Dzieci i niemowlęta w Powstaniu Warszawskim - jak dawały sobie radę?

Zastanawiacie się czasem, dlaczego nasze babcie podchodzą do opieki nad dziećmi inaczej niż my? Ja chyba już wiem, dlaczego...

dzieci w czasie wojny

Urodzić się w czasie wojny albo kilka lat wcześniej? Polskie dzieci pamiętające okupację dziś są już emerytami, których z każdym rokiem jest coraz mniej... Dlatego mamy ostatnią okazję, by dowiedzieć się od nich, jak to wtedy było. Jak żyło się tym najmłodszym dzieciom, których ze względu na wiek nie angażowano w działalność konspiracyjną? Ze względu na duże różnice uwarunkowane miejscem zamieszkania, skupimy się na dzieciach ze stolicy Polski, na dzieciach warszawskich.

Nieznane uczucie sytości

Większość z naszych dzieci nie ma pojęcia, czym jest głód. Dorośli nie pozwalają, by maluchowi nawet zaburczało w brzuchu. Moja babcia w dniu wybuchu wojny miała 11 lat, a jej najmłodsze siostry kolejno 2 i rok. Najmłodsza urodziła się w 1940 roku. Babcia zawsze zastanawiała się: dlaczego te dzieci bez przerwy płaczą? Uznała, że małe dziecko po prostu tak ma, że ciągle płacze. Dopiero jako dorosła kobieta zrozumiała, że te maluchy przez cały czas były głodne, ponieważ mama nie miała czym ich wykarmić. A w domu było ich 14, z czego 10 dorosło. Pozostała czwórka umarła albo zaraz po narodzinach, albo na skutek chorób – wszyscy w czasie okupacji. Mleko dla niemowląt (krowie) było prawie nie do dostania, a i o kaszę było trudno. Karmienie piersią było katorgą, ponieważ matka, która sama prawie nie jadła, nie mogła wyprodukować dostatecznej ilości mleka... Na szczęście ojciec babci był piekarzem i wypiekał białe pieczywo, które w okupowanej Warszawie było, ale głównie dla Niemców. Prócz wykarmienia własnej rodziny, można je było nielegalnie sprzedawać, albo wymieniać na coś innego (tzw. szmugiel). Babcia zawsze miała tendencję do wciskania wszystkim ogromnych ilości jedzenia. Teraz już wiem, że to dlatego, że w przeciwieństwie do nas, zaznała uczucia głodu i nie chciała, aby jej bliscy go odczuli.

 

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

syrenka
2017-08-02 20:08:48

Pani Grabowska, szmugiel to było przemycanie zakazanej żywności i innych towarów, nie wymiana białego pieczywa na inne artykuły. Rzetelność dziennikarska zanikła jak widać i tylko wyjątkowi dziennikarze szmuglują ją w swoich tekstach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-08-02 21:36:56

Białe pieczywo było za okupacji zakazane. Jak się je miało, można było nie tylko nim handlować, lecz także wymienić je na coś (lub kogoś) innego. A czym jest szmugiel wiem doskonale, bo jak zawyły syreny 73 lata temu, moja babcia szmuglowała chleb na Hali Mirowskiej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz