Anoreksja to nie tylko choroba dorosłych

Opis podłoża psychicznego anoreksji u niemowląt i małych dzieci oraz porady, jak jej zapobiegać.

mały niejadek

Gdy słyszymy słowo: anoreksja, wyobrażamy sobie przede wszystkim dorosłe kobiety, ewentualnie nastolatki obsesyjnie usiłujące bojące się przytyć i liczące każdą kalorię. Medycyna pokazuje nam jednak zupełnie inne oblicze tej strasznej choroby: anoreksję niemowlęcą i dziecięcą. Małe dzieci nie ze wszystkiego zdają sobie sprawę, podłoże tej choroby jest u nich inne niż u dorosłych, jednak polega ona na tym samym: na chorobliwej niechęci do jedzenia czegokolwiek i tak samo, jak "dorosła" anoreksja wymaga leczenia psychiatrycznego. Zastanówmy się wspólnie, dlaczego tak jest?

Anoreksja niemowlęca

Mówi się, że dziecko się nie zagłodzi. Owszem, zdrowe dziecko nie, jednak takie, które cierpi na zaburzenia odżywiania już może. Nie, nie daję teraz zielonego światła wszystkim, którzy obawiając się o zdrowie swych pociech próbują je karmić na siłę! Przeciwnie – właśnie tego typu zachowania mogą zniechęcić niemowlę do jedzenia w takim stopniu, że zacznie ono odmawiać spożywania jakichkolwiek pokarmów. Często rodzice małych niejadków całymi dniami zamartwiają się, ile i czy w ogóle ich maluszek zje na obiad czy kolację. Na wszystkie sposoby usiłują zachęcić malca do jedzenia, wymyślają rozmaite atrakcje przy posiłku, przygotowują po pięć różnych obiadów, bo "może to mu/jej zasmakuje", a niekiedy nawet usilnie wpychają wyrywającemu się brzdącowi łyżeczkę do buzi. W pewnym momencie całe ich życie zaczyna kręcić się wokół jedzenia dziecka, pojawia się frustracja i złość, brak apetytu malucha zamienia się w obsesję rodziców. Wszystko to stanowi najkrótszą drogę do wywołania obsesji u niemowlęcia. Dotyczy ona również jedzenia, tyle że, o ironio, jest skierowana w przeciwną stronę: byle tylko za żadne skarby świata nie dać się nakarmić! Szkrab widzi, że jedzenie jest zawsze powiązane z wielkim stresem i nic dziwnego, że tego stresu unika. Takie dziecko zaczyna odczuwać deficyt czułości i uwagi rodziców, którzy są zbyt zajęci wciskaniem maluchowi jedzenia, by dostrzec cokolwiek innego. Rodzice i dziecko zaczynają toczyć swego rodzaju walkę o zjedzenie przez malca posiłku, a przecież każdy lubi wygrywać, prawda?

Wspominałam wcześniej, że zdrowe dziecko się nie zagłodzi. Wróćmy teraz do tego zdania. Właśnie póki dziecko jest zdrowe, postarajmy się mu zaufać w kwestii jego własnego apetytu. Pamiętajmy, że do nas należy jedynie wybór tego, co dziecko będzie jadło. Decyzję, czy zje w ogóle i ile tego zje, należy bezwzględnie pozostawić dziecku. Każdy maluszek ma inny apetyt – jeden zje pełną miseczkę zupy, inny zadowoli się połówką kromki chleba, jeszcze inny postanowi pominąć posiłek i zaczekać do następnego, aż zgłodnieje. I gwarantuję Wam, prędzej czy później, zgłodnieje na pewno.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz