Zdaniem babci... czyli konflikt pokoleń

Kilka rzeczy, które zwykli uważać i mówić dziadkowie naszych dzieci.

babcia

Nasi rodzice wychowywali dzieci wspólnie ze swoimi rodzicami, 30 lat temu młodzi ludzie częściej mieszkali w rodzinach wielopokoleniowych, stąd wiele babć i dziadków uważa, że za wychowanie dziecka odpowiada cała rodzina, a nie tylko mama i tata. Jakie komentarze i uwagi można usłyszeć z ust dziadków i czy zawsze warto się z nimi spierać?

„Niech wnuczek mówi mi po imieniu”

Niektóre babcie, na wieść o ciąży u córki czy synowej, nie zawsze czują się gotowe na zostanie babciami. Dla wielu kobiet słowo „babcia” kojarzy się ze staruszką, która siedzi na bujanym fotelu i robi szalik na drutach. Dlatego właśnie przyszła babcia może powiedzieć „Niech mi wnuczek mówi na Ty” i nie ma co z tym walczyć, nawet jeśli nam się to nie podoba. Przyjdzie taki czas, kiedy dziecko zaczyna mówić pierwsze słowa i zdecydowanie łatwiej będzie mu powiedzieć „baba”, Brzmi nie najlepiej, ale dzieci często tak właśnie mówią, zanim nauczą się mówić poprawnie. W rodzinie dziecka jest zazwyczaj: „mamma”, „tata” i „baba”, „jadek” albo „dziapcia” (albo „japcia”), później „babcia” i łatwiej dziecku powiedzieć tak niż wypowiedzieć „Krysia” lub „Bożena”. Ale z drugiej strony, czasem imię babci dla dziecka będzie proste do wymówienia niż słowo „babcia”, zwłaszcza, jeśli babcia to „Ula”, „Ala”, „Ela” czy „Ola”. Samo zwracanie się do babci, po imieniu czy nie, jeszcze nie świadczy o tym, że maluch robi sobie z babci koleżankę, albo babcia nie jest instytucją, do której można się odwołać.

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

mama Nikosia
2015-05-08 17:40:26

re: Zdaniem babci... czyli konflikt pokoleń

Mój maluch jak do tej pory od swojej baci dostał tylko czapkę a ma już 18 miesięcy, babcia też jeszcze go nie widziała i nie pali jej się do tego a tesciowej nie mam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
lili
2015-05-09 19:53:22

Pewnie jest Ci przykro, ale uwierz mi, czasem to nawet lepiej. Mój mąż nienawidzi mojej mamy, a ja mam problemy z teściową. Odkąd urodził się nasz syn, atmosfera jest czasem nie do zniesienia. Mdli mnie na myśl o wspólnych świętach i uroczystościach rodzinnych

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz