11 cze 2018

O mężczyznach wrobionych w Tacierzyństwo

tata

Jako małe dziewczynki marzymy o ślubie, długiej, pięknej sukni i Księciu na białym koniu. Tym, który będzie w nas zapatrzony do końca życia. No chociaż tak długo, jak zapatrzony był w Kopciuszka jej Książe. Albo ten ze Śpiącej Królewny. Potem może gromadka cudownych, grzecznych i pięknych dzieci? Takich, których wszyscy będą nam zazdrościć.

Najgorsze jest to, że mimo, iż dorastamy, nadal często wierzymy w Bajki. No przecież Meghan Markle była zwykłą, amerykańską dziewczyną, a teraz jest Księżną. To znaczy, że wszystko może się zdarzyć, ciężko temu zaprzeczyć.  Tyle tylko, że nikt z nas nie zna jej historii dokładnie i nie wie, co ją w życiu spotkało. Łatwo jest oceniać, kiedy ktoś osiągnął sukces.

Z perspektywy Mamy wiem, że nie ma dla mnie cudowniejszego widoku niż zakochany w swoim Dziecku Ojciec. Taki, który jest w stanie zarwać 3 noce pod rząd, tuląc swojego Malucha, gdy ząbkuje. Taki, któremu nie brakuje cierpliwości, gdy Dziecku coś nie wychodzi i ze stoickim spokojem tłumaczy mu od nowa jak to zrobić. Taki, który wzrusza się do łez, gdy widzi pierwszy kroczek, pierwsze świadome klaśnięcie w dłonie czy słyszy pierwsze słowo swojego Dziecka. Takich Ojców nie brakuje, wręcz przeciwnie - jest ich coraz więcej. Wiesz jaki jest na to przepis? To bardzo proste, wystarczy, że tak samo jak Ty, Twój mężczyzna będzie marzył o dziecku. Wtedy wspólnym nakładem sił możecie sobie stworzyć "żyli długo i szczęśliwie".

A co z tymi, którzy Dzieci nie chcieli? Każdy z nas zna taki przypadek, widział go w rodzinie, u znajomych. Szybki ślub, Panna Młoda w 7 niebie, tylko ten Pan Młody jakiś taki smutny trochę, taki bez wyrazu. Albo ślubu brak, wszyscy pytają kiedy, bo tu zaraz poród, a rodzina nabrała wody w usta i nikt nic nie mówi. Efekt? Nikt nie wygląda na szczęśliwego. Takie rzeczy oczywiście dzieją się nie tylko na naszym podwórku. Jeszcze kilka lat temu "Daily Mail" robił sondaż w Wielkiej Brytanii, z którego wynika, że co 6 Brytyjka w wieku 16-20 lat próbowała chociaż raz złapać swojego partnera "na dziecko". No i jak ma się z tym czuć ten Facet? Jedni wpadają w złość, uciekają na drugi koniec świata, a inni? Biorą odpowiedzialność na swoje barki, jakby przyznawali się do błędu i popychają dzień za dniem, wyglądając z boku jak balon, z którego ktoś spuścił powietrze. Albo starają się to wszystko poskładać, jak anonimowy rozmówca, który udzielił wywiadu autorce bloga Malinowa Planeta. Straszne? Powiedziałabym, że raczej już zwyczajne. Takich przypadków są setki, jak sam stwierdza bohater opowieści. Tyle tylko, że rzadko możemy spojrzeć na to z perspektywy mężczyzny.

Można powiedzieć, że skoro sypiał z kobietą, to musiał mieć świadomość tego, że tak może się to skończyć. To na pewno. Tylko ja mówię o tych kobietach, które wiedzą, że związek się sypie, że mężczyzna się oddala, coś między nimi się skończyło i wtedy decydują się na desperacki krok. Przebijanie gumek, oszukiwanie, że bierze się tabletki antykoncepcyjne czy wstrzykiwanie sobie nasienia strzykawką to najmniej wyszukane sposoby. Dzisiaj istnieje ich o wiele więcej i są bardziej wymyślne. Pytanie tylko jaki jest tego cel.

Dziecko to nie zabawka, ono nie będzie szczęśliwe, kiedy okaże się, że rodzice nie chcą być razem. Kiedy będzie więcej problemów, niż szczęścia w powietrzu. Ono to będzie czuło, nie ma się co oszukiwać. Coraz częściej mówi się o tym, że Dziecko emocjonalnie jest w stanie odczytać atmosferę panującą w pokoju. Tylko jakim będzie człowiekiem, skoro z domu zamiast miłości i pozytywnych emocji, wyniesie złość, żal i wkurzenie na cały świat?

Czy faktycznie niektóre marzenia warto spełniać "za wszelką cenę"? Tylko kto potem za to zapłaci?

 

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz