21 sie 2018

LIST: moja siostra ma wszystko, a ja nie mam nic. Jest mi wstyd i żal mi samej siebie

mama dziecko

Nie każdy z nas ma dobry start w życiu - jedni mają z górki, inni niestety by osiągnąć sukces, muszą w niego włożyć dużo pracy. Najbardziej niebezpieczne jest gdy jedno z rodziny dostaje awans społeczny czy finansowy poprzez małżeństwo czy wygraną fortuny. Czy da się wtedy mieć normalne relacje z rodziną? Nasza czytelniczka zdradza, że w jej przypadku nie tylko się nie udało zachować relacji, wręcz zazdrość i wstyd bardzo je zniszczyły.

Zobacz też: Jestem dumna z córki, ale zazdroszczę jej życia. Czy to normalne?

"Pochodzę ze średnio zamożnego domu. Rodzice nigdy nie musieli jakoś mocno szczypać się co miesiąc, jednak były miesiące, że było to trudniejsze. 

Jestem starszą siostrą, więc więcej pamiętam z dzieciństwa niż moja siostra. Zresztą, mam wrażenie, że ona jest idealnym przykładem tego dziecka, które się urodziło w czepku. Wszystko w życiu przychodziło jej łatwiej. Ja zawsze musiałam na wszystko mocniej pracować, dłużej się starać o to, co chciałam dostać. Miałam zawsze więcej problemów, ciągle miałam ich pełno. I zawsze jakimś cudem zostawałam sama, bo Z. miała pierszeństwo. Bo młodsza, a ja już sobie umiem radzić. Jej wszyscy kłody usuwali spod stóp. No księżniczka, rozumiecie.

Miałam 16 lat kiedy zaczęto podejrzewać u mnie czerniaka. Oczywiście, po diagnozie okazało się, że go mam. Naświetlania, potem operacja. Ze studiów wypadłam, bo musiałam pracować na nie sama i na utrzymanie samej siebie, nie umiałam wiązać końca z końcem. Zawzięłam się jednak i poszłam raz jeszcze. Udało się, ale potem szukałam prawie rok pracy. A ona? Na studiach wypatrzył ją head hunter i dziewczyna z małej mieściny dostała angaż jako modelka. Nie jakieś wielkie loty, ale dostawała pieniądze za kilka godzin pracy. Tymczasem ja zaczynałam od kasy w supermarkecie, studiując medycynę i ucząc się po nocach...

Z. tylko imprezowała. I to nigdy za swoje pieniądze, swoje przepuszczała na fajne wakacje, ciuchy, na które ja do dzisiaj nie mogę sobie pozwolić. Nie trzeba było długo czekać, aby spotkała zamożnego, przystojnego faceta. Rok później mieszkała u niego z wielkim brylantem na palcu wskazującym.

Polecamy: Moje małżeństwo umiera przez dziecko... Pomóżcie!

Ironia, co? Kiedy ja zasuwałam na praktykach w szpitalu po nocach, zmywając z siebie rzygi pacjentów, ona pławiła się w luksusie. Piękne mieli wesele. Wszyscy ludzie chyba tam im zazdrościli. Zauważyłam też jedną rzecz - ze starych przyjaciół Z. została... jedna koleżanka, której nienawidziła wcześniej, bo pomiatała innymi. Kolejna ironia.

Nie wspomniałam o jednej rzeczy: jeszcze jako mała dziewczynka marzyłam o miłości, białej sukience i... dzieciach. Teraz myślę, że to dlatego zostałam pediatrą. Kocham dzieci, nawet obce. Uweilbiam ich podejście do świata, bezpośredniość i czyste serduszka. Te pytania, których dorosłych wprawiają w osłupienie. Radość z rzeczy niewielkich i tę bezinteresowną miłość. Oczywiście moja 5 lat młodsza siostra dorobiła się tego zanim zdążyłam mrugnąć. I to bez wielkiego nakładu pracy.

Teraz ona ma wszystko: piękny dom pod lasem, dwójkę dzieci (jedno jeszcze w brzuchu), przystojnego i bogatego męża. Nie musi pracować, mąż kupił jej salon kosmetyczny, do którego ona tylko zagląda, gdy potrzebuje pieniędzy albo nowych paznokci.

A ja? Spłacam kredyt zaciągnięty na 35 lat na 39 metrów kwadratowych w dużym mieście. Biorę dyżur za dyżurem. Nie utrzymuję zbyt bliskich kontaktów z siostrą, bo źle się czuję z jej bogactwem i wszystkim, czym ja nie jestem. Nie mam też znajomych, bo nie mam dla nich czasu. Nie mam czasu dla siebie, co mówić o innych. To chyba też oczywiste, że nie mam nikogo, bo kiedy? I gdzie go poznać? Jedyny facet, który ze mną wytrzymuje i moja jedyna miłość to kot o imieniu Stefan. Tak, w tym wszystkim jeszcze czasami bywam zabawna. No bo co mam zrobić? Podciąć sobie żyły? Chyba jeszcze się łudzę, że los się odwróci ale boję się, że nie doczekam...

Miałam wielkie marzenia. Na wszystko pracowałam sama, ciężko. I co z tego mam? Nic. Tylko ciężką harówkę i samotność. Jest mi wstyd i żal mi samej siebie. A ona nie zrobiła w życiu NIC. I ma wszystko to, o czym ja marzyłam. Najbardziej mi żal tego, że nie jestem matką, a dobry czas na dziecko właśnie mija. Nie mówię, że jest złym człowiekiem czy matką, nie mi to oceniać. Po prostu bardzo pragnę dziecka... i boli mnie, że moja ciężka praca do niczego mnie nie doprowadziła."

 

Pamiętajcie, że czekamy na Wasze listy pod adresem: redakcja@supermamy.pl

 

Redakcja

Inne w tej kategorii:

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Jupiter
2018-08-26 18:11:43

Również osiągnęłaś swoją pracą wytyczony cel . Moźesz być dumna z tego . Nie wszystko co się świeci to złoto . Życzę spełnienia i największego marzenia ale to jest w dużej mierze również od Ciebie uzależnione .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-08-22 16:37:49

To się kobieto ogarnij a nie obwiniasz siostrę o swoje nieudane życie.Zmień pracę,zacznij działać zamiast użalać się nad sobą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
MAgda
2018-08-21 13:23:25

Coz tu komentowac.. zycie było jest i będzie niesprawiedliwe.. trzeba sobie zdac sprawę co w zyciu jest najważniejsze i nie zaharowywać się na smierc bo zycie ucieka zbyt szybko. Może Pani zbyt chciała być samodzielna i nie prosila rodzicow o pomoc?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz