02 cze 2018

Jak przygotować Malucha na powrót Mamy do pracy?

Mama w pracy

Ten moment na pewno nadejdzie, nie ma co się oszukiwać. Odwlekanie też nic nie da, a wręcz może jeszcze bardziej wszystko utrudnić. W dzisiejszych czasach przecięcie pępowiny następuje dwa razy w życiu Mamy i Dziecka - w dniu porodu oraz w tym dniu, w którym wspomniana Mama wraca do pracy. Jak oszczędzić obydwu stronom stresu i czy można się na to przygotować?

Zanim wrócisz do pracy, usłyszysz wiele dobrych rad od Mamy, Teściowej, koleżanki, dziewczyny brata i sąsiadki. Wszyscy będą poklepywać Cię po plecach i powtarzać, że będzie dobrze. Ta myśl będzie jednak towarzyszyć Ci bezustannie, o każdej porze dnia i nocy. Obie bowiem wiemy, że ten powrót to bardzo indywidualna sprawa. Tylko Ty wiesz, co oznacza dany płacz Twojego Malucha, co lubi przekąsić po pierwszej drzemce oraz czym uspokoić go, gdy ma zły humor. To zupełnie naturalne - jesteście razem od samego początku, a Ty śledzisz jej/jego wszystkie pierwsze razy. I teraz przeraża Cię, że nie tylko ktoś inny będzie się zajmował Twoim Maluchem, lecz także to, że nie będziesz już świadkiem wszystkich pozostałych zachwytów światem swojego małego Odkrywcy.

Czy można zatem się przygotować na to rozstanie? Jak najbardziej, jednak nie zaczynając od Dziecka, a od siebie. Twoje reakcje na pierwsze spotkanie z opiekunką czy pierwszy dzień adaptacyjny w żłobku to będzie lekcja i dla niego. Zauważyłaś już zapewne nie raz, że Dzieci mają tę jednocześnie cudowną i denerwującą cechę, że potrafią śledzić każdy Twój ruch i powtórzyć wszystko w miarę swoich możliwości. Przykładowo moja roczna Dziewczynka któregoś dnia przyłożyła sobie smartfona do ucha i zaczęła coś do niego mamrotać po swojemu - śmieszne i przerażające zarazem, prawda? Dlatego wszystkie Twoje pierwsze emocje, reakcje, jakie będą Ci towarzyszyć w pierwszych dniach adaptacji w nowym miejscu, będą lustrzanym odbiciem widocznym w Twoim Dziecku. Jeśli będziesz pełna obaw - Dziecko będzie płaczliwe, a jeśli podejdziesz do tego, jak do nowej zabawy - jest dużo większa szansa, że Maluch bardzo szybko przyzwyczai się do nowego porządku i stanie się to dla niego naturalne.

Nie próbuję tutaj zupełnie powiedzieć, że powinnaś wkroczyć w ten dzień ze sztucznym uśmiechem na ustach, głośno powtarzając, że to super zabawa. Twoje wszystkie obawy i lęki związane z nowymi opiekunami dla Twojego Dziecka czy z tym, jak Maluch zareaguje na nowe miejsce czy koleżanki i kolegów jest normalne. Masz do tego prawo. Jeśli jednak podjęłaś taką decyzję, to oznacza, że jest ona dla Was najlepsza i teraz nie powinnaś się wycofywać. Za każdym rogiem znajdziesz dobry argument, aby jednak tego nie robić, dlatego warto dać sobie czas na oswojenie się z nową sytuacją i emocjami, by móc stać się oparciem dla swojego Dziecka, które równie mocno przeżyje ten dzień. Bardzo ważna jest również rozmowa, opowiadanie o tym, dlaczego od dzisiaj Maluch będzie chodził na inny plac zabaw i że koniec końców po zabawie przyjdziesz po to, by zabrać go do domu. Opowiadaj o pozytywach i dobrych stronach tego miejsca czy nowej sytuacji, co również pozwoli przychylniej spojrzeć na to Małemu Człowiekowi.

Nikt nie mówi, że to łatwy dzień i na pewno taki nie będzie. Wszyscy jednak wiemy, że czas pomaga uporządkować wszystkie zawiłości, dlatego nie spodziewaj się cudów pierwszego dnia. Nieustanne ingerowanie w zabawy w nowym miejscu czy wypychanie Malucha, który ewidentnie chciałby zrobić krok w tył to również średni pomysł. Najlepsze będzie Twoje wsparcie, cierpliwość i dużo uczucia, które pozwoli bezpiecznie zadomowić się w nowych warunkach. I tak - mamy, ciocie i sąsiadki mają rację: będzie dobrze! Ja od siebie tylko dopowiem: po pewnym czasie na pewno będzie. Potrzeba tylko trochę czasu. I cierpliwości.

Trzymam kciuki za wszystkie dzielne Mamy i ich Małe Zuchy! 

 

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

mama na etacie
2018-06-02 14:18:58

mieliśmy podobie... po pewnym czasie jest łatwiej, jak wszystko łapie swoj rytm... także powodzenia Mamusie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz