30 sie 2018

LIST: wróciłam do pracy po macierzyńskim... i czuję się dyskryminowana!

mama praca

Powrót do pracy po macierzyńskim nigdy nie jest łatwy. Staje się jeszcze trudniejszy, gdy ludzie w pracy nie okazują powracającej osobie żadnego wsparcia. Tak jest w przypadku Pani Magdy, która wysłała do nas list. Przeczytajcie sami.

Zobacz też: Jestem samotną  matką i jestem szczęśliwa!

"Wracałam do pracy na skrzydłach. Kocham swoje dziecko, ale po prawie 14 miesiącach w domu czułam się nieco przygnębiona i wyobcowana. Powrót do pracy z perspektywy własnych 4 ścian wydawał mi się spełnieniem marzeń. A okazał się bardzo niemiłym doświadczeniem.

Pracuję w biurze, w którym jest też pewnie z 50 czy 100 innych osób pracujących na różnych stanowiskach. Zanim zaszłam w ciążę pracowałam tam prawie 5 lat. Byłam zadowolona ze swojego miejsca pracy, ludzi, atmosfery. Znałam to miejsce, czułam się w nim dobrze.

Wracając wiedziałam, że przez rok nastąpiły zmiany, a kilka osób, z którymi miałam kontakt, opuściły to miejsce i zatrudniły się w innych. Niemniej myślałam, że nie może być juz nic gorszego niż guganie do Malucha przez większość swojego czasu. Okropnie łaknęłam kontaktu z osobami dorosłymi, poważnej, normalnej rozmowy. Nazwijcie mnie dziwną, ale ja naprawdę tak się wtedy czułam.

Wyczekiwałam dnia powrotu jak jakiegoś wielkiego wydarzenia, tymczasem... było bardzo nieprzyjemnie. Nie oczekiwałam otwartych ramion szefów czy fanfarów, wielkiego tortu i uśmiechów, nic z tych rzeczy... Nikt nie wiedział, że wracam AKURAT dzisiaj. Nie miałam komputera, moje biurko było zajęte, nawet mój kubek na kawę został wrogo przejęty przez inną osobę. 1,5 godziny czekałam aż ktoś z IT znajdzie dla mnie sprzęt, którego będę mogła używać. Nie miałam żadnego zadania, ludzie, którzy zostali w biurze mnie nie poznawali.

Polecamy: Mój tata nie jest moim biologicznym ojcem. Mój świat się zawalił!

Czułam się jak obca, przypadkowa osoba. A pracowałam tam prawie 5 lat! Przez 14 miesięcy naprawdę zdążyli o mnie zapomnieć?

Wracałam do domu z podkulonym ogonem i spuszczoną głową. Przywitałam dziecko z otwartymi ramionami i cieszyłam się, że chociaz adaptacja w żłobku przebiegła pomyślnie. Wieczorem rozmawiając z mężem nieco się podbudowałam myślą, że może to po prostu falstart i że jutro już będzie lepiej. Nie było. Prawie 2 tygodnie czekałam na pierwsze zadania, moi szefowie ciągle szukali mi miejsca w firmie. Czułam się jak bezpański pies, niepotrzebna i przepychana przez kolejne działy.

W końcu dostałam zadania, których zupełnie nie rozumiałam. Nie zajmowałam się tym wcześniej. Ale stwierdziłam, że lepsze to niż nic. I kiedy zaczęłam się odnajdywać w nowym miejscu, okazało się, że w firmie zaczęły się grupowe zwolnienia. Wróciłam na pełny etat, zatem żadna ochrona mnie nie obejmowała.

Szeptanki po kątach trwały prawie 2 miesiące. W międzyczasie stwierdziliśmy z mężem, że może warto postarać się o drugiego Potomka? Rozczarowana rynkiem pracy, mimo wcześniejszej odmowy, przytaknęłam mu prawie od razu. I tak, ja też dostałam wypowiedzenie. W zamian położyłam mojemu szefowi zaświadczenie o drugiej ciąży i zwolnienie lekarskie. Zwyzywał mnie od najgorszych i sępów, które rozwalają polski rynek pracy. Popłakałam się, ale wróciłam do kadr, złożyłam dokumenty i zabrałam swoje rzeczy.

Mimo, że to dopiero 3 miesiąc i spokojnie mogłabym pracować, nie mam wyrzutów sumienia. Zabrałam dziecko ze żłobka i spędzam z nim jeszcze więcej czasu niż wcześniej. I bardziej doceniam te rodzinne momenty, niż korporacyjny bieg za niczym. Nie czekam przebierając nogami na powrót do pracy. Nie mam do czego wracać więc i tak będę musiała poszukać sobie nowego zajęcia.

Ale teraz o tym nie myślę. Cieszę się macierzyństwem. I polecam to każdej Mamusi. Nikt, uwierzcie mi, nikt nie będzie na Was tak czekał jak Wasze dziecko. Cieszcie się tym czasem, bo bardzo szybko ucieka."

 

Pamiętajcie, że czekamy na Wasze listy pod adresem: redakcja@supermamy.pl

 

Redakcja

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

gość
2018-09-01 08:13:35

Moim zdaniem słowo "dyskryminowana" zostało użyte w tym przypadku w niewłaściwym kontekście. Po prostu nikt nie jest niezastąpiony, a podczas Twojej nieobecności firma przekazała Twoje obowiązki komuś innemu, kto najwyraźniej dobrze sobie z nimi radzi. Na tyle, że nawet nie zauważono Twojego braku w firmie. Po prostu życie ... To nie jest dyskryminacja tylko normalna kolej rzeczy. Przecież firma nie zawiesi działalności w oczekiwaniu na "niezastąpioną" pracownicę przebywaj ... cą na macierzyńskim :/ Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz