31 sie 2018

LIST: urodziłam mu dwoje dzieci, a on mnie zdradził. Mimo to... nadal go kocham

żona

Związek buduje się latami. Rodzina to również nie jest relacja, którą można komuś "podarować". O wzajemne relacje trzeba dbać, tak jak i o każdego członka rodziny. Gdy jednak dochodzi do zdrady czy nadużycia zaufania, ludzie często stają przed widmem rozwodu. Czy to jednak najlepsze wyjście z sytuacji, kiedy ma się wspólne dzieci? Zobaczcie co na ten temat sądzi nasza czytelniczka.

Zobacz też: Jestem bardzo dobrym mężem i ojcem. To mojej żonie nie da się dogodzić

"Wzięliśmy ślub chłodnej soboty, 13 maja 2006 roku. Wszyscy się śmiali, że to średnia data, ale nam ten dzień odpowiadał. To był klasyczny przykład małżeństwa księżniczki z chłopakiem z innego świata. Mój mąż wychował się w biedzie i trudnych warunkach, od najmłodszych lat ciężko pracował fizycznie, przeżył też śmierć ojca i wiele innych trudnych sytuacji. Ja za to odwronie, nie mogłam narzekać ani na brak pieniędzy, miłości czy uwagi, wychowałam się w ciepłej bańce pełnej wygód. Moi rodzice zadbali, żebyśmy mieli dobry start w życie. Dostaliśmy całkiem niezłe auto, kupili nam też duże mieszkanie w centrum Warszawy.

Mój mąż, jako skromny człowiek, zobowiązał się, że spłaci teściów co do grosza. Zaklinał się na wszystkie strony świata. Moi rodzice kiwali głowami z politowaniem, mając z tyłu głowy myśl, że zapewne i tak mu się nie uda... 

Jednak ambicja mojego męża była wielka. I z roku na rok tylko rosła. Kończąc studia prowadził już firmę wspólnie z kolegą. Rok później stworzyli filię i zatrudniali coraz więcej ludzi. Nasze konto pęczniało, a mi coraz bardziej doskwierał brak męża. Nigdy go zwyczajnie nie było. Nie odbierał telefonu i nie wracał o umówionej godzinie do domu. Nie zdążył nawet na poród pierworodnego. Tłumaczył się korkami, problemami w firmie. Każdego dnia słyszałam tylko więcej wymówek.

Polecamy: Mój mąż ma romans z byłą. Ona jest w ciąży!

Mama zawsze uczyła mnie, że o męża trzeba dbać. Że tak robi dobra żona. I żeby niektóre rzeczy przemilczać, tak będzie lepiej dla wszystkich. I tak właśnie sobie milczałam, kiedy wracał coraz później. Nie dojechał na poród drugiego dziecka, zapomniał o urodzinach, rocznicach i świętach. Spóźniał się na przedstawienia naszych dzieci, obiecywał coś i potem znikał. Nie potrafił się rozluźnić nawet na wakacjach z dziećmi. Biznesy pochłaniały go coraz mocniej. Od czasu do czasu próbowałam z nim rozmawiać, ale słyszałam tylko rzeczy, których nie chciałaby usłyszeć żadna żona.

Zwrócił moim rodzicom wszystkie pieniądze. Jako dodatek kupił im jeszcze wycieczkę do Wenecji na 2 tygodnie, spełniając tym samym marzenie mojej mamy. Zaimponował im, wydawało mi się, że do tego dążył... ale jemu było nadal mało.

Nie zwalniał tempa nawet, gdy trafiłam do szpitala. Zapomniał o pogrzebie własnej matki. Nie poznawałam go. Nie przypominał mi zupełnie mężczyzny, którego poślubiłam.

I wtedy stracił firmę. Załamał się. Zaczął pić bez przerwy, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, kiedy na koncie zostały same grosze.

Nie chciałam mówić nic rodzicom, więc poszłam do pracy. Dzieci były na tyle duże, że nie potrzebowały mojej ciągłej opieki. Jednak ciężko było mi się odnaleźć w nowej roli - wcześniej mogłam prowadzić dom, księgowość męża. Być Panią Prezes a nie Księgową. Czułam, że staczamy się na dno. Nie pomagał też fakt, że co wieczór wykończona wracałam do domu, w którym ciągle widziałam to samo - pijanego, śpiącego męża i przerażone dzieci.

Zabrałam go na odwyk, a on na szczęście wrócił na prostą. Odbił się, zaczął pracować w korporacji na wysokim stołku. Wyglądało na to, że wraca do siebie i że odnajduje się w nowej roli. Wydawało mi się, że teraz będzie już lepiej, że złe czasy mamy za sobą i wystarczy, że będziemy chcieli a będzie tak, jak kiedyś, zanim zaczęło się to całe szaleństwo.

Zobacz też: Przestałam wychodzić z domu bo moje dziecko ciągle płacze!

Kilka dni temu dowiedziałam się o tym, że mnie zdradza. Czułam to już od pewnego czasu, tak jakby ta informacja dotarła do mnie jakoś podświadomie, ale chyba nie chciałam się przyznać sama przed sobą, że wiem.

Wyrzuciłam go z domu, w końcu rodzice zapisali mieszkanie w całości na mnie jeszcze przed ślubem. Przepraszał, płakał, zaklinał się. Raz nawet rano znalazłam go na wycieraczce pod drzwiami. Ale stwierdziłam, że miarka się przebrała. Za wiele wzięłam na swoje barki, żeby ten chłopiec realizował swoje marzenia. Byłam zawsze u jego boku, gdy mnie potrzebował. Znosiłam największe obelgi, utrzymywałam dom, kiedy on nie był w stanie. Podniosłam go, podniosłam nas. A on nas powalił z powrotem na kolana.

Wiem że zrobiłam dobrze. Problem w tym, że... nadal go kocham. Nie powiem mu tego. Ale nie wiem co z tym uczuciem zrobić... I co odpowiedzieć dzieciom, kiedy pytają, kiedy wróci tata."

 

Pamiętajcie, że czekamy na Wasze listy pod adresem: redakcja@supermamy.pl

 

Redakcja

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz