Rodzic-helikopter. Sprawdź, czy jesteś jednym z nich?

Niestety, wcale nie tak trudno nim zostać!

rodzic helikopter

 

Pojęcie rodziców helikopterów przybyło do nas ze Stanów Zjednoczonych stosunkowo niedawno, w przeciwieństwie do samych rodziców helikopterów, którzy są obecni w naszym społeczeństwie już od dawna. Zaczęło ich stopniowo przybywać w latach 90., aby do dnia dzisiejszego stali się prawdziwą plagą. Rodzic helikopter to taki, który tak jak powietrzna maszyna nieustannie krąży nad dzieckiem, by mu we wszystkim pomagać. Tymczasem, prawda jest taka, że podświadomie usiłuje na każdym kroku wyręczać dziecko i niejako przeżyć za nie jego własne życie.

Dobre złego początki

Śmigło zaczyna rosnąć na głowie rodzica już w pierwszych miesiącach życia maluszka. Jeśli niemowlę nie jest typem high need baby, które wymaga nieustającej uwagi ze strony opiekuna, to z chęcia spędza trochę czasu leżąc na kocyku i bawiąc się grzechotką albo w zamyśleniu przeżuwając gumową książeczkę. Typowy, szary rodzic zajmie się w tym czasie swoją robotą, a jeśli jej nie ma, to będzie w siódmym niebie, że może nareszcie poczytać. Ale nie rodzic helikopter! Ten będzie siedzieć na kocyku obok malucha, podawać mu co ciekawsze zabawki i zalewając go potokiem słów. Już wiecie, o jakich ludziach mowa? Czytajcie dalej.

Idziemy z malcem do piaskownicy. Zwykle rodzice bawią sie z dzieckiem wtedy, gdy zostaną do zabawy zaproszeni. Rodzice helikopterowi przez cały pobyt na placu zabaw są tuż obok dziecka i asekurują je w każdej zabawie. Wprawdzie asekuracja jest potrzebna jedynie wtedy, kiedy dziecko nie ma jeszcze wyrobionej równowagi i po raz pierwszy korzysta z jakiegoś sprzętu ale tacy rodzice uważają, że lepiej dmuchać na zimne, bo w każdej sekundzie może się stać coś złego. Wtrącają się też w kontakty swojej pociechy z rówieśnikami, interweniując w każdy zabawowy spór.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz