01 sie 2018

LIST: Stałam się marionetką swojej teściowej... przez nią moje małżeństwo się rozpadło

kobieta z dzieckiem

Wszyscy wiemy, że z rodziną wychodzi się najlepiej na obrazku. Autorka listu jest dowodem na to, że pozwalając na zbytnią ingerencję osób trzecich w swoje życie, można się bardzo pogubić. Przeczytajcie sami.

"Miałam 21 lat kiedy poznałam swojego przyszłego męża. Dogadywaliśmy się świetnie - on ma bardziej naturę romantyka, ja mocniej stąpam po ziemi. Rozśmieszał mnie i zawsze wspierał w trudnych momentach. Wymyślał cudowne randki, na dachu, w parku, w miejscach z dala od ludzi. Na początku znałam jego rodziców powierzchownie, rzadko jeździliśmy do nich, a na co dzień radziliśmy sobie raczej ze skąpym budżetem. Teraz myślę, że byliśmy dużo bardziej szczęśliwi wtedy.

Zobacz też: Mój mąż mnie zdradza ale nie pozwolę mu odejść

Wydawało mi się, że A. nie śmierdzi groszem, tym bardziej jego rodzina... wszystko wyszło na jaw, gdy po zaręczynach zaczęliśmy szykować się do ślubu. Z dnia na dzień zaczęły pojawiać się nowe ustalenia, które w żaden sposób nie pokrywały się z tym, o czym marzyłam w dniu mojego ślubu. Kiedy zorientowałam się, jakie ceny mają te "wymagania" rodziny mojego męża, stanowczo zaprotestowałam, bo wiedziałam, że nie będzie mnie na to stać. A. powiedział, że to wymysły jego rodziny, więc sami sobie za to zapłacą.

Pomyślałam sobie, jakim cudem? Owszem, byłam w ich domu może z raz czy dwa, ale nie widziałam tam specjalnego przepychu. Jak bardzo byłam w błędzie.

Rodzice A. zapłacili za występ jednej z największych gwiazd polskiego disco polo, zapłacili za fontatnnę czekolady, wielką salę jak z bajki i dali nam w prezencie mercedesa. Wtedy zrozumiałam, że Ci ludzie to typowi Polacy, którzy może na co dzień nie obnosili się ze swoimi pieniędzmi, ale jak trzeba było się pokazać, to wchodziła zasada zastaw się, a postaw się. Później było tylko gorzej.

Nie wiem jak to się stało, ale nigdy nie rozmawiałam z A. o tym, gdzie będziemy mieszkać po ślubie. Wynajmowaliśmy razem mieszkanie, niewielkie, myślałam, że to zostaje bez zmian. Okazało się, że mój mąż ma inne plany a jego architektem była oczywiście jego Mamusia. Chciała, żebyśmy się pobudowali na działce obok. Odmówiłam.

Przeczytaj: Matka matce... wilkiem?

Nie chciałam ich pieniędzy, wystarczyło, że i tak dużo nam już dali. Zmiękłam, kiedy zaszłam w ciążę. A. jak dziecko klasnął w ręce, kiedy zapytałam, czy nadal możemy się pobudować na działce obok jego rodziców. Kiedy urodziła nam się córeczka, było ciężko. Teściowa dużo pomagała, przyjeżdżała, zabierała Małą do siebie na noc. Zanim się zorientowałam, przeprowadzaliśmy się do nich "do czasu aż się nie wykończymy".

Początki były słodkie, teściowa była bardzo pomocna, wspierająca. Kątem oka widziałam jak A. jakoś usuwał się w cień, ale niczego mi nie brakowało. Miałam dużą pomoc. Tak się złożyło że Mała miała zaledwie 9 miesięcy, kiedy dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży. Zanim zdążyłam się załamać, teściowa już przetłumaczyła mi, że to dobrze, że tak będzie łatwiej i w sumie to i tak już ostatni moment, więc potem skupię się na swoim życiu.

Z dnia na dzień odkrywałam jakim plannerem jest moja "druga mama". To ona trzymała za jaja teścia, bardzo kochanego człowieka, jednak słuchającego się jej jak na spowiedzi. Drugim był mój mąż, słuchał jej bardziej niż mnie. Kłóciliśmy się o to codziennie, mówił że przesadzam. Ale ja czułam się jak piąte koło u woza. Ciągle słyszałam, że powinnam być wdzięczna, rodzice tyle nam pomogli. Raz nawet powiedział, że zaliczyłam podwózkę na wyższy status społeczny. Płakałam przez to tydzień.

Obowiązki wyliczała mi teściowa. Byłam jak jej Kopciuszek - prałam, gotowałam, zmywałam. Wszystko robiłam, żeby była zadowolona. Ona i mój mąż. Bo jak teściowa miała dobry humor, to wszystko w domu było jakoś łatwiejsze. Mówiła, żeby nie dawać tej kaszki Małej, a tak przewijać i zakładać czapkę nawet w ciepły dzień. Odstaw od cycka teraz, co się będziesz męczyć, słyszałam. Kup to, tamto ugotuj, latałam jak szalona. Odliczałam jak chora dni do momentu, w którym się wyprowadzimy. Ale to niczego nie zmieniło.

Polecamy: Zaplanowałam ciążę mając 16 lat... jest trudniej niż myślałam

Teściowa przychodziła do nas, zwracając mi uwagę na niepozmywane naczynia i źle ustawioną kanapę. Przestawiała mi kwiatki w domu i dokupywała sprzęty, o które nie prosiłam. Krytykowała wybór zasłon a nawet.. kupionej sukienki na wesele po rodzinie. Kiedy poprosiłam męża aby porozmawiał z matką, wściekł się ponownie i rzucił, żebym sobie wracała na swoją wiochę zabitą deskami. Z tej kłótni pojechałam prosto na porodówkę... zawiozła mnie teściowa.

Kiedy wróciłam do domu wiedziałam, że nic się nie zmieni. Mamy pieniądze, mam dzieci, męża, rodzinę, pracę. Ale nie ma tu miłości, są rozkazy i życzenia teściowej.

Myślę sobie, że gdyby miałabym się teraz wyprowadzić, to nie miałabym dokąd. Moja własna mama też twierdzi, że przesadzam, że to ta sławna "depresja poporodowa". A ja wiem, że gdybym nie urodziła dzieci, mogłabym się wycofać. Chociaż kocham je najbardziej na świecie, to jest we mnie tyle złych emocji przez teściową, że nie żyjemy normalnie... Mija 3 tydzień cichych dni z mężem, chociaż jak wpadają znajomi to wszystko jak w reklamie.

Stałam się marionetką swojej teściowej..."

 

Pamiętajcie, że czekamy na Wasze listy pod adresem redakcja@supermamy.pl

AK

Inne w tej kategorii:

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

a
2018-08-02 19:00:01

odkadaj zarabiona kase, ile sie da. zalow konto o krotym nie wiem nikt. jak bedziesz sie czuc bezpiecznie to sie wyprowadz. poczatki beda ciezkie pozniej juz nie. albo stan jej oko w oko i przyjmuj ja jak goscia. karz jej siedziec na dupie. nie podnos glosu bo zrobia z ciebie wariatke, ale mow twardo i wyraznie. przyjmuj ja zimno. az w koncu zrozumie ze nie wygra. nie wykonuj jej polecen. pokiwaj glowa i wyjdz lub to co ty uwazasz za sluszne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Basia
2018-08-02 00:56:32

Zabieraj dzieci i spieprzaj gdzie pieprz rośnie, póki jesteś jeszcze młoda. Zrozumiałam że masz pracę wiec się utrzymasz, a na dzieci niech płaci mąż.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
mąż żony
2018-08-01 13:08:48

...to trudna decyzja, lecz musisz ją podjąć - albo poddasz się i zostaniesz "kopciuszkiem/podkuchenną/pokojówką" teściowej - lub się POSTAWISZ - tylko że masz 99 szans na to że nikt ciebie nie poprze - w efekcie stracisz obecne lokum - bo "domem" trudno to nazwać, opieka nad dziećmi może zostać przyznana mężowi i teściom - gdyż wątpliwe by teściowa "oddała" ci wolność razem z dziećmi - prędzej wyda ostatnie pieniądze na prawników byle tylko je zatrzymać - zaś ciebie ... pozbawić praw do nich. Na tym polega cała "zabawa" - mając dzieci - jesteś zależna od teściowej... Teoretycznie - mówiąc o "czystej teorii" -tylko śmierć teściowej mogła by cokolwiek zmienić w obecnym stanie ... współczuję. Trzeba było "przejrzeć na oczy" od razu przy ślubie, teraz jesteś na "jej" łasce, bo wielce wątpliwe jest byś zostawiła swoje dzieci by zyskać od niej wolność. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz