02 mar 2018

U mnie było `ocham`. A u Was?

mama z synkiem

To niesamowite, że to przecież kompletnie abstrakcyjne pojęcie, dzieci pojmują tak szybko!

Mój synek powiedział mi „kocham”, gdy nie potrafił jeszcze wymawiać głoski „k”.

Podszedł do mnie, kiedy siedziałam na podłodze umęczona opieką nad dwójką maluchów, spojrzał mi w oczy ( tak, najpierw nawiązał kontakt wzrokowy!), a potem wypalił: „ocham!”.

„Wypalił” to w sumie złe słowo. Wypowiedział je z takim ładunkiem miłości, że rozpłynęłam się jak lody na słońcu.

Mój synek miał wówczas około dwóch lat. Tamtego „ocham” nie zapomnę do końca życia!

Też macie tak wyraźne wspomnienia związane z wyrażeniem przez Wasze dzieci uczucia miłości? A może było to po raz pierwszy wypowiedziane słowo „mama”? A może „tata”?

Przyszła mi do głowy myśl, że nie ma chyba dziecka na świecie, które nie kochałoby swojego rodzica. Nasze maluchy darzą nas miłością bezwarunkową. Akceptują nas takimi, jakie jesteśmy. Również wtedy, gdy jesteśmy zmęczone, nie mamy humoru, opadamy z sił, a nawet mamy depresję.

Czego pragną w zamian? Dokładnie tego samego.

Bezwarunkowej miłości i akceptacji. Także wtedy, gdy są marudne, upierdliwe, inne niż sobie wymarzyliśmy, męczące, a nawet, jak nie bała się przyznać jedna z amerykańskich matek w zbiorze felietonów: „Liga (nie)złych mam”, czasami po prostu obrzydliwe ;)

Nasze dzieci wcale nie potrzebują doskonałej mamy. To takie krzepiące!

JW

 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz