Zmuszasz, nakłaniasz, szantażujesz dziecko, by zjadło obiad? Uczysz je w ten sposób, by było uległe!

Pewien post na Facebooku wzbudził gorącą dyskusję. Trafia w sedno, czy zbytnio upraszcza?

apetyt dziecka

Wielu rodziców uważa, że ich dziecko zupełnie nic nie je i popada w błędne koło podstawiania ciągle nowych miseczek z jedzeniem, by namówić "niejadka" na konsumpcję czego kolejek. Tymczasem rodzice powinni zdać sobie sprawę z jednego: zdrowe dziecko nie da się zagłodzić, a zmuszanie dziecka do jedzenia niesie za sobą poważne konsekwencje. Dziecko wie, czy jest głodne i zmuszanie go do jedzenia sprawia, że dziecko przestaje słuchać swojego organizmu. Nie od dziś wiadomo także, że opiekunowie bardzo często mają tendencje do serwowania dziecku porcji, które są stanowczo za duże. Czy wiesz, że prawie 80% dzieci zjada posiłki większe niż powinno. (Więcej o przekarmianiu dzieci >>)

Autorzy fanpage Family-Lab Polska zwrócili uwagę na jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt namawiania do jedzenia i rozpętało to niemałą burzę. Oczywiście wszyscy rodzice dla dziecka jak najlepiej i martwią się, że nie jest ono dostatecznie najedzone. Wtedy też padają słowa, które mogą tylko pogłębić "problem", takie jak na przykład: "jeśli nie zjesz, nie będziesz mógł się bawić", "a mama tak się starała, będzie jej przykro", "grzeczne dzieci jedzą wszystko" itd. Stawianie ultimatum, czy szantaże emocjonalne goszczą przy stołach w wielu domach. Autorzy posta zasugerowali, że na dokładnie ten sposób nakłaniania może trafić nasze dziecko w przyszłości ...

"Znajdź różnice:

- Michałku, zjedz rosołek!
- Nie chcę.
- Zjedz, już pora na obiad.
- Ale nie chcę.
- Babcia specjalnie dla Ciebie ugotowała.
- Ja nie lubię.
- Nie lubisz?! Na pewno lubisz, zobacz, jaki pyszny!
- Nie, nie chcę.
- Michałku, specjalnie kupiłam ci wiejską kurę, ten rosołek jest bardzo zdrowy, on ci pomoże.
- Ale ja nie potrzebuję pomocy…
- Babci będzie przykro, jak nie zjesz…
- Babciu, ale ja nie chcę…
- Mieliśmy iść na plac zabaw, ale jak nie zjesz, to nie pójdziemy.
- No dobrze… daj… zjem…

* * * * *

- Michał, masz!
- Dzięki, nie chcę.
- Stary, wszyscy już brali, najwyższy czas na ciebie.
- Nie, ja nie chcę.
- Stary, specjalnie skołowałem na dzisiaj!
- Ale ja nie chcę.
- Idealny towar, czyściutki, w sam raz!
- Nie, stary, ja nie biorę.
- Chyba żartujesz! Nawet nie wiesz, jak musiałem kombinować, żeby go załatwić.
- To twoja sprawa.
- Stary, potrzebujesz się wyluzować, to ci pomoże.
- Nie, dzięki za taki luz.
- Tak mi się wydawało, że z ciebie jest mega sztywniak.
- Może i tak…
- Ludzie daliby się pokroić za taki towar!
- Może i tak…
- Stary, mieliśmy iść razem do Krzyśka, ale jak ty jesteś taki drętwy, to nie ma sensu. Jak nie bierzesz, to nie idziesz.
- Dobra, daj..."

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz