19 lip 2018

LIST: opowiem Wam coś, co mnie męczy całe życie...

mama dziecko

Każdy z nas słyszał o rodzinnych problemach takich jak ten. Albo, na swoje nieszczęście, był w środku tych wydarzeń. Przemoc domowa, w formie psychicznej i fizycznej, oraz toksyczna atmosfera w rodzinie daje młodym ludziom bardzo utrudniony start w życie. Ale można sobie z tym poradzić i żyć inaczej, tak jak to zrobiła K. Przeczytajcie jej historię:

Zobacz też: Tydzień temu o tej porze byłam jeszcze w ciąży

"Redakcjo,

dużo jest teraz sytuacji, które wywołują lawinę komentarzy. A ja Wam opowiem coś, co mnie męczy całe życie i teraz zrobiło się takie trendy do dyskusji. 
 
Ogólnie nie mam żadnych miłych wspomnień z dzieciństwa, z czasów gimnazjum, liceum, a nawet studiów. Wszystko to było spowodowane tym, w jakim domu byłam wychowywana. 
 
Wyprowadziłam się z narzeczonym daleko od domu, chcieliśmy zacząć swoje życie, znaleźliśmy super prace, planowaliśmy ślub i dzieci. Wtedy wyszły wszystkie problemy.
 
Ludzie w mojej pracy okazali się dziwni. Doszła "nowa" to przyszło zagrożenie. Nie byłam ciepło przyjęta, a okazało się później, że szef stosuje mobbing. Nie zorientowałam się na rozmowie, że coś może być z nim nie tak. Myślałam, że wygrałam 6 w totka. Szybko zaczęłam szukać innej pracy.
 
Czułam się zagubiona, nieszczęśliwa. Mimo wszystko tęskniłam za domem, za mamą. Narzeczony tego nie rozumiał. Mówił, że jestem dorosła, a zachowuję się jak dziecko. Coś w tym mogło być. Ale w końcu odcinałam się od znajomych, unikałam rozmów, pisania. Nikt oczywiście nie zauważył, że dzieje się coś złego. 
 
Wpadłam w depresję i przez to prawie rozstaliśmy się z narzeczonym. Nie rozumiał tego. Musiałam niestety brać leki, bo było ze mną bardzo źle. Nie rozumiał, a ja zrozumiałam dopiero podczas sesji z psychologiem.
 
Byłam uzależniona od toksycznych rodziców. Tak, toksycznych. Jeśli dla kogoś klaps to nie bicie, sfrofowanie, ciągle porównywanie do gorszych, ciągłe wymagania, żeby być najlepszym i najmądrzejszym, poniżanie... Nie wiem jak można robić coś takiego swojemu dziecku. Zawsze robiłam coś dla nich, robiłam wszystko, żeby byli ze mnie dumni, żeby zasłużyć na ich miłość, bo myślałam, że tak trzeba. Bałam się nawet zbuntować. Byłam na tresurze. Byłam w domu pełnym przemocy fizycznej i psychicznej. 
 
Przez to miałam i nawet do tej pory mam niskie poczucie wartości, właściwie zerowe. Błagałam o koleżeństwo, chciałam się przypodobać innym, bałam się krytyki, chciałam być ideałem, żeby mnie lubili.
 
Wyleczyłam się. Wydawało mi się, że wybaczyłam rodzicom, zaczęłam myśleć pozytywnie. Zaszłam w upragnioną ciążę i znowu się zaczęło...
 
Odkąd mam dziecko nie jestem w stanie zrozumieć jak mogłam być tak traktowana. Ich miłość do mojego dziecka jest tak ogromna, ze boli mnie serce. Na moje dziecko nie można złego słowa powiedzieć, nie można głośniej powiedzieć, bo się wytraszy. To boli tak okropnie. Dlaczego mnie bili i poniżali praktycznie codziennie? Jestem gorsza?
 
Nie jest to moja zazdrość. Po prostu to mi się nie mieści w głowie. Dlaczego ja nie zasługiwałam na normalne dzieciństwo, na uczucia, które mi się należały, a moje dziecko ma je od osób, które kojarzą mi się jako kaci?
Nie mam ochoty się z nimi widywać, nie mogę patrzeć na ich zachowanie. Nie chcę im ograniczać widzenia, ale mam na to ochotę. Bo dlaczego znowu muszę myśleć o uczuciach innych, a nie o sobie?
 
Rodzice wiedzą jaką krzywdę mi zrobili. Nie wiedzą jednak jak bardzo to we mnie siedzi odkąd sama zostałam mamą. Oczywiście nie chcę im tego wypominać, ale mam na to ogromną ochotę.
 
Obecnie nie chodzę do psychologa, ale czuję, że muszę iść, bo sama sobie z tym nie poradzę. Moi rodzice podobno żałują, przepraszali mnie i wstydzą się swojego zachowania. Ale czasu nie da się cofnąć. A odkąd mam dziecko to ból i żal się zwiększył. 
 
Zdaję sobie sprawę, że mogę być jak rodzice. Na szczęście robię wszystko, żeby nie powielać ich błędów. Nie chcę dla mojego dziecka takich przeżyć. Mam dużo cierpliwości, a jeśli czasem się zdenerwuję i krzyknę to od razu mam wyrzuty sumienia. Nie chcę być jak moi rodzice i na razie mi to wychodzi. 
 
 
Przykład znęcania? Jeśli płakałam to mama zawsze mówiła, że tylko tyle potrafię. Biła mnie za każdą gorszą ocenę, bo nie mogłam przynieść trójki, bo wtedy byłam matołem jak sąsiad, który wcale się nie uczył. Jak była 4 to rodzice nie pochwalili, tylko mówili, że zawsze mogło być lepiej. Jak mama nie miała do mnie cierpliwości to zawsze dostałam łapką na muchy po tyłku lub po czym się dało. Musiałam chodzić jak w zegarku. Wymagali ode mnie siły, a ja zawsze byłam bardziej uczuciowa. Tata tego nie akceptował, bo chciał, żebym była jak on.
 
Jeśli klapsy i Wasze ambicje to dla Was metody wychowawcze to uważajcie. Będziecie tak samo postrzegani przez swoje dzieci i zabijecie w nich poczucie, że są ważne i nie muszą żebrać o koleżeństwo, przyjaźń, o miłość. Mają po prostu prawo być kochane i szczęśliwe."
 
Dziękujemy za Wasze zaufanie. Czekamy na Wasze listy jak zawsze, pod adresem redakcja@supermamy.pl
 
 
AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2018-07-19 17:23:43

A skąd wniosek, że autorka nie jest jedynaczką? Po co od razu atakować? Trzeba współczuć i wspierać, a nie oceniać. Nikt kto tego nie przeżył nie jest w stanie tego zrozumieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-07-19 10:28:35

Typowe. Egoistyczne podejście do życia -ja , ja -byłabym ideałem, tylko co ci rodzice mi robili. Rodziców się nie krytykuje rodzicom należy się cześć .Nie rozważaj przeszłości i ciesz się ,że kochają twoje dziecko - może też im brakowało miłości od ciebie. W rodzinach gdzie jest dużo dzieci jest mniej problemów z brakiem miłości. Rodziny jedynaków - to jest ten problem!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-07-20 09:14:32

ej koleżanko/kolego. Trochę słabe to co piszesz. Nidzie autorka nie pisze że była ideałem, wręcz starała się dla rodziców, co jest normalne, każde dziecko do tego dąży podświadomie. Więc what?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz