Żona vlogera płacze przed kamerą: "Poroniłam!". Przekracza granice?

Jak daleko można się dziś posunąć, pokazując swoją prywatnść w sieci? Czy wtajemniczanie całego świata w takie szczegóły swojego życia jak poczęcie, poród czy nawet poronienie, to nie jest krok za daleko?

Sam&Nia

Mąż pokazuje żonie wynik jej testu ciążowego. Dwie kreseczki. Wielka radość!!! Pierwszy raz to mąż mówi żonie, że ona jest w ciąży! Są podekscytowani i od razu dobre wieści przekazują swoim dzieciom i całemu światu za pośrednictwem kanału na Youtube’ie. Po pięciu dniach kobieta płacze przed kamerą „Poroniłam”.

Sam i Nia Rader to para ze szkolnych lat. Pobrali się i mają dwoje dzieci. Prowadzą kanał na Youtubie, można ich znaleźć w najpopularniejszych serwisach internetowych. Co takiego robią? Filmują sceny ze swojego rodzinnego życia, proste zwyczajne szykowanie śniadania, wyjazdy wakacyjne, wyjścia do kościoła. O wielu ważnych decyzjach i planach mówią sobie właśnie na filmikach. W ten sposób Sam informuje swoją żonę o trzeciej ciąży i w ten sam sposób mówią o poronieniu.

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Marta
2015-08-18 17:33:44

re: Żona vlogera płacze przed kamerą:

Jak zrobi kupe to tez nie spuszcza wody? Skoro juz wstala i dzieci wstaly to czemu nie posprzatala po sobie? A pomalowac sie zdazyla. I ten brak lez na koncu tylko skwaszona mina, wymuszone jak nic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jajaja
2015-08-18 15:43:15

re: Żona vlogera płacze przed kamerą:

Chyba troche przesadzili z wiara w "test ciazowy , ktory maz wrzucil do toalety z niesplukanym sikiem żony i wynik byl pozytywny". Okres jej sie spoznil i wielka tragedia...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-08-18 17:34:58

Dokladnie i najdokladniejszy test czasem zawodzi po 4tygodniach z porannego moczu, a co dopiero siki z nocy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz