List od jednej z mam: `Czuję, że zostałam zaprogramowana do bicia dzieci`

Choć bardzo nie chce, ciężko jej się powstrzymać, by nie uderzyć dziecka...

bicie dzieci

Uważam, że pochodzę z normalnej rodziny i bardzo kocham moich rodziców, ale 30 lat temu metody wychowawcze zgoła były inne. Du!@#$ nie raz bolała, był pas i była ręka, było “spontaniczne” dawanie klapsów i wymierzanie konkretnej liczby pasów w karze za coś… Moi rodzice byli tak samo chowani i nie mam im tego za złe. Nie wiedzieli, że można inaczej. Biła głównie moja mama, która zajmowała się naszym wychowaniem, taty często nie było. Po latach pamiętam, że bolało i że nie mam pojęcia w sumie czemu dostawałam. Mama krzyczała, dużo krzyczała. Jako dziecko nie rozumiałam tego zupełnie...

Po latach wiem, że nie znała innych metod, że nie było jej łatwo, że frustracja, zmęczenie, problemy z nerwami po urodzeniu brata, wszytko to może sprawiać, że człowiek nie panuje nad sobą. Już jako matka rozmawiałam z nią ogólnie o biciu dzieci i odniosłam wrażenie, że po latach nie jest świadoma, jak często dostawaliśmy z bratem w skórę. Nie ma co rozgrzebywać starych ran, jedyne co mogę to być lepszym rodzicem… i w tym problem. Choć mam wiedzę i świadomość czuję, że zostałam zaprogramowana do bicia dzieci.

Choć wiem, że to nie rozwiązanie, a upust złej energii, że to bezradność. Że taka metoda do niczego nie prowadzi, bo dzieckiem trzeba rozmawiać i tłumaczyć, bezustannie. Bo siniaki na pupie nie sprawią, że dziecko lepiej będzie się zachowywać. Że to wykorzystywanie przewagi fizycznej nad dzieckiem, to nadal mam problem, by się powstrzymać. Nie raz, gdy jestem zmęczona po pracy, a moje dziecko wchodzi mi na głowę i proszę i upominam, to w końcu tracę cierpliwość i mam ochotę tak strzelić w tyłek, by w końcu się opamiętało. Przeraża mnie, ile razy nie wytrzymałam i ile kosztuje mnie siły, by się powstrzymać.

Wiem to z teorii i przerobiłam to już z moim dzieckiem nie raz, że empatia i wchodzenie w skórę dziecka znacznie lepiej pomagają zrozumieć zachowanie malucha niż klaps. I mimo to nadal wiele mnie kosztuje, by zacisnąć zęby i nie ranić mojego dziecka. Ile razy mam ochotę złapać synka za rękę i strzelić w pupę, ile razy mam ochotę dać po łapach. Czuje się jak alkoholik na odwyku i odliczam, jak długo udało mi się powstrzymać.

Tak bardzo chciałabym mieć siłę i mądrość i móc powiedzieć nigdy nie uderzyłam dziecka… ale już za późno. Liczę, że pewnego dnia będzie to naturalne, a nie wymuszone. Na razie pozostaje mi być dzielną, by nigdy więcej to nie miało miejsca.

Agnieszka

(pisownia oryginalna - przyp. redakcji)

***

Kochane Mamy, na Wasze listy czekamy pod adresem: redakcja@supermamy.pl. Najciekawsze z nich opublikujemy.

Komentarze (4)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Kk.
2017-06-04 20:06:44

Eh niestety mam tak samo. Dzialam odruchowo. Czasami mam wiecej cierpliwości i staram sie tłumaczyć, ale są takie dni ze sie nie zastanawiam tylko daje klapsa córce, czy na nią krzycze. Później zle sie z tym czuje, ale jest juz za późno. Juz czasami mam myśli by pójść do psychologa, jednak obawiam sie ze nie spotkam sie z aprobatą najbliższych. A nie chce krzywdzic mojego dziecka. Zawsze sobie obiecywalam ze nie będę bić swoich dzieci, będę stosować kary ale nie cielesne, ... a teraz niestety łatwo mi to przychodzi. Moze to tez z tego względu, ze mieszkamy z tesciami, i teściowa często daje klapsy swoim wnukom,którymi sie opiekuje czy na nich krzyczy. I mam wrażenie ze to tez po części podpatrzylam u niej to zachowanie. Cóż nie pozostaje mi nic jak starać sie być lepszym rodzicem. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kk.
2017-06-04 20:06:26

Eh niestety mam tak samo. Dzialam odruchowo. Czasami mam wiecej cierpliwości i staram sie tłumaczyć, ale są takie dni ze sie nie zastanawiam tylko daje klapsa córce, czy na nią krzycze. Później zle sie z tym czuje, ale jest juz za późno. Juz czasami mam myśli by pójść do psychologa, jednak obawiam sie ze nie spotkam sie z aprobatą najbliższych. A nie chce krzywdzic mojego dziecka. Zawsze sobie obiecywalam ze nie będę bić swoich dzieci, będę stosować kary ale nie cielesne, ... a teraz niestety łatwo mi to przychodzi. Moze to tez z tego względu, ze mieszkamy z tesciami, i teściowa często daje klapsy swoim wnukom,którymi sie opiekuje czy na nich krzyczy. I mam wrażenie ze to tez po części podpatrzylam u niej to zachowanie. Cóż nie pozostaje mi nic jak starać sie być lepszym rodzicem. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
2017-06-03 18:01:34

Widzę że nie jestem sama... Ale u mnie problem jest troszkę inny... Córka jest ta zła, młodszy syn ma lepsze życie. Wstyd mi o tym pisać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
K.
2017-06-03 11:29:30

Jak ja to dobrze rozumie... Też pochodzę z takiej rodziny że pas był non stop... za wszystkich dostawałam nieraz sikałam po nogach z bólu ale 20 lat temu to była norma... Teraz kiedy jestem rodzicem też dokładnie mam takie same. I nie raz w ostatniej chwili się powstrzymuję. Moje dziecko ma autyzm więc nie raz to jest po prostu walka z osłem... robi jedno w kółko ciągle na nic upomnienia... po setnym razie mówienia nie wolno po prostu się gotujesz!! Na szczęście praktyka czy ... ni mistrza, więc mam inne podejście do tego. Jeśli po pracy syn zaczyna dokuczać wymyślam zabawę taką, żeby przetrwać do wieczora albo wychodzimy na plac zabaw. Wytrwałości życzę sobie jak i innym mamom w takich sytuacjach :) Powodzenia Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz