01 wrz 2018

LIST: spotkałem swoją pierwszą miłość. Teraz muszę odejść od żony

chłopiec

Życie nie zawsze układa się po naszej myśli. Kiedy życie się zmienia, idziemy za jego nurtem albo podejmujemy własne decyzje. Łatwiej jest wtedy, gdy nie mamy jeszcze rodziny i nie musimy się martwić o to, jak naszą decyzję przyjmą małe dzieci. Przed takim właśnie dylematem stanął nasz czytelnik, Jakub, który nie chce, by ukrywać jego imię. Prosi o poradę w tej patowej sytuacji.

Zobacz też: Związek mężczyzny z samotną kobieta nie może się udać. Jestem tego dowodem!

"Kiedy byłem jeszcze szczylem, z ledwie widocznym zarostem, poznałem dziewczynę, która zawróciła mi w głowie. Zakochałem się jak wariat, byłem w stanie zrobić dla niej wszystko. Wydawałoby się, że ona odwzajemnia uczucie, ale kiedy nie dostałem tego, czego chciałem, zwyczajnie z nią zerwałem. Myślałem, że wróci zapłakana i odda mi się, tylko po to, bym ją przy sobie zatrzymał. Jednak ona uniosła się honorem i nigdy więcej się do mnie nie odezwała. Potem każde z nas wyjechało do innych miast na studia... I tyle się widzieliśmy.

W międzyczasie na studiach poznałem moją żonę - szaloną, piękną i spontaniczną. Bawiliśmy się razem świetnie, razem życie wyglądało świetnie. Koledzy zazdrościli mi takiej kobiety, a ja czułem się jak Pan Życia.

Z tym Panem Życia to szybko się skończyło. Momentem przełomowym były dwie kreski na teście ciążowym. Niewiele myśląc, z miejsca się oświadczyłem. Szybki, skromny ślub i tak stałem się głową rodziny mając zaledwie 24 lata. Rzeczywistość sprowadziła nas do parteru. Nie czułem się już Panem Życia, ani nie wyglądałem na Pana, a i Życie kończyło się na wynajmowanej kawalerce, pieluchach i 2 etatach. Ale czułem się szczęśliwy. Miałem przy sobie kogoś, przy kim się budziłem. Byłem ojcem wspaniałego Malucha. Było ciężko, ale odnajdywałem w tym radość.

Polecamy: Wróciłam do pracy po macierzyńskim... i czuję się dyskryminowana!

Dobijając do 30stki byłem już całkiem ustawiony finansowo. Moja żona ze spontanicznej, zabawnej i atrakcyjnej kobiety zmieniła się w nudną domatorkę, która zargyzała fast foodami czas poświęcony na przeglądanie profili innych osób. Stała się zgryźliwa, nie chciała o siebie zadbać, a tym bardziej o dziecko. Mimo, że proponowałem jej wiele scenariuszy, na żaden nie chciała się zgodzić. Od urodzenia dziecka straciła wielu znajomych i poczucie celu. Starałem się jej pomóc go odnaleźć. Jak pomóc jednak osobie, która nie chce pomocy? Przecież to niemożliwe.

Tak leciały kolejne lata, a moje dziecko dorastało patrząc na matkę, która nie potrafiła zająć się ani domem, ani dzieckiem, nie wspominając o tym, że nie chciała ogarnąć siebie. Rodzice wychowali mnie na osobę wrażliwą i pełną odpowiedzialności. Nawet przez myśl nie przeszło mi, że mógłbym ją zostawić, nawet mimo tego, że nasze życie było bardzo odległe od definicji szczęścia, jaka była mi znana.

Do czasu aż spotkałem Paulinę, miłość z czasów szczenięcych. Przyszła pracować w korporacji, w której ja również pracowałem. Zobaczyłem ją z daleka, jak przechodziła szarym, korporacyjnym dywanem. Była jeszcze piękniejsza niż ją zapamiętałem. Długie nogi, piękne, szczere oczy, które przeszywały mnie na wprost.

Polecamy też: Jestem samotną matką i jestem szczęśliwa!

Widziała obrączkę na moim palcu, jednak nie zapytała ani razu o żonę. Spotykaliśmy się na początku by wspominać dawne czasy. Przyznała, że jest sama, bo żaden ze związków, jakie miała, nie przetrwał. Kokietowała mnie, chociaż nie chciałem tego przyznać. Ale jednego nie mogłem jej odmówić - sprawiła, że ponownie poczułem się atrakcyjny, pożądany. I chociaż dbałem o siebie, to juz kilka ładnych lat nie czułem pożądania ze strony żony, a jestem mężczyzną. To dla nas dosyć ważne. Ktoś zwrócił na mnie uwagę, pytał co u mnie i nie rzucał kąśliwych uwag pod adresem innych ludzi. Paulina skupiała się na swoim życiu. Pracowała, miała cele w życiu, starała się. Miała cel w życiu. Nie czekała na cud z nieba jak moja żona.

Złamałem się po 4 miesiącach. Przestałem się oszukiwać i po firmowej imprezie po prostu zabrałem ją do hotelu. Poczułem znowu że żyję. Jednak wzrok mojego syna, kiedy wróciłem do domu nad ranem przypomniał mi, jak wiele mam do stracenia. 

Nie kocham żony. Zabrakło w nas siły, wzajemnych starań, czułości. Może i zabrakło wielu innych rzeczy. Ale nie ma między nami miłości. Za to za syna dam się pokroić i nie mogę jej go oddać... A wiecie, jak działa prawo polskie. Częściej to jednak kobiety otrzymują prawo do opieki.

Nie wiem co zrobić. Zakochałem się na nowo w Paulinie. Chcę z nią sobie ułożyć życie. Ale nie wyobrażam go sobie bez mojego syna..."

 

Pamiętajcie, że na Wasze listy czekamy pod adresem: redakcja@supermamy.pl

 

Redakcja

Inne w tej kategorii:

Komentarze (5)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Basia
2018-09-02 10:28:46

Witam. Powiem tak jeżeli Pan kogoś nie kocha to nie może Pan ani ta osoba siebie na wzajem męczyć. My jesteśmy ludźmi a nie zwierzętami, które się trzyma w klatce. Każdy ma prawo do własnego wyboru i decyzji. Jeżeli pani Paulina zaakceptuje Pana dziecko i pokaże że lepiej się nim zajmuje niż własną matka to niech pan się nad niczym nie zastanawia. Polskie prawo jest jakie jest ale trzeba porządnie udowodnić fakty, których nie da się ukryć np. Zaniedbywanie syna, domu. Ż ... yczę powodzenia na nowej drodze życia oraz w sprawach z synkiem. Pozdrawiam Basia P. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
8op04
2018-09-01 22:29:54

Z opisu wynika że jego autor jest narcystycznym egoista. Dbał o siebie? A jak pomógł żonie by zadbala o siebie? Zona\mąż jest wizytówką tego jak dbamy o najbliższą nam osobę. Autor potrafi zadbać tylko o siebie. Zdecydował za swoje małżeństwo, żonie i synowi nie dal szans. Nie zasługuje na nich.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2018-09-02 10:32:27

Wyraźnie autor napisał że prubowal ja ogarnąć pomuc znaleźć cel ale ona nie chciała nic. Więc to nie jego wina ze wyglądała jak wyglądała. Każda kobieta zez musi o siebie zadbać tylko musi chcieć i robić a nie tylko zerwać na mezkoej kieszeni bo on mi da to ja wtedy będę piękna bez przesady. Każdy jest kowalem swojego losu a nie ktoś inny, druga osoba. Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Hmm
2018-09-29 15:44:20

Napisał, że próbował pomóc żonie ale nie napisał jak. Może tylko rzucał uwagi o zadbanej sąsiadce bo chciał ją zmotywować? Nie wiemy. A może żona wpadła w depresję, albo nie miała wolnego czasu dla siebie?? Synkowi kupowała gerberki a sama jadła fast foody, bo tak szybciej?? Nie wiemy. Ale jak dla mnie ten facet to dupek, który nie stara się o to, co ma i szuka poparcia u innych, że jednak dupkiem nie jest

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz