27 lip 2018

Matka matce... wilkiem?

kobiety

Dużo słuchamy o tym, jak mężczyźni czy starsze osoby nie okazują wsparcia kobietom w ciąży czy z dzieckiem. Tylko, czy my same sobie go okazujemy?

Wszystkie wiemy, że my kobiety zdecydowanie mamy większy problem z utrzymaniem naszych emocji i hormonów na wodzy. Większość z nas nie potrafi się powstrzymać od kąśliwych uwag, widząc koleżankę w źle dobranych butach czy kreacji. Wydawałoby się, że to problem nastolatek czy dużo młodszych osób.

LIST: Nie kocham syna, bo nie jest moim dzieckiem...

Ale jak widać, zupełnie z tego nie wyrastamy.

Scena ze sklepu, która wydarzyła się w jeden z pięknych słonecznych dni. Centrum Warszawy, wydawałoby się, elita naukowców i samych kulturalnych ludzi. Dwie mamy: jedna jeszcze w ciąży, druga z dzieckiem w wózku. Obu doskwiera pogoda i chcą jak najszybciej zrobić swoje zakupy z tym, że Pani w ciąży ewidentnie ma większy problem ze zdrowiem, a Pani z wózkiem, cóż, z kulturą. Jednak nie oceniając nikogo, obserwuję sytuację, która odbywa się w osiedlowym markecie, stojąc w kolejce. I chociaż bardzo współczuję kobiecie z wózkiem, bo jej Maluch ewidentnie ma gorszy dzień i dzisiaj wszystko jest na NIE, to jednak widzę, jak ciężarna za chwilę zemdleje.

Przepuszczam ciężarną przed siebie w kolejkę. Słyszę za plecami chrząkanie.

Odwracam się z pytaniem, czy wszystko w porządku. Słyszę niekulturalną wiązankę z pytaniem dlaczego ciężarna jest lepsza, a ona z dzieckiem, to co, niżej w hierarchii stoi? 

Opadają mi ręce, postanawiam nie wdawać się w dyskusję, widać, że kobieta ma gorszy dzień. Pani zaczyna stukać mnie w ramię, pytając, czy słucham, bo jeśli nie, to może ona w inny sposób do mnie trafi? Kątem oka widzę, jak zakasuje rękawy i przygotowuje się... no właśnie, do czego? Do bójki o miejsce w kolejce?

LIST: Zaplanowałam ciążę mając 16 lat. Jest trudniej, niż myślałam

W tej samej chwili podchodzi do mnie mąż, który krążył z dzieckiem po sklepie pytając, czy wszystko w porządku. Pani rozumiejąc swoje faux pass nieco się wycofuje a mina jej blednie.

Kobieta w ciąży mdleje 15 sekund później, na szczęście Pan przed nią łapie ją w porę. Przyjeżdża karetka, Pani czuje się lepiej, przyjeżdża po nią mężczyzna. W tej chwili można skończyć wywód słowami, że w sumie historia skończyła się dobrze, więc w czym problem?

A no w tym, że mam problem z tym, jak bardzo oczekujemy szacunku i wsparcia od młodszych, starszych, innej płci a same sobie jej nie potrafimy okazać. Więc dlaczego inni mają je nam okazywać? I wiem doskonale, że nie jest to pojedyńcza sytuacja. Nie po raz pierwszy spotykam się z tym, jak dwie matki skaczą sobie do gardeł szukając miejsca w nieistniejącej hierarchii. I kiedy jestem w stanie zrozumieć wiele, to nie rozumiem, skąd w nas tyle jadu i potrzeby wywoływania kłótni? Jesteśmy w stanie zrozumieć siebie nawzajem tylko w wybranych sytuacjach?

Każdy z nas może mieć gorszy dzień, to prawda. Ale nie mamy 5 lat, żeby terroryzować tym samym pół osiedla.

Czyż nie?

 

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz