Zostawili 3-latka w szkolnym autobusie. Zmarł po 11 godzinach w upale

O opiekunach pozostawiających dzieci w samochodzie w mediach było głośno nieraz.

dziecko

Do tragedii doszło na Florydzie. Ciało Myles’a Hill’a ze szkoły w Orlando zostało odnalezione w poniedziałek w nocy. Chłopiec miał zostać przewieziony rano do placówki opiekuńczej, niestety opiekun nie zauważył, że dziecko nie wysiadło z autobusu. 3-latek prawdopodobnie męczył się 11 godzin w rozgrzanym autobusie. Według National Weather Service, temperatura w Orlando sięgała tego dnia 34 st. C. Chłopca znaleziono dopiero martwego około godziny 20.30 po tym, jak babcia zgłosiła zaginięcie wnuka.

Jeśli sekcja wykaże, że dziecko zmarło wskutek długotrwałego przebywania w rozgrzanym autobusie, pracownikowi szkoły mogą zostać postawione zarzuty.

Kolejny raz doszło do tragedii

O opiekunach pozostawiających dzieci w samochodzie w mediach było głośno nieraz. Mimo wielu akcji informujących o tym, jak niebezpieczny jest ten proceder, sytuacje takie wciąż mają miejsce. Brak wyobraźni jest przerażający, a jego konsekwencje tragiczne. Czasami zdarza się, że ratunek dla dziecka pozostawionego w aucie przychodzi w porę, a cała sytuacja kończy się szczęśliwie. Czasami jednak jest zbyt późno, zanim ktokolwiek zorientuje się, że w jednym z samochodów stojących na sklepowym parkingu jest uwięziony niemowlak. W tym przypadku był to szkolny autobus, ale bez wątpienia ktoś powinien sprawdzić, czy wszystkie dzieci go opuściły. 

W upalny dzień temperatura w samochodzie potrafi wzrosnąć nawet do 90 stopni Celsjusza. Nie musi być aż tak wysoka, by małe dziecko jej nie wytrzymało. Już po 15 minutach po prostu nie daje rady. Następuje przegrzanie organizmu. Kiedy temperatura jego maleńkiego ciała osiąga 40 stopni Celsjusza, organy wewnętrzne powoli przestają działać, a kiedy temperatura ciała przekroczy 41 stopni - dziecko umiera.

db

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz