Tu przyszył, tam przyłatał - rodziny patchworkowe

Szyjemy patchwork - lekcja 1.

rodzina patchworkowa

 

Twoje, moje, nasze dzieci – jeśli małżonkowie stosują te zaimki mając na myśli co najmniej dwie lub trzy różne osoby, znaczy to, że mamy do czynienia z rodziną patchworkową. To pojęcie określa rodziny, w których są obecne zarówno dzieci z obecnego, jak i z poprzednich związków jednego lub obojga partnerów. Tak jak kołdra patchworkowa, rodzina taka składa się z różnych fragmentów zupełnie różnych materiałów, które mimo że są tak odmienne, razem stanowią całkiem fajną całość.

Czy to możliwe?

Poczytałam sobie trochę opinii w sieci na temat takich "pozszywanych" rodzin i opinie są podzielone: jedni mówią, że to nie może się udać (niestety, jest to większość głosów), inni – że taki model u nich się sprawdził i bardzo go sobie chwalą. Jedni i drudzy zgodnie podkreślają, że uszycie takiego rodzinnego patchworku wymaga wielu starań i cierpliwości, a przede wszystkim szczerych chęci.

Żeby rodzina patchworkowa mogła działać, oboje partnerzy, a także ich poprzedni partnerzy muszą być ze sobą w relacjach na tyle dobrych, żeby przynajmniej się dogadywać. Absolutnie konieczne jest darzenie sympatią wszystkich dzieci przez oboje małżonków – w tej kwestii może przestać się liczyć wspomniane we wstępie "twoje, moje nasze", ponieważ w wychowaniu dzieci nie ma miejsca na faworyzowanie swoich biologicznych i nieustanne krytykowanie dzieci partnera. Nie mamy obowiązku wszystkich pociech kochać, jednak zawsze musimy całą gromadkę oceniać sprawiedliwie. Pamiętajcie, że choćbyście byli najuczciwsi na świecie, dzieciaki i tak wam wytkną faworyzowanie swoich biologicznych – szczególnie celują w tym nastolatki.

 

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz