08 cze 2018

Jak tam Twój związek ze samą sobą, Mamo?

mama

Spędziłam ostatnio spokojne przedpołudnie w towarzystwie bliskiej znajomej. To był ten dzień, kiedy udało mi się znaleźć chwilę dla siebie, która bardzo przypominała mi czasy “przed dziećmi”. Zrelaksowane przy kawie, poróbując nadgonić ostatnie nowinki z obu światów, w pewnym momencie zaczęłyśmy się zastanawiać, jak to się stało, że każda z nas, mimo podobnego wieku jest zupełnie w innym miejscu życia? Ja budziłam się codziennie do swojego Malucha w okolicach 6:30, każdego ranka miałam pełną listę zadań do zrobienia, w tym ogrom syzyfowych prac, które są doskonale znane wszystkim rodzicom, zawsze byłam w niedoczasie i trudno mi było raczej wskazać ostatnio spędzoną chwilę na “nicnierobieniu”. Moja znajoma natomiast żyła w zupełnie innym rytmie - jako artystka, była ciągle w rozjazdach, w poszukiwaniu inspiracji oraz zapewne z przyzwyczajenia, prowadziła raczej nocny tryb życia, praktycznie na każdym kroku obracała się wśród nowych, niesamowicie interesujących i inteligentnych ludzi. Byłyśmy w tym samym wieku, obydwie po studiach, ślubie, dosyć wcześnie rozpoczętym “dorosłym” życiu i różnego rodzaju przejściach. Mimo to, czuć było między naszymi światami przepaść.

Osobiście po cichu zazdrościłam Znajomej jednej rzeczy. I nie były to kawy w dowolny miejscu na świecie, w dowolnej chwili. Uwielbiałam poznawać nowych, różnorodnych ludzi, którzy chętnie poruszali najrozmaitsze tematy w rozmowach, wyjaśniając przy tym swój punkt widzenia. Wszyscy dobrze wiemy, że mając dzieci raczej człowiek obraca się w jednym towarzystwie. Ciągle są te same rozmowy, o tych samych rzeczach, z tematem przewodnim w postaci naszych dzieci. Nie ma w tym oczywiście niczego dziwnego ani nie uważam tego za nudziarstwo. Po prostu jestem osobą, która lubi odmianę towarzystwa częściej niż inni. Wtedy właśnie zachwalając zalety stylu życia znajomej, powołując się na to, że zawsze ma kogoś obok, kto doda jej otuchy, porady albo zwyczajnie potowarzyszy, ona ze spokojem powiedziała dwa bardzo silne zdania: “Dla mnie najważniejszy jest związek ze samą sobą. Kiedy wszystkich tych ludzi zabraknie obok, zawsze będę mieć pewność, że mogę postawić siebie samą do pionu”.

Przyznam, że dało mi to do myślenia. Ile razy moje Drogie myśląc o swoich związkach, brałyście pod uwagę przede wszystkim ten sam ze sobą? Czy nie zabrakło Wam nigdy obok bliskiej osoby, która pomogłaby się podnieść? Rady znajomych zawsze były trafne? Czy kiedyś poczułyście się samotnie w pokoju pełnym ludzi?

Ja tak. Nie raz czułam się zawiedziona postawą bliskich znajomych. Brakiem czasu. Czekaniem na odpowiedź na wiadomość albo telefon. Wymuszonymi radami. Wsparciem, które często zmieniało się w przepychanki łokciami kto ma gorzej. Pod koniec tych wszystkich form wsparcia czułam się często bardziej zmęczona niż natchniona do działania. A gdyby tak być inspiracją dla samej siebie? Zadbać przede wszystkim o swoje potrzeby we własnym zakresie? Gdyby tak nie bać się przejścia trudnej drogi w pojedynkę, być silną i pewną siebie kobietą? W końcu szczęśliwa Mama to najlepsza Mama, nie tak to szło?

Droga do samorealizacji i spełnienia w życiu w każdym aspekcie jest długa, a często również bardzo kręta. Właśnie dlatego Wam wszystkim, drogie Kobiety i Mamusie życzę, abyście szybko doszły do każdego z tych powyższych punktów. Nawet jeśli wymaga to więcej pracy czy wysiłku, efekt końcowy jest tego wart. A może już do tego doszłyście? Czekam na Wasze historie w komentarzu oraz pod adresem redakcja@supermamy.pl

 

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz