O co powinnaś zapytać nianię, zanim ją zatrudnisz?

niania, dziecko, chłopiec, zabawa

Przyszedł moment, gdy musicie się rozstać ze swoim dzieckiem. Przynajmniej na kilka godzin w ciągu dnia. Mama wraca do pracy! Jeśli wiesz, że to cię nie ominie, poszukiwania niani zacznij choć dwa miesiące przed planowanym powrotem na rynek zawodowy. Niania z „łapanki” najczęściej zdaje sobie sprawę z twojej desperacji i może zataić przed tobą fakty, które powinnaś znać lub podyktuje ci warunki, na które wcale nie masz ochoty wyrazić zgody, jednak przyparta do muru – robisz to.

Nianie z polecenia

Bądź również czujna na tzw. nianie z polecenia. Tak łatwo pójść tym tropem! Problem mamy z głowy. Tymczasem to, co odpowiadało w opiece nad dzieckiem jednym rodzicom, może tobie się nie spodobać. Np. zbyt częste włączanie dzieciom bajek, opieka na malcem w domu u niani albo sposób w jaki mówi do malca i tłumaczy mu świat.

Przecież każde dziecko jest inne, jest w różnym wieku i na różnym etapie rozwoju, dlatego poszukując tej właściwej opiekunki, zadaj jej kilka ważnych pytań:

Pytania, które powinnaś zadać

- Czy ma pani doświadczenie w opiece nad dziećmi takie moje?

- Czy ma pani przygotowanie w zakresie udzielania pierwszej pomocy oraz jak postąpiłaby pani w sytuacji gdy… (i tu można podać przykłady z wcześniej przygotowanej listy).

- Jakie ma pani wykształcenie i od kiedy zajmuje się pani opieką nad dziećmi? Z jakiego powodu zaczęła pani to robić?

- Dlaczego preferuje pani opiekę nad dzieckiem we własnym domu?

- Dlaczego lubi pani dzieci?

- Jaki ma pani stosunek do dyscypliny?

- W jaki sposób planuje pani spędzić wolne od rutynowych obowiązków chwile z dzieckiem?

- Dlaczego ustała współpraca z poprzednimi pracodawcami?

- Jak pani postąpi w sytuacji wyraźnej różnicy zdań miedzy tym, czego  oczekuję jako rodzic dziecka, a tym, jak pani zdaniem powinna wyglądać dana sytuacja.

- Jaki jest pani stosunek do mediów oraz udostępniania ich dziecku?

- Czy ma pani w zwyczaju kupować dziecku drobne niespodzianki oraz podawać mu przekąski według własnego uznania? Jeśli tak, to jakie?

- Z jakim wyprzedzeniem zamierza pani informować o nieobecności lub niemożności dalszej opieki nad dzieckiem?

Kiedy już wybierzemy nianię, nie starajmy się zaprzyjaźniać się z nią na siłę. Życzliwe nastawienie obu stron wobec siebie: tak. Jednak zbytnia poufałość, zwłaszcza na początku, może spowodować rozluźnienie motywacji i poczucie, że pewne sytuacje ujdą niani na sucho. Mamy prawo kontrolować pracę opiekunki oraz informować ją o naszych spostrzeżeniach, uwagach oraz niepokojach.

W sytuacji narastającego konfliktu, nie wahajcie się przed jak najszybszym zerwaniem współpracy. Dobro waszego dziecka jest na pierwszym miejscu.

Jak było u mnie?

Oczywiście, że popełniłam błędy, ponieważ wiele rzeczy z perspektywy czasu widzę inaczej i obecnie nie pozwoliłabym na nie. Na przykład na to, że opieka odbywała się w domu u niani, do której nagminnie przychodziły jej koleżanki oraz dorosła córka z czwórką swoich rozbrykanych latorośli. Niby to było fajne, ponieważ moje maluchy miały towarzystwo, ale były też sytuacje, gdy potrzebowały spokoju i wyłączności uwagi ze strony niani i tego im zabrakło. Jedna z ulubionych koleżanek mojej niani paliła papierosy. Pani Ula zapewniała, że znajoma wychodzi na dymka na podwórko, ale to nie była prawda. Moje dzieci były więc biernymi palaczami podczas jej wizyt. Nie przepadałam też za myślą, że kiedy oddaję dzieci niani, ona spodziewa się wizyty swojej córki (zresztą w moim wieku) i tej jej rozkrzyczanej gromadki. Jola np. bardzo przeklinała, a jej dzieci „dawały popalić”. Wolę nie wyobrażać sobie, jak „zajmowały się” moją pareczką. Trzymam się myśli, że były jak dzieciaki z Bullerbyn J

Niania miała oczywiście wiele plusów. Odchowała już na naszej dzielnicy kilka pokoleń dzieciaków i one zachowały wobec niej życzliwość, a rodzice sympatię. To był dla mnie wówczas najważniejszy papierek lakmusowy, że w sumie jest ok. W końcu nikt nie jest doskonały! I najważniejsze: moje dzieci wspominają ją dobrze, choć z pewnych sytuacji śmiejemy się dzisiaj, jak choćby z wizyt uzależnionej od nikotyny pani Gizeli i totalnej laby wówczas na oglądanie bajek w telewizji jak leci, przy jednoczesnym przysłuchiwaniu się rozmowom dwóch starszych pań J

autor: Joanna Weyna

 

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz