10 momentów, w których żałujesz, że twoje dziecko nie ma wbudowanego przycisku "WYŁĄCZ DŹWIĘK!"

Nasze dzieci mają tę zdolność, że potrafią paplać, krzyczeć, a także denuncjować swoich rodziców - w najmniej oczekiwanych momentach. Zazwyczaj nie jest nam wówczas do śmiechu.

dziecko

Poza tym wiele rzeczy jest dla nich po prostu bezwstydnych. Często przy innych ludziach wprowadzają nas w zakłopotanie, a my czerwienimy się ze wstydu i mamy ochotę wziąć nogi za pas i uciec jak najdalej, ale zostajemy i tłumaczymy komuś, że nasze dziecko normalnie się tak nie zachowuje. Dlaczego dzieci nie są wyposażone w przycisk „wyłącz dźwięk”?! Jakże by się to przydało!

Dziecięca hałaśliwość

Rodzice często czekają na pierwsze słowa z utęsknieniem, cieszymy się z pierwszego głośnego śmiechu, bełkotu i „blablablabla”. Nasz malec stopniowo odkrywa siłę swojego głosu. Będzie coś powtarzał do znudzenia i coraz głośniej, do póki Ty nie powtórzysz jego słów, wtedy będzie miał pewność, że go rozumiesz. Maluszek lubi eksperymentować z siłą swojego głosu, próbuje też różnych intonacji i to nie tylko w domu. Czasem robi to w miejscu, gdzie „uprasza się o ciszę” (to napis z czytelni, ale śmiało można go przenieść w inne miejsca, w których oczekuje się ciszy).

Nie wiadomo z jakiego powodu, dziecko wzmacnia swoje zdanie lub słowo nieskończoną ilością decybeli. Mama jest tylko o kilka kroków czy metrów dalej, w tym samym mieszkaniu, a słyszy dziecko tak, jakby wrzeszczało prosto do ucha. Dlatego czasem z utęsknieniem wracamy w myślach do czasów, kiedy nasze dzieciątko było kochanym bobaskiem, śpiącym po dwa razy dziennie.

Kiedy rodzice mają największą ochotę wcisnąć guzik „wyłącz dźwięk” u swojego dziecka?

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2015-04-22 21:55:31

re: 10 momentów, w których żałujesz, że twoje dziecko nie ma wbudowanego przycisku

ooo jezeli chodzi o punkt nr 2 ,to dziekuje:D:D bo juz myslalam ze tylko moja corka tak reaguje jak rozmawiam przez tel czy skype;).czasem kos z drugiej strony skypa mi wspolczuje ze mam tak rozbrykana coreczke ,a ja musze tlumaczyc ze nie wiem co sie dzieje bo caly dzien wszystko jest ok.a jak tylko odbiore rozmowe to sie zaczyna zmieniac w malego lobuziaka,az sama niedowierzam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz