17 lis 2018

LIST: jestem samotną matką i jestem szczęśliwa!

Wychowywanie dziecka to ciężka praca, dlatego natura stworzyła do tego dwie osoby: mamę i tatę. Często jednak rodzicielstwo przerasta jedną ze stron, obciążając tym samym drugą. Wiele kobiet odchodzi od mężczyzn, którzy nie potrafią odnaleźć się w roli ojca. Często nie muszą tego robić, bo mężczyźni sami unikają odpowiedzialności. Jak twierdzi nasza czytelniczka, wszystko jednak jest do zrobienia, nawet samemu. Wystarczy... na nikogo nie liczyć.

Zobacz też: Mój mąż ma romans z byłą dziewczyną. Ona jest w ciąży!

"Mężczyźni dla mnie to same problemy. Niektóre kobiety przypominają mi swoją naturą mężczyzn - uciekają od odpowiedzialności, zrzucają ją na partnera, rodziców, znajomych. A na odpowiedzialności moim zdaniem stoi całe dorosłe życie. Nie jesteś odpowiedzialny? Nie masz prawa nazywać siebie dorosłym.

Kiedyś nie rozumiałam, jak ktoś mówił mi, że dorosłe życie, to same trudne wybory. Myślałam wtedy, że kurczę, decyzja jest prosta: albo w prawo, albo w lewo. Teraz wiem, jak bardzo się myliłam... Może właśnie dlatego tak bardzo zgubiłam się w związku, który przyniósł mi Gaję, czyli moje słoneczko, szczęście i serduszko w jednym. No i moją największą dumę.

Zaczęło się jak wszystkie historie miłosne na świecie: poznajesz mężczyznę, zakochujesz się i jesteś w stanie zrobić wszystko, by ta druga osoba była z Tobą szczęśliwa. To ten decydujący moment - dasz sobie wejść na głowę, jesteś stracona. Ja tak straciłam niezależność, znajomych i własne zdanie. Wybierał dla nas towarzystwo. Decydował o planach na wieczór i o tym, co włożę na siebie. Wszystko co mówił było najważniejsze i liczyło się bardziej niż moje przemyślenia, słowa, doświadczenie. Zaślepiona uczuciem pozwalałam na wszystko, udawałam, że nie dostrzegam błędów, głupot i nadużyć. Spuszczałam głowę, słuchałam krytyki pod swoim adresem i wyrzutów, chociaż większość z nich nie była nawet prawdziwa. Dałam sobie wmówić, że jestem jego własnością i że może zrobić ze mną co chce.

Wtedy dowiedziałam się o ciąży.

Spanikowany najpierw próbował podnieść na mnie rękę, nie wiem dlaczego, ale to obudziło we mnie lwa. Nie tak wyobrażałam sobie zakładanie rodziny, jednak nagle poczułam się odważna, wiedziałam, że nie mogę nikomu pozwolić, by skrzywdził MOJE dziecko. Powstrzymałam go i odpaliłam, że zrobię mu krzywdę, jeśli jeszcze raz spróbuje ją zrobić mi. A on w odpowiedzi się rozpłynął w powietrzu. Nie widziałam go przez 2 tygodnie, potem pod moją nieobecność wyniósł z naszego wynajmowanego mieszkania swoje rzeczy.

Polecamy: Przestałam wychodzić z domu bo moje dziecko ciągle płacze

Płakałam, bo czułam się oszukana. I samotna.

Wtedy spotkałam starą znajomą, która wyjeżdżała za granicę do Stanów. Od słowa do słowa doszłyśmy wspólnie do wniosku, że nie mam czego szukać w Polsce. Spakowałam się w 1,5 godziny. Resztę niepotrzebnych rzeczy rozdałam albo sprzedałam to, co było bardziej wartościowe - tak też uzbierałam na bilet. Na miejscu znalazłam pracę u znajomych. Zaczęłam się urządzać i chociaż czułam się samotna w wielomilionowym mieście, czułam się lepiej, niż w Polsce.

Kiedy Gaja się urodziła było ciężko. Nie mając wsparcia rodziny, musiałam robić wszystko sama. Ale moja Mała urodziła się z wyczuciem - dużo spała, była grzeczna od pierwszych dni, rzadko marudziła. Radziłyśmy sobie. My dwie. I nikt więcej. Owszem, czułam się samotna, ale zawsze wtedy szłam przytulić córkę i podziękować Bogu, że jest cała i zdrowa.

Mała dorastała, a ja dodrapałam się lepszego stanowiska w pracy. I tak zarabiałam pieniądze, które pozwalały nam na lepsze życie, nie wystawne, ale dobre. Nie zawsze zdążyłam na przedstawienie i nie zawsze odwiozłam ją na urodziny koleżanek, ale w tych ważniejszych momentach starałam się być blisko. Budowałam z nią relację opartą na zaufaniu. Dużo rozmawiałyśmy, o wszystkim. Nadal tak jest.

Teraz Gaja ma 8 lat. Nie zna swojego taty, ale wie, że taki był. I nie czuję, by była z tego powodu gorszym dzieckiem czy bardziej zaniedbanym. Staram się być zawsze blisko, ale pozwalam jej też na swobodę, bo chcę aby była wytrzymała, silna i niezależna. Taka trochę kontrola z odległości.

Zobacz też: Nie pracuję, ale wychowuję dzieci. To przecież ciężka praca!

Znajomi często mnie próbują parować z innymi singlami. Zawsze się wtedy śmieję i dziękuję za propozycje. Ale wiem, że to nie dla mnie. Może i skończę jako stara kociara, ale wychowam dobrego człowieka. To się liczy. ONA się liczy. Nie mężczyźni. W świecie zwierząt często jest tak, że samica po zapłodnieniu zostaje sama, bez samca. To dowód na to, że można. I że nie jest to takim wynaturzeniem.

I wszystkim samotnym Mamusiom chcę powiedzieć: to normalne, że czujesz się smutna czy samotna. Możesz też czuć się gorsza od innych. Możesz czuć się oszukana przez życie. Nie jesteś jednak sama, gorsza i nikt Cię nie oszukał. Jesteś za to silna. Jesteś odważna. Jesteś w stanie znieść wszystko, bo jesteś MATKĄ. A to tajemna supermoc, którą dane jest poznać tylko nam, kobietom. I możesz tę siłę przekazać dalej. Wystarczy, że dasz z siebie wszystko. I możesz być szczęśliwa bez mężczyzny - to oni nam wmówili, że są nam niezbędni. Uwierz mi, nie są. Powodzenia kochane!"

 

Pamiętajcie, że czekamy na Wasze listy pod adresem: redakcja@supermamy.pl

 

Redakcja

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz