A zaczęło się od małego krzykacza na sklepowej podłodze...

Do czego może doprowadzić pozwalanie dziecku na wszystko? Dlaczego lepiej tego unikać?

wychowanie bezstresowe

"Ta dzisiejsza młodzież!" - te słowa można często usłyszeć z ust kolejnych pokoleń starszych o kolejnych pokoleniach młodszych. Jedni wypowiadają je z oburzeniem, inni – z pobłażliwością. Mimo że to "gadanie staruszków" trwa od setek lat, w dzisiejszych czasach coś uległo zmianie. Zmiana ta tkwi w sposobie wychowywania dzieci. Wiadomo, że koniecznością jest odejście od tradycyjnej "kindersztuby", kar cielesnych i wszelakiego upokarzania dzieci. Niektórzy rodzice jednak to odejście potraktowali trochę zbyt radykalnie i postanowili przestać zabraniać swoim dzieciom czegokolwiek. Tak powstało tzw. bezstresowe wychowanie, o którym tyle się teraz mówi.

Mały książę

Ile z was widziało kilkuletnie dziecko rzucające się na podłogę w sklepie? Zrozpaczony maluch wrzeszczy wniebogłosy domagając się kupienia wybranej przez siebie rzeczy. Powiem wam, że nie ma w tym nic złego! Jak to? A tak, że skoro wrzeszczy, to znaczy, że ktoś mu zabronił tę rzecz wziąć. Szkrab wychowywany bezstresowo nawet nie zdąży się zdenerwować (stąd nazwa "bezstresowe"), bo otzymuje każdą rzecz, którą tylko pokaże paluszkiem. O ile opiekun tego wrzeszczącego nie ulegnie w końcu, kupując upragnioną rzecz, to właśnie ten malec będzie wygrany. Dlaczego? Dlatego, że od początku uczy się, że nie wszystko mu się należy i będzie żył w przeświadczeniu, że są pewne granice, że nie wszystko mu wolno.

Posuńmy się o krok dalej: dziecko, którego wszystkie życzenia od zawsze były spełniane, staje się nastolatkiem. Młody człowiek nie ma ochoty żyć zgodnie z zasadami, chce robić na przekór. Co w takim razie zrobi dziecko, któremu żadnych granic nigdy nie wyznaczono? Niewykluczone, że zacznie popadać w konflikty z prawem. Zakazany owoc kusi, a np. wagary nie będą kuszące dla kogoś, komu mamusia pisze usprawiedliwienia w dowolnie wybranym dniu. Trzeba sięgnąć po coś mocniejszego. Narkotyki? Kradzież? Bo skoro wszystko mu się należy, to dlaczego nie droga kurtka, na którą rodziców akurat nie stać? Jak nie dają, to trzeba sobie wziąć samemu. Trochę to uproszczone, ale wśród małoletnich przestępców coraz więcej pojawia się dzieci zamożnych, wykształconych rodziców.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz