15 cze 2018

Czy czerwony pasek to powód do nagrody?

prezent

Dla mnie zakończenie roku szkolnego zawsze wiązało się raczej z myślą o wolności, braku ograniczeń, ciekawych wakacjach, a już na pewno dłuższym snem i przyzwoleniem na "siedzenie" z rodzicami do późna. Tymczasem, myślenie młodego pokolenia o wakacjach kończy się na... drogich prezentach jakie dostaną za dobre oceny i zachowanie.

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która ma dziecko w podstawówce. Rozmowa kręciła się wokół tego, jak bardzo dzisiaj Maluchy są roszczeniowe i czego oczekują za spełnianie oczekiwań rodziców. Co mi dasz za czerwony pasek? A za dwie 6 na świadectwie? W pierwszej chwili pomyślałam, że taka postawa jest dosyć często spotykana, w dobie tak dużego konsumpcjonizmu. I że przecież normalny, zdrowy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że wieczne przekupywanie Dziecka musi mieć swój smutny finał. Choćby taki, że lalka Barbie zmieni się w najnowszy smartfon czy wypasionego laptopa. Strach pomyśleć, w co zmieni się telefon i komputer. Jak bardzo się myliłam!

Okazuje się, że rodzice obiecują dzieciom za czerwony pasek na świadectwie góry złota. No może nie są to pozłacane sztabki, ale pojawiają się propozycje o wyżej wspomnianych smartfonach, wyższym kieszonkowym, lepszym latopie za 3 tysiące. I to dopiero wierzchołek. Zdarzają się tacy, którzy za czerwony pasek przehandlują też wakacje w egzotycznych miejscach czy wypad do Disney Land'u za większe kwoty.

Można by pomyśleć, że przecież to nic złego - wykonana praca przeważnie kończy się nagrodą. W pracy za wyniki dostajesz premię, awans a może nawet podwyżkę. Tylko, że nie jest tak przy każdym sukcesie. Często Twój sukces przychodzi po latach ciężkiej i mozolnej pracy. I zdajesz sobie z tego sprawę jako osoba dorosła, odpowiedzialna. A co pomyśli sobie Maluch, który za niewielki wkład pracy dostanie wszystko co najlepsze? Że mu się należy. I że w życiu cenne rzeczy przychodzą łatwo. A w najgorszym przypadku, że Mama i Tata załatwią wszystko, jak będzie trzeba.

Jak więc nagradzać? Mądrze. I ze spojrzeniem perspektywicznym, które nie będzie zachęcało Dziecko do zrobienia czegoś, za "coś". Może warto zabrać Dziecko po rozdaniu świadectw na wspólny obiad i później lody? A może w weekend zaplanujecie sobie piknik pod miastem? Ostatnio świetnym pomysłem, jaki podsunęła mi znajoma, była wizyta w alpakarium albo stadninie koni.

Bo czy wspólne chwile można przełożyć na pieniądze? No właśnie, a przecież liczą się tylko te rzeczy, których nie można przehandlować.

 

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz