitala.bylam przerazona.balam sie o jego zycie.na szczescie okazalo sie ze to byl jednorazowy wypadek.bardzo tesknilam za Zuzia ... ,chcialam byc juz w domu.w szpitalu spedzilismy tydzien,schudlam 10 kg..Na wyjsciu okazalo sie ze Kubus ma refluks zoladkowo przelykowy,powiekszony kielich nerki i przebyte zapalenie uszu.jak wychodzilismy do domu bylam szczesliwa,ale pelna obaw.potem zaczelo sie.balam sie go karmic,nasluchiwalam czy oddycha,w nocy przezywalam horror.spac czy nie spac,stanie sie cos zlego czy nie.bylam na skraju zalamania.nie chcialam go,nie chcialam wlasnego dziecka.nie potrafilam go kochac..nikt nie widzial tego.zawsze udawalam ze wszystko jest ok..a w srodku myslalam ze peknie mi serce..w tym wszystkim cierpiala tez Zuzia.to jej sie obrywalo..mineli kilka miesiecy.Kuba jest silniejszy,rozwija sie prawidlowo,jest usmiechnietym,slicznym i spokojnym maluchem..Zuzia tez bardzo mi pomaga,bawi sie.wszystko sie ulozylo..a czy mi przeszlo? Nie wiem..czasem mam dziwne mysli,ale jest lepiej.. nikomu nigdy tego nie mowilam.wstydzilam sie.balam sie,ze potraktuja mnie jak panikare,ze sobie wymyslam.. pierwszy raz pisze tutaj o tym..nawet moj maz nic nie zauwazyl,bo plakalam po nocach jak wszyscy spali.. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Edyta
2014-10-24 19:32:40

re: Wyglądają na szczęśliwe? W rzeczywistości cierpią na depresję poporodową...

Do pani powyżej, wiem ze ci ciężko bo też byłam w podobnej sytuacji w sensie co do związku mam synka w podobnym wieku (14mies) czasem myślę ze powinnam być lepsza dla niego itd.ja mogę poradzić to: co do dziecka jakie jedzenie dajesz? Coś w kawałkach itd. ?daj dziecku kawalek jabłka (plasterki) albo miękkiej bułeczki , sprawdź też u specjalisty czy wszystko ok ze szczeką dziecka, może tam tkwi problem? Jeśli dajesz kawałki a mała nie chce jeść to nie dawaj nic innego pob ... awić się a potem wróć znów do tego samego może jak bardziej zgodnieje zje, ja wprowadzałam kawałki jedzenia np w sosiku, albo ryż itd malutkie na początek, spróbuj :), co do męża naucz powoli go zajmować się mała czasem podać obiadek(nakarmic) zmienić pieluche itd są weekendy ;), co do siebie może jakaś praca na pół etatu albo chociaz kurs żeby coś robić? Jakieś przedszkola muszą być w pobliżu albo babcie żeby się zająć dzieckiem na trochę, warto zainwestować w siebie żeby mąż cie inaczej postrzegał i ty się będziesz lepiej czuć ze sobą -mowie ci najważniejsze małymi kroczkami do celu nie musisz wszystkiego rzucac i biec od razu, w tym mies zrób to w następnym coś innego, nie jest z Tobą nic nie tak po prostu zasiedzialas się w domu i czujesz się zobowiązana jako ze siedzisz to i "nie meczysz męża" po pracy żeby zająć się dzieckiem, ale warto to zrobić np żeby godzinkę dziennie poświęcił dziecku bo to też zaprocentuje jemu a ty im szybciej go nauczysz co i jak mąż może robić z dzieckiem tym będziesz się mniej martwić i będziesz mogła wyjść na chwile odetchnąć nie będziesz się czula ze wszystko na twojej głowie , spokojnie po prostu :) , znajdź sobie też hobby coś co lubisz i rób to w ramach odskoczni od rzeczywistości ;) - wiesz moje życie tez nie jest perfekt nie mowie ze jest - mam też swoje problemy wiadomo jak każdy ale grunt to powoli zmienić wszystko żeby ostatecznie być zadowolonym z siebie i powiedzieć sobie ze przeżyło się to życie jak się najlepiej mogło , pozdrawiam trzymaj się :) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ja
2014-10-24 18:42:27

re: Wyglądają na szczęśliwe? W rzeczywistości cierpią na depresję poporodową...

Witam, mam dziecko w wieku 1,5 roku. Od jakiegoś czasu nie mogę spać. Zasypiam, ale się budzę i nie mogę usnąć. Myślę, obmyślam, myślę o córci i boję się o jej zdrowie. Myślę że jestem złą matką gdyż za mało uczę nowych rzeczy, że nie mam cierpliwości i czasem krzyknę. Nic mi się nie chcę. Nie daję sobie rady. Od ciąży nie byłam nawet w kinie bo nie mamy z kim zostawić dziecka. Mąż pracuje, nie ma go około 10 godzin dziennie w domu. Jak przychodzi to nie ... proszę go o to by posiedział z dzieckiem bo wiem ze jest zmęczony. Dziecko ma problem z jedzeniem. Nie potrafi gryźć, przeżuwać. Jestem przekonana że jest to moja wina że coś źle zrobiłam, tylko nie wiem co. Mąż mnie na okrągło krytykuje że nic nie robię i żebym poszła do pracy. Jak mam iść do pracy a co z dzieckiem. Poza tym nie mam pojęcia gdzie mogłabym iść. Nie znam języka, mam beznadziejne wykształcenie. Wszystko to we mnie siedzi, aż często dochodzi do kumulacji i wybucham olbrzymią złością. Moja bezradność na to wszystko to płacz, krzyk, duża agresja. Wybiegam z domu, chcę uciec, nie chce mi się żyć. Po dość długim czasie jak się uspokoję i wykrzyczę wracam do dziecka bo kto da jeść. Mąż nie potrafi nawet zrobić jeść dziecku czy zmienić pieluchę - bo tego nigdy nie robił. Chodzą mi przeróżne myśli. Boję się. Co mam robić? Czy jest mi w stanie ktoś pomóc lub doradzić co mam zmienić w swoim życiu. Co jest ze mną nie tak? Kocham swoje dziecko nad swoje życie. Zrobiłabym dla niego wszystko. Jest moim upragnionym dzieciątkiem, ale nie potrafię się tym cieszyć. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Domi
2014-10-25 11:21:01

Do "ja" ... Jestem przerażona tym co piszesz. Nie Twoim stanem a tym, ze Twoj maz w niczym Ci nie pomaga. Kobieto tak nie moze byc! I co z tego ze pracuje! Jego obowiazkiem jest utrzymac rodzine i jednoczesnie pomagac w obowiazkach domowych. Mojego meza nie ma dziennie nawet i do 14 h a potrafi nawet w nocy wstac do malej(2 msc ma corka),przyjedzie z pracy to wie ze ma isc sie umyc i przyjsc do nas, pomoc nam. Oczywiscie na poczatku bylo troche klotni bo nie zawsze rozumial ze jest mi ciezko w nocy czy w dzien ale staral sie, a po rozmowach ze mna stara sie bardziej. U. Ciebie Twoim problemem jest Twoj maz. Zacznij od niego, musiscie koniecznie porozmawiac i zastanawiam sie dlaczego dopuscilas do tego by nigdy nie zmienial pieluszki dla dziecka? Przeciez on nie jest wujkiem tylko ojcem... Bardzo mi przykro z Twojego stanu, chcialabym Ci jakos pomoc bo powinnas cieszyc sie zyciem i swoja coreczkA, pamietaj ze ona to widzi i przezywa tez w sobie. Zadbaj o Was, wez sie za męża i niech lepiej cos zrobi dla swojej rodziny. Trzymaj sie cieplo i badz silna, uwierz ze naprawde warto...dla zycia...dla siebie...dla corki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kotek
2014-10-25 15:39:03

Idź do położnej powierzaj sie jej jak nie masz komu lub pediatra hak jest kobieta tez często może pomoc. Ja tak miałam z przerwami i nawrotami pomogła mi najpierw położna środowiskowa a potem pediatra -fajna babka :) nie wstydź sie prosić o pomoc i mowić ze juz nie masz sil.. Pozdrawiam i życzę zdrowia i cierpliwości

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz